Od kilku sezonów Celta Vigo konsekwentnie pnie się w górę tabeli La Liga. O ile jeszcze trzy sezony temu drużyna ta była typowana jako kandydat do walki o utrzymanie, o tyle najpierw pod wodzą Luisa Enrique, zaś później obecnego ich trenera Eduardo Berizzo Celtiñas stali się ekipą potrafiącą zagrozić każdemu przeciwnikowi. Nie ulega zatem wątpliwości, że piłkarzy Blaugrany czeka dziś wieczorem niezwykle trudne zadanie, do którego będą zmuszeni podejść ze szczególnym skupieniem.
Początek sezonu w wykonaniu Barçy delikatnie mówiąc nie zachwyca. Owszem, drużyna zbiera punkty i pokonuje kolejnych rywali, jednak brakuje w tym owego polotu i finezji, który w minionych rozgrywkach zawiódł piłkarzy Dumy Katalonii na sam szczyt futbolowego piedestału. Z drugiej strony warto też pamiętać o odczuciach wielu culés w analogicznym okresie roku ubiegłego. Wielu domagało się zwolnienia Lucho, nie widząc przyszłości w grze i formie Blaugrany. Prawdziwych mężczyzn poznaje się jednak nie po tym jak zaczynają, a jak kończą. Warto zatem chwilowo wstrzymać się z przesadną krytyką wydarzeń na Camp Nou.
Paradoksalnie mimo niższej pozycji w lidze z większym optymizmem na poczynania swych ulubieńców patrzą kibice z Vigo. Ich drużyna jak na razie dzielnie dotrzymuje kroku "wielkiej trójce", mając na koncie trzy zwycięstwa i jeden remis. Na wyróżnienie zasługuje szczególnie wygrana z Sevillą w poprzedniej kolejce, gdy piłkarze Berizzo zdominowali mecz i zasłużenie zdobyli trzy punkty z zeszłorocznym triumfatorem Ligi Europy.
Historyczne statystyki przemawiają za Barçą: w 112 pojedynkach obu drużyn Blaugrana wygrywała aż 63 razy, 26 razy padał remis, 23-krotnie górą byli piłkarze Celtiñas. Miniony sezon pokazuje jednak, że nie zawsze historia odzwierciedla teraźniejszość, bowiem w listopadowym pojedynku na Camp Nou wygrała Celta, zaś w kwietniu tego roku na Balaídos Barça miała ogromne trudności ze zdominowaniem przeciwnika i ostatecznie pokonała rywali dzięki bramce Jérémy'ego Mathieu po strzale głową.
Sytuacja kadrowa Barçy powoli zaczyna wracać do normy, pomijając oczywiście koszmarną kontuzję Rafinhi, który przeszedł już operację i będzie pauzować około pół roku. W meczu z Levante na boisko wrócił Dani Alves, karę za czerwoną kartkę w meczu o Superpuchar Hiszpanii odcierpiał już Piqué. Nie do końca znana jest sytuacja Claudio Bravo i Thomasa Vermaelena, którzy wciąż odczuwają skutki kontuzji mięśniowych. Prawdopodobnie we wrześniu nie zobaczymy ich jednak na boisku. W ostatniej chwili z powodu urazu szyi z listy powołanych wykreślony został Jordi Alba, zastąpił go Douglas, który otrzymał już zielone światło od klubowych lekarzy. Po sporych rotacjach w meczu z Levante można przewidzieć, że tym razem Luis Enrique pośle w bój najsilniejszą możliwą jedenastkę.
Bukmacherzy z STS stawiają na zwycięstwo Dumy Katalonii. Kurs na taki wynik wynosi zaledwie 1.56. Za remis otrzymamy mnożnik w wysokości 3.75, zaś kurs na wygraną ekipy Eduardo Berizzo to aż 5.36. Warto również wspomnieć ciekawe propozycje: możliwość zdobycia bramki przez Leo Messiego wyceniana jest na 1.70, zaś strzelenie goli przez obie ekipy pomnoży zainwestowane pieniądze przez kurs 1.60.
Niezależnie od spekulacji bukmacherów, dobrej formy Celty i ogromu kontuzji w ekipie Blaugrany cel nie może być inny - liczy się tylko zwycięstwo. Dobrym wynikiem na jednym z najtrudniejszych boisk w La Liga Barça może tylko potwierdzić swoje aspiracje do obrony tytułu i równocześnie umocnić się na prowadzeniu w tabeli. Vamos!
Ostatnie 5 meczów ligowych Barcelony z Celtą:
Celta 0:1 Barcelona (5.04.2015)
Barcelona 0:1 Celta (1.11.2014)
Barcelona 3:0 Celta (26.03.2014)
Celta 0:3 Barcelona (29.10.2013)
Celta 2:2 Barcelona (30.03. 2013)
Komentarze (447)