Plotki i pogłoski transferowe odnośnie Turka pojawiają się na okładkach madryckich gazet rok w rok. Każdego lata Turan albo jego agent sami podkręcają gorącą atmosferę. Jednak póki co kończyło się tylko na pogłoskach i Arda pozostawał ostatecznie na Vincente Calderón.
Gdy w tym roku rozpoczął się temat transferu 28-latka, dało się odczuć, że sytuacja ma się nieco inaczej. Tym razem sprawa wydaje się długo rozważana i uważnie przemyślana. Arda odczuł, że nadszedł już jego naturalny koniec w barwach Atlético. Poinformował nawet swoich kolegów, iż obecny sezon będzie ostatnim, w którym gra w czerwono-białym trykocie. Gdy sam zainteresowany ogłosił za pomocą Twittera, że prowadzi rozmowy z trzema lub czterema klubami, nikt w Hiszpanii nie był zaskoczony.
Jedyne, co mogło zaskakiwać, to kierunek, jaki wybierze Turek. Kluby w angielskiej Premier League były nim zainteresowane znacznie wcześniej – jeszcze zanim pod okiem Diego Simeone (bezsprzecznie to on miał olbrzymi wkład w jego rozwój) Arda stał się graczem na najwyższym światowym poziomie. Jego sprzedaż do Anglii wydawała się bardzo rozsądna. Nie trwało to jednak długo, gdyż inaczej gracz nie mógłby być skoncentrowany na rywalizacji w Los Colchoneros. Fakt, że Arda ma odejść do Barcelony, zdawał się czymś w rodzaju zasłony dymnej (może, żeby podnieść jego wartość rynkową?).
W każdej chwili transfer może zostać potwierdzony. Wydaje się pewne, że Blaugrana chce właśnie tego zawodnika. Od kilku dni hiszpańscy dziennikarze daliby sobie uciąć rękę za przejście Turana do katalońskiego klubu, są pewni, że jest to kwestia drobnych szczegółów.
Jak mówią, jest on ekspresową reakcją na prośbę Luisa Enrique i każdy może łatwo zobaczyć dlaczego. Pomimo iż Barcelona i Atlético Madryt to drużyny preferujące zgoła odmienny styl gry, można dostrzec pewne podobieństwo w filozofii Simeone i Lucho – obaj wymagają walki o każdy centymetr. Wśród trudnych warunków, jakie panowały w Atlético (niewielkie posiadanie piłki), Turan potrafił wyprodukować coś magicznego. Nie jest jednak powiedziane, że to samo stanie się w Barcelonie, wśród znacznie większej liczby kreatywnych zawodników wokół niego.
Zawodnik posiadający jeden z najlepszych dryblingów w Europie. Jest doskonały w rozrywaniu obrony przeciwników na małej przestrzeni, jego doskonała kontrola piłki pozwala drużynie z łatwością wychodzić spod pressingu rywali. Zagraj mu piłkę z dowolną siłą na dowolnej wysokości. Dziewięć na dziesięć razy zgasi ją idealnie, dając sobie możliwość ruchu do przodu i stworzenia zagrożenia. Ma w sobie coś z Andrésa Iniesty, jeśli chodzi o umiejętność wychodzenia z beznadziejnych sytuacji (np. takich, gdzie już wcześniej był podwojony), za każdym razem ośmieszając obrońców, którzy myśleli, że już odebrali mu piłkę.
Pewne jest, że to właśnie wiek Don Andrésa zwrócił uwagę Barcelony na Turka. Zawodnik z Fuentealbilli wciąż jest w wybornej dyspozycji, nie można jednak zapominać, że ma na karku już 31 lat. Camp Nou podziwiało wychowanka przez wiele lat, jednak trzeba to niestety przyznać, jego kariera powoli będzie zmierzać do końca.
Z nowymi transferami Barcelona musi jednak poczekać do stycznia – wtedy bowiem kończy się zakaz transferowy. Luis Enrique nie zamierza zrobić rewolucji i wywrócić wtedy całej drużyny do góry nogami, będzie starał się kontynuować rozwój wybranej już przez siebie wyjściowej jedenastki przez kolejny sezon. Pomijając nieprzewidziane problemy zdrowotne, nowi zawodnicy będą mieli czas na naukę i dopasowanie się do drużyny przez pół sezonu. Wydaje się, że jest to budowanie swego rodzaju fundamentów pod większe przetasowania kadrowe latem 2016 roku.
Dużym plusem Turana jest fakt, że zna ligę. Można być pewnym, że po połowie sezonu treningów i połowie występów z nową drużyną zawodnik o takiej inteligencji będzie gotowy osiągnąć swoją najwyższą formę. Szczególnie, że jego rola w drużynie jest już właściwie jasno określona. Co prawda nie ma czegoś takiego jak wymiana jeden za jednego w piłce nożnej. Kiedy jednak po Nowym Roku Iniesta odniesie kontuzje lub będzie potrzebował odpoczynku, niewielu graczy mogłoby go zastąpić. Jest tylko kilku więcej zawodników o profilu zbliżonym do Andrésa niż ci, w których celował Lucho.
Oceniając z różnych punktów widzenia, Turan wydaje się przykładem idealne „enriqueńskiego” pomocnika. Stanie się on połączeniem Xaviego oraz nowoczesnej wizji Barcelony. Arda nie jest zawodnikiem opierającym grę na cierpliwości, raczej na spontaniczności i indywidualnym geniuszu. Jest kimś, kto z całych sił będzie pracował, aby odzyskać piłkę, a jeśli już ją otrzyma, nie zabraknie mu energii i pomysłów na zagranie jej efektywnie do przodu. Wizja połącznia Turana z zabójczym tercetem MSN powinna być interesująca nawet dla neutralnych kibiców.
Jeśli transfer dojdzie do skutku, postawi on również wiele znaków zapytania, np. co dalej z Rafinhą? Młody zawodnik prezentował się pod koniec sezonu bardzo dobrze. Spodziewano się, że w kolejnym będzie występował coraz częściej, aż w końcu przejmie pałeczkę od Iniesty. Przybycie kolejnego środkowego pomocnika może zablokować naturalny rozwój wychowanka Barçy. Blaugrana zdaje się pod tym względem kusić los.
Jeśli by sprawę przemyśleć, podpisanie kontraktu z Turanem doprowadzi do utraty Rafinhii, tak jak przybycie Cesca przyczyniło się do odejścia jego starszego brata Thiago. Turek zdaje się idealnie pasować do wizji FC Barcelony Enrique. Czy jednak Barça, ograniczająca ostatnimi czasy wpływ zawodników z La Masíi, może sobie pozwolić na ryzyko zmarnowania tak dobrze rokującego zawodnika?
Komentarze (86)