Katalończycy przegrali w drugim meczu, nie mając odpowiedzi na grę bardzo dobrze dysponowanej greckiej drużyny. Seria przenosi się do Pireusu, gdzie Barça musi wygrać przynajmniej jeden mecz, aby myśleć o awansie do Final Four.
Po zwycięstwie Barçy w pierwszym meczu serii ćwierćfinałowej Euroligi Olympiacos odmienił sytuację w piątek w Palau Blaugrana. Grecki zespół pokonał Katalończyków 76:63 i wyrównał stan rywalizacji, która w przyszłym tygodniu przenosi się do Aten. Drużyna Xaviego Pascuala nie miała odpowiedzi na ofensywną skuteczność Greków i tylko Navarro oraz Tomić, z odpowiednio 16 i 14 punktami, nie zawiedli.
Od początku było widać, że mecz nie będzie taki sam jak w środę, ponieważ Olympiacos był znacznie bardziej wydajny. Gra Barçy natomiast była całkowitym przeciwieństwem postawy greckiego zespołu i skuteczności w „pomalowanym”. Grę gości w Palau ciągnęli Spanoulis i Printezis. Barça była w poważnych tarapatach, ale dzięki Navarro utrzymywała się w meczu.
Próba reakcji
Przy pięciu punktach straty na koniec pierwszej kwarty (10:15) Barça starała się znaleźć punkt zwrotny w swojej grze. Takim punktem mógł być rzut za trzy Jacksona w ostatniej sekundzie akcji, który ożywił Blaugranę, ale bierna postawa w ataku utrudniała pogoń za greckim zespołem. Jednak ponownie to Navarro pociągnął drużynę i do przerwy Barça traciła do rywala dziesięć punktów (25:35).
Trzecia kwarta rozpoczęła się inaczej. Dwa kosze z „pomalowanego” dawały nadzieję na odwrócenie losów tego meczu, jednak szybko została ona rozwiana przez dwie kolejne trójki Spanoulisa, które ponownie zwiększyły prowadzenie gości (31:42). Do weterana europejskich parkietów dołączyli Printezis i Lojeski, którzy także zadali ciosy zza linii 6,75 m.
Olympiakos potwierdza zwycięstwo
Wynik 45:56 na koniec trzeciej kwarty komplikował sprawy Barcelonie, a skuteczność Olympiacosu w ostatniej kwarcie uniemożliwiała wszelkie próby reakcji. Postawa Printezisa (22 punkty) oraz Spanoulisa (16 pkt.), a także siła pod koszem po stronie greckiej były kluczem do wyrównana rywalizacji.
Drużyna Xaviego Pascuala straciła przewagę parkietu i teraz musi wygrać przynajmniej jeden mecz w Pireusie, aby zachować szansę na awans do Final Four. Seria zostanie wznowiona we wtorek o godzinie 19:00 w Grecji.
Maciej Lampe przebywał w tym spotkaniu na parkiecie przez niecałe 18 minut i w tym czasie zdobył 6 punktów, dwa razy trafiając za dwa oraz wykorzystując dwa rzuty wolne, a także zanotował 4 zbiórki.
FC Barcelona, 63
Olympiacos, 76
FC Barcelona (10+15+20+18): Satoransky (8 p., 5 zb.), Navarro (16 p., 4/6 za trzy, 3 zb.), Thomas (1), Doellman (2), Tomić (14 p., 7/14 za dwa, 14 zb., 3 as.) –pierwsza piątka-, Hezonja (3), Huertas (6), Abrines (-), Pleiss (4), Jackson (3), Lampe (6), Nachbar (-).
Olympiacos (15+20+21+20): Spanoulis (16), Mantzaris (12), Darden (-), Printezis (22), Dunston (4) –pierwsza piątka-, Hunter (8), Papapetrou (-), Sloukas (2), Agravanis (-), Lafayette (3), Lojeski (9).
Komentarze (9)