Po całkowitej dominacji na boisku, przypieczętowanej nieco lepszą skutecznością w drugiej połowie, Barça pokonała Real Betis 2:0 po trafieniach Luisa Suáreza i Ivana Rakiticia i na dwie kolejki przed końcem sezonu znajduje się w najlepszym położeniu, by za około dwa tygodnie świętować tytuł mistrza Hiszpanii.
Podopieczni Luisa Enrique w mecz weszli ospale, bez animuszu. Jak słusznie zauważył jeden z hiszpańskich dziennikarzy na Twitterze, trudno było stwierdzić po grze Blaugrany, czy właśnie rozgrywa ona jeden z ostatnich i najważniejszych pojedynków w sezonie. Próbował z tego skorzystać Betis, groźnie kontrując i strzelając: najpierw po uderzeniu Rubena Castro piłka minęła bramkę, a następnie po główce Bruno znakomitą interwencją popisał się Claudio Bravo. Barça rozkręcała się powoli, ale po kwadransie zepchnęła już gospodarzy do defensywy. Brakowało jednak albo skuteczności, albo dokładności w ostatniej fazie akcji. Pudłował Iniesta, zbyt słabo strzelał Neymar, zablokowany został strzał Rakiticia... W pewnym momencie wydawało się, że Betis inteligentnie zamurował się i nic nie może mu się stać. W 35. minucie drugą żółtą kartkę bezmyślnie złapał jednak Heiko Westermann i wyleciał z boiska. Leo Messiemu i spółce tylko w to graj. Końcówka pierwszej połowy przebiegła już pod totalne dyktando ekipy z Katalonii, ale bramki jeszcze nie padły.
Co się odwlecze... Zaledwie dwie minuty po przerwie Barça rozpoczęła ostrzał bramki Antonio Adána. Najpierw w pozornie prostej sytuacji spudłował Suárez po podaniu Neymara, zaś w 50. minucie po wrzutce Messiego i pustym przelocie golkipera gospodarzy piłkę do pustej bramki wpakował Rakitić. Po otwarciu wyniku gościom grało się zdecydowanie łatwiej. Znów jednak dała o sobie znać nieskuteczność: dwukrotnie nie trafił Suárez, blokowany był Messi... Betis nie podejmował nawet prób odważniejszych ataków, z góry zakładając że przy grze w osłabieniu może się to skończyć tragicznie. Na zamknięcie meczu czekaliśmy jednak aż do 80. minuty, gdy Messi przeszył obronę Verdiblancos genialnym prostopadłym podaniem do Suáreza, który nie zmarnował sytuacji sam na sam i podwyższył na 2:0. Końcowe minuty spotkania to tylko czekanie na ostatni gwizdek sędziego.
Zwycięstwo nie przyszło Barçy tak łatwo jak w meczach z Deportivo czy Sportingiem, ale z pewnością nie można też napisać, że Betis sprawił Blaugranie wiele problemów. Po zapewnieniu sobie utrzymania gospodarze nie grali już w zasadzie o nic. Tymczasem Duma Katalonii wciąż walczy o dwa z trzech trofeów, których zdobycie zakładała przed sezonem. Dzisiejszym zwycięstwem piłkarze Luisa Enrique zrobili kolejny krok w kierunku mistrzostwa Hiszpanii. Dwa ostatnie wydają się banalnie proste, ale do ostatniej chwili nie możemy być niczego pewni. Zwłaszcza, że Atlético i Real na pewno nie zamierzają zwalniać tempa. Oby dotyczyło to również Barcelony i formy strzeleckiej Luisa Suáreza - wówczas rywale będą zmuszeni obejść się smakiem. Vamos!
Komentarze (906)