Dwa gole Neymara we wtorkowym meczu z PSG, pieczętujące awans Barcelony do półfinału tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, sprawiły, że tridente Barçy ma już w obecnym sezonie na swoim koncie aż 95 bramek.
Brazylijczyk, który na dobre zaaklimatyzował się w drużynie Barcelony i przeżywa wspaniałe chwile na Camp Nou, w trwającej kampanii strzelił już 30 goli. Leo Messi, mimo że w fazie pucharowej Ligi Mistrzów ani razu nie wpisał się jeszcze na listę strzelców, ma na swoim koncie 45 bramek, a Luis Suárez, który rozkręca się z tygodnia na tydzień, dołożył 20 trafień. Trzeba pamiętać jednak, że Urugwajczyk z powodu sankcji nałożonej na niego przez FIFA opuścił pierwsze dwa miesiące rozgrywek i gdyby nie to, jego statystyki z pewnością byłyby okazalsze.
Napastnikom Barcelony brakuje już tylko trzech goli do wyrównania osiągnięcia tercetu Messi-Villa-Pedro z sezonu 2010/11, a pięciu do wyczynu Leo, Samuela Eto’o i Thierry’ego Henry’ego z sezonu 2008/09. Trzeba przypomnieć, że z MVP Barça sięgnęła po dublet, wygrywając Ligę i Ligę Mistrzów, natomiast gdy Argentyńczykowi w ataku partnerowali Kameruńczyk i Francuz, klub zdobył potrójną koronę, by jeszcze w tym samym roku, ale już bez Eto’o, dołożyć do tego zwycięstwa w Superpucharze Europy, Superpucharze Hiszpanii i Klubowych Mistrzostwach Świata.
Patrząc na obecną dyspozycję tridente i liczbę spotkań do końca sezonu, kwestią nie jest już czy, lecz kiedy i o ile Messi, Neymar i Suárez pobiją rekordowe sto goli.
Komentarze (50)