Piłkarze FC Barcelony odbyli ostatnią sesję treningową na amerykańskiej ziemi. Podopiecznych Lucho czeka już teraz tylko spotkanie z Chelsea, po którym ekspedycja Barçy uda się w podróż do stolicy Katalonii.
Piłkarze Barçy ostatni trening podczas amerykańskiego tournée odbyli na FedEx Field Stadium, które będzie areną starcia z londyńską Chelsea. Zajęcia były otwarte dla mediów i kibiców, których pojawiło się w sumie około pięciu tysięcy.
Główną wiadomością jest nieobecność Rafinhi, który narzeka na ból pleców. Pomocnik Barçy pozostał w hotelu i nie uczestniczył w zajęciach. Luis Enrique postanowił, że podczas treningu jego podopieczni rozegrają mały mecz, na nieco zmniejszonym boisku i do tego bez bramkarzy. Jeden zespół był złożony z Douglasa, Bartry, Mathieu, Adriano, Rakiticia, Busquetsa, Roberto, Pedro, Suáreza oraz Munira, zaś w skład drugiego wchodzili Vidal, Piqué, Vermaelen, Gumbau, Iniesta, Samper, Turan, Halilović oraz Sandro.
Przed rozpoczęciem zajęć piłkarze oklaskiwali Pedro, który dzisiaj skończył 28 lat. Również z trybun można było usłyszeć śpiewy na cześć Kanaryjczyka oraz prośby dotyczącego jego pozostania na Camp Nou.
Pod koniec treningu niektórzy zawodnicy Barçy, a szczególnie Piqué, Suárez i Turan wykopywali piłki w stronę kibiców. Arda kierował je głównie w stronę swoich rodaków, a Suárez w sektory, gdzie kibice trzymali flagi Urugwaju. Najbardziej oklaskiwanym przez fanów piłkarzem był Piqué, który jest jednym z najbardziej popularnych zawodników Barçy w USA.
Komentarze (16)