Ivan Rakitić udzielił wywiadu dla oficjalnej strony internetowej UEFA. Chorwacki pomocnik FC Barcelony mówił m.in. o nadchodzącym meczu o Superpuchar Europy oraz swoich wspomnieniach z ostatniego finału Ligi Mistrzów.
UEFA.com: Nie zagrałeś w ubiegłorocznym Superpucharze Europy w barwach Sevilli z powodu przejścia tamtego lata do Barcelony. Pewnie nie możesz się doczekać nadchodzącego meczu...
Ivan Rakitić: Z jednej strony tak, ale z drugiej, mam mieszane uczucia. Muszę podziękować kolegom z zespołu i klubowi za danie mi tej szansy. To, co przegrałem w ostatnim sezonie, mam w tym roku, i w związku z tym pragnienie jest większe. Musiałem czekać kolejny rok na ten moment. Rozpoczęcie sezonu zdobyciem trofeum lub szansa na nie to coś bardzo dobrego. A w tym roku mierzę się z Sevillą.
Co znaczy dla ciebie Sevilla?
Szczerze? Wszystko, ponieważ kiedy mówię, że jadę do domu, jadę do Sewilli. Tam mieszka moja żona, tam urodziła się moja córka. Dlatego jestem wyjątkowo związany z Sewillą, nie tylko z klubem, ale także z miastem i wszystkimi miejscowymi ludźmi.
Miałeś trochę czasu, aby oswoić się z myślą, że jesteś zwycięzcą Ligi Mistrzów. Jak się z tym czujesz?
Jestem bardzo dumny i bardzo szczęśliwy, szczególnie iż nastąpiło to rok po tym, jak Barcelona nie zdobyła żadnego trofeum w sezonie. Jestem również zadowolony, że zyskałem zaufanie kibiców i wszystkich ludzi w Barçy.
Ten Superpuchar musiał być grany przeciwko Sevilli. To wyjątkowa historia, ale my jesteśmy Barçą, gramy o tytuł i z całym szacunkiem dla Sevilli, wyjdziemy po zwycięstwo.
Gol w finale Ligi Mistrzów był najważniejszy w twojej karierze. Opowiedz o tym.
Cóż, to był wspaniały moment. Szukaliśmy wolnej przestrzeni, wykonaliśmy wiele podań, byliśmy cały czas w ruchu. Myślę, że to był gol bardzo charakterystyczny dla Barçy. Muszę podziękować kolegom z zespołu, że znalazłem się w tej sytuacji.
Co było kluczem do zwycięstwa w Berlinie?
Najważniejsze jest to, że nigdy nie zmieniliśmy naszego stylu. Nawet jeśli niekiedy piłka nie wędrowała we właściwe miejsce, nie traciliśmy cierpliwości i nie mówiliśmy, że trzeba zmienić sposób gry.
Jak smakowało podniesienie Pucharu Europy?
Jest lżejszy niż puchar za wygranie Ligi Europy! Nie ma słów, które wyraziłyby, jak człowiek się wtedy czuje. Wszyscy piłkarze ciężko pracują, aby przeżyć taką chwilę. To najważniejsza rzecz. Jak zazwyczaj mówię, nie lubię marzyć, lubię to przeżywać i dzięki Bogu miałem taką szansę. Mam nadzieję, że nie była to ostatnia taka okazja.
Komentarze (642)