Shane Lawal przechodził przez niezwykle trudny moment w swojej karierze. Poniżej przedstawiamy historię ucieczki zawodnika z Libii.
Olaseni Abdul-Jelili Shane Lawal, lub po prostu Shane Lawal, jeden z nowych nabytków FC Barcelony tego lata, nie miał łatwo w swojej karierze. Zawodnik obdarzony niezwykłymi zdolnościami fizycznymi, mający 206 cm wzrostu i 28 lat, urodzony w Nigerii i posiadający obywatelstwo USA był jedną z wielkich sensacji ostatniego sezonu w Dinamo Sassari, w barwach którego zdobył Puchar i mistrzostwo Włoch i notował znakomite statystyki. Wcześniej jednak nie wszystko było tak różowe. Po skończeniu uniwersytetów w Oakland i Wayne State Lawal rozpoczął swoją karierę w 2010 roku w Katarze i Kuwejcie. Później grał w Guadalajarze w Adecco LEB Plata, gdzie zanotował rekord zbiórek (19), ale w grudniu 2010 wraz z innymi zawodnikami opuścił zespół z powodu problemów ekonomicznych.
Jego następnym krokiem było przystąpienie do Al-Hilal z libijskiego miasta Bengazi. Przygody, którą przeżył w tym kraju, nigdy nie zapomni. Lawal był tam przez sześć tygodni, ale zagrał tylko trzy mecze, ponieważ wybuchł konflikt zbrojny między przeciwnikami a zwolennikami Muammara Kadafiego. Bengazi było jednym z pierwszych miast, które stały się główną areną konfrontacji.
Zawodnikowi udało się wrócić do Bengazi z Trypolisu (początkowo nie było to możliwe ze względu na ataki bombowe na lotnisku), a jak relacjonował sam gracz, przebywający wraz z innym koszykarzem Kingsleyem Oguchim, „byliśmy dziesięć dni bez telefonu czy internetu, mieliśmy problemy ze zdobywaniem żywności i ciągle słyszeliśmy odgłosy strzałów".
Według relacji Lawala klub zalecał, aby nie wychodzili z hotelu, ponieważ mogli zostać pomyleni ze zwolennikami Kadafiego. Po dziesięciu dniach niektórzy brazylijscy pracownicy powiedzieli, że jeśli obaj gracze dotrą do portu w Bengazi, pomogą im odpłynąć na łodzi. Zespół nalegał, aby nie opuszczać hotelu, ale zdecydowali się wsiąść do taksówki i pojechać do portu. Lawal powiedział, że wtedy bał się najbardziej, i wyjaśnił, iż za każdym razem musieli pokazywać paszport i krzyczeć, że są obywatelami USA, a nie Afryki. Kiedy dotarli do portu, rząd rebeliantów Kaddafiego nie pozwolił im przejechać, ale na szczęście brytyjscy żołnierze usłyszeli ich, dzięki czemu mogli opuścić Libię. Lawal i Oguchi wsiedli na okręt Royal Navy ze 150 uchodźcami i popłynęli na Maltę, a następnie udali się do Egiptu, potem do Turcji, aż ostatecznie wylądowali w Nowym Jorku.
Lawal, który później grał Adecco LEB w Oro, w hrabstwie Kent, i ENIAC Clavijo Logrono, obrócił w żart całą przygodę, zapewniając, że nie czuł strachu, ponieważ jest z Detroit, a tam często zdarza się słyszeć strzały, lecz przyznał, że czuł się źle, będąc odizolowanym od rodziny przez tydzień i na każdym kroku słysząc strzały i wybuchy na sąsiedniej ulicy.
Komentarze (2)