Jak informowały w ostatni poniedziałek hiszpańskie media, Josep Maria Bartomeu osiągnął porozumienia z graczem światowej klasy, który dołączy do FC Barcelony w przypadku wygrania przez niego wyborów prezydenckich. Do tej pory nie ujawniono jednak nazwiska piłkarza. Wiemy jedynie, że chodzi o hiszpańskiego pomocnika, na co dzień występującego w La Liga.
Nie potrzeba było dużo czasu, by hiszpańskie media zaczęły żywo spekulować, kto jest tym zawodnikiem. W pierwszej kolejności twierdzono, że to ktoś z trojki Koke, Iborra, Dani Parejo, ale jak donosi El Economista, istnieje duże prawdopodobieństwo, że asem w rękawie Bartomeu jest Isco.
Występujący obecnie w Realu Madryt Isco nieco inaczej wyobrażał sobie swą dalszą karierę w chwili podpisywania kontraktu z drużyną ze stolicy Hiszpanii. Na Santiago Bernabéu Isco przybył po rozegraniu znakomitego sezonu w Máladze i, mimo dobrych występów, coraz częściej sadzany był na ławce rezerwowych, nie potrafiąc wpasować się w system gry stosowany przez Carlo Ancelottiego. Po przybyciu do klubu Jamesa Rodrígueza szanse Hiszpana na grę zmalały jeszcze bardziej. Spekuluje się więc, że w poszukiwaniu większej liczby minut i regularnych występów, a także trofeów Isco byłby skłonny zmienić klub, a przekonać go miałby do tego właśnie Bartomeu.
Trzeba przypomnieć, że były zawodnik Málagi w 2013 roku był o krok od podpisania umowy z Barceloną, jednak ostatecznie przeniósł się do Madrytu. Nigdy natomiast nie ukrywał on swojej sympatii do Dumy Katalonii, jej piłkarzy i kultywowanego na Camp Nou stylu gry.
Już niedługo powinniśmy się przekonać, czy ta tajemnicza i niezwykle interesująca zapowiedź jest tylko plotką, czy rzeczywiście w przypadku zwycięstwa Josepa Marii Bartomeu w wyborach prezydenckich szeregi FC Barcelony zasili kolejna gwiazda światowego formatu.
Komentarze (262)