Dani Alves, Gerard Piqué, Sergio Busquets i Leo Messi zagrają jutro po raz trzeci w swojej karierze przeciwko Arsenalowi na Emirates Stadium. Dla Andrésa Iniesty będzie to drugi raz. Żaden z nich nie zna jednak smaku zwycięstwa nad Kanonierami na tym obiekcie, mimo że Barça w obu meczach była bliska pokonania ekipy Wengera.
Bez kontuzjowanego Iniesty drużyna prowadzona przez Pepa Guardiolę mierzyła się z Arsenalem 31 marca 2010 roku w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Pierwsza połowa tego spotkania była jedną z lepszych w wykonaniu Katalończyków pod wodzą trenera z Santpedor, jednak liczne okazje nie zostały zamienione za bramki. Manuel Almunia zrewanżował się wówczas za przegrany finał w 2006 roku. Po przerwie dwie bramki strzelił Zlatan Ibrahimović, ale Arsenal odpowiedział trafieniami Theo Walcotta i Cesca Fàbregasa. Kanonierzy uniknęli drugiej porażki na Emirates w historii spotkań Ligi Mistrzów. W rewanżu Barcelona zapewniła sobie awans dzięki wysokiemu zwycięstwu 4:1 i czterem bramkom Leo Messiego.
Rok później oba zespoły ponownie zmierzyły się ze sobą na Emirates Stadium. 16 lutego 2011 roku Barça Guardioli od 26. minuty prowadziła po bramce Davida Villi, przy której asystował Messi. Niestety w końcówce spotkania Arsenal zadał dwa zabójcze ciosy. Najpierw wyrównał Robin van Persie, a następnie gola na 2:1 zdobył Andriej Arszawin. Rewanżowy mecz, w którym Barça musiała odrabiać straty, zakończył się wynikiem 3:1 dla gospodarzy. Dwie bramki zdobył wówczas Messi, a jedną dołożył Xavi Hernández. W tym spotkaniu Mascherano heroicznym wślizgiem uratował Barcelonę przed odpadnięciem z rozgrywek, o czym ostatnio opowiadał w wywiadzie dla The Guardian.
Jutro Barcelona po raz trzeci zagra z Arsenalem na Emirates Stadium. Trzymamy kciuki, by Katalończykom udało się odczarować ten obiekt.
Komentarze (60)