W XXI wieku to Barcelona pod dowództwem Leo Messiego rządzi w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach na świecie. Jutro Barça może we wspaniały sposób udokumentować swoje europejskie panowanie, a Leo Messi po raz kolejny udowodnić, że pomiędzy jego imieniem a nazwiskiem powinniśmy obowiązkowo wstawiać wyraz „rekord”.
W obecnej edycji Ligi Mistrzów Argentyńczyk ma na swoim koncie dziesięć goli, tyle samo co Ronaldo, dlatego aby po raz piąty w swojej karierze zostać najlepszym strzelcem danej edycji Champions League, Leo musi pokonać jutro Buffona przynajmniej raz. Powtórzenie wyczynu z sezonów: 2008/09, 2009/10, 2010/11, 2011/12 jest jak najbardziej w zasięgu najlepszego piłkarza na świecie.
Co więcej, w przypadku wygranej Leo może zrównać się w liczbie zdobytych pucharów Ligi Mistrzów z Eto’o i Seedorfem, którzy czterokrotnie sięgali po to trofeum. Ta sama sytuacja tyczy się także Piqué, Xaviego oraz Iniesty.
Wreszcie Leo może przejść jutro do historii, jeżeli strzeli bramkę i zostanie pierwszym piłkarzem, który w rozgrywkach Ligi Mistrzów zdobywał gole w trzech finałach. Wcześniej Messi dwukrotnie trafiał w spotkaniach z Manchesterem United.
Komentarze (103)