Larrazabal: W latach 90. grało się ostrzej

Julia Cicha

17 stycznia 2016, 11:38

Marca

5 komentarzy

Dla Aitora Larrazabala rozmowa o Athleticu to rozmowa o klubie jego życia. Miejscu, w którym ukształtował się jako piłkarz, w którym grał przez 14 lat w Primera División i w którym spróbował swoich sił jako dyrektor sportowy. Były obrońca udzielił wywiadu dla Marki, opowiadając o Athleticu, Barcelonie i przede wszystkim piłce nożnej.

Co u ciebie?
Minęło sześć miesięcy od mojego odejścia z Athleticu, w którym byłem dyrektorem sportowym szkółki Lezamy, co wychodziło mi dobrze w latach 2009-11, kiedy zajmowałem się Lemoną. Decyzję o odejściu upubliczniłem po finale Pucharu Króla i było już trochę za późno, by znaleźć nową drużynę, ponieważ kluby miały już zaplanowany sezon.

Wolisz ławkę od biura?
Nauczyłem się wiele w obu tych miejscach, ale takiej adrenaliny jak na ławce nie znajdziesz nigdzie indziej. Chcę do tego wrócić i spróbować jeszcze raz.

Co sądzisz o obecnym Athleticu?
Dał nam wiele radości awansem do 1/4 Pucharu Króla. Wszyscy fani tej drużyni są dumni, że co roku gra w europejskich pucharach i dochodzi do finałów.

Powrót do walki o mistrzostwo wydaje ci się wykonalny?
Walka o bycie w najlepszej siódemce ligi to powód do dumy. Wygranie mistrzostwa wydaje mi się skomplikowane nie ze względu na możliwości Athleticu, ale z powodu światowych klubów, z jakimi się mierzy. Walka o mistrzostwo wydaje się zbytnią śmiałością.

Prowadziłeś szkółkę Athleticu, klubu, dla którego wychowankowie są podstawą. Jak to działa?
Potrzeba wiele troski. Mamy możliwość wyszukiwania chłopców od dziesiątego roku życia. Rynek jest ograniczony i musimy polegać na najlepszych ludziach i pracować w najlepszych warunkach. Wiele szkółek w Europie ma lepsze, ale zawsze musimy dodać coś od siebie - poczucie przynależności. Kiedy chłopiec w wieku 10 lat przychodzi do nas, musi wiedzieć, że debiut w lidze w koszulce Athleticu to największy sukces.

Co myślisz o sankcjach transferowych Barçy, Realu i Atlético?
Rok temu byłem zaskoczony karą dla Barçy. Takie są prawa FIFA i nie wiem, co zrobił każdy z tych klubów. To nietypowe i nikomu się nie podoba. Na przyszłość byłoby lepiej, gdyby kluby korzystały bardziej ze szkółek, które mają w pobliżu. Oczywiście Athleticowi nie mogłaby przydarzyć się kara, ponieważ nie sprowadza piłkarzy z zewnątrz.

Jaka się przeżywa mecz Barçy z Athletikiem od środka?
Granie na stadionach takich jak Camp Nou to coś wyjątkowego dla piłkarza. Grasz dla dwa razy większej publiczności niż jesteś przyzwyczajony i mierzysz się z prawdziwą drużyną. Takie wyzwanie wymaga czegoś więcej.

Pamiętasz coś ciekawego z poprzednich pojedynków?
Jedno pozytywne i jedno negatywne wydarzenie. Kiedyś do przerwy przegrywaliśmy 0:6, by ostatecznie ulec 0:7. A drugim jest wygrana 3:0 z Barçą po moich dwóch bramkach.

Jakiś rywal był wyjątkowy skomplikowany?
W moim debiucie na Camp Nou zagrałem z Jonem Andonim Goikoetxeą w najlepszej formie. Było to dla mnie coś trudnego i okropnego, przegraliśmy 1:4. Potem grałem ze Stoiczkowem, Romario, Ronaldinho...

A z kim chciałbyś zagrać?
Granie przeciwko Messiemu musi być czymś wyjątkowym. To trudne, ale dobrze byłoby się z nim zmierzyć.

Athletic to jedyny zespół, który pozbawił tytułu Barçę Luisa Enrique. Jak tego dokonał?
Trzeba robić dobrze wiele rzeczy. Przede wszystkim Barça nie może mieć dobrego dnia. Należy grać razem i pracować dla dobra drużyny. Wysoki pressing, chociaż nie jest on możliwy w trakcie całego meczu. Potrzebne jest wiele czynników. Athletic wygrał w Superpucharze ze względu na specjalne przygotowanie do tego dwumeczu, którego Barça być może nie miała.

Żyjesz teraz w Barcelonie, obserwowałeś derby. Wydawały ci się trudnymi meczami?
Cóż, to są derby. Kiedy myślę o baskijskich derbach, przypominam sobie podobne sytuacje. Najgorsze są kwestie pozasportowe. Jeśli nie ma czynników zewnętrznych, sędzia zazwyczaj kontroluje to, co dzieje się na boisku. Te mecze nie wydawały mi się aż tak ciężkie.

W latach 90. grało się ostrzej?
Było więcej możliwości. Teraz jest czterech sędziów i nie wiem ile kamer, które widzą, co robisz. Grało się ostrzej, ale bez intencji skrzywdzenia kogokolwiek.

Odważysz się przewidzieć wynik dzisiejszego spotkania?
Remis 2:2, żeby padły gole i wszyscy mogli cieszyć się widowiskiem. Mówię o remisie, bo byłby to pozytywny wynik dla Athleticu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (5)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze