Afgański chłopiec Murtaza, który zasłynął ze zdjęcia, na którym biega odziany w koszulkę Messiego zrobioną z plastikowej torebki, musiał opuścić wraz z rodziną Afganistan. Jak wyjaśnia jego ojciec Arif Ahmadi, było to spowodowane pogróżkami.
Obrazek 5-letniego chłopca zdeterminowanego, by przywdziać koszulkę swojego idola, obiegł świat w zeszłym roku za pośrednictwem portali społecznościowych. Niedługo później Murtaza otrzymał z Barcelony oficjalny zestaw piłkarski firmowany podpisem Messiego. Późniejsze doniesienia nie były jednak optymistyczne.
Rodzina chłopca musiała uciec do Pakistanu, licząc przy tym na możliwość wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. W rozmowie telefonicznej ojciec Murtazy wyjaśnił, że półtora miesiąca temu uciekli z Afganistanu z powodu otrzymywanych gróźb. Byli wyklinani za to, że chłopiec nie uczy się na pamięć Koranu, tylko gra w piłkę. Przenieśli się w marcu do Islamabadu, gdzie postanowili ubiegać się o azyl w Stanach Zjednoczonych. Trafili do miejscowości Quetta, gdzie przebywa mniejszość szyicka, narażona w Afganistanie na porwania i zabójstwa. Należy do niej rodzina chłopca.
- Nie cieszymy się z opuszczenia Afganistanu, ale presja i trudna sytuacja zmusiły nas do tego. Pomyślałem, że tam nie jest bezpiecznie - powiedział ojciec chłopca, dodając, że chciał go uratować po tym, jak jego syn stał się sławny i zwrócił na siebie uwagę radykałów. Ahmadi wraz z żoną i pięciorgiem dzieci mają wizy pobytowe w Pakistanie na sześć miesięcy. Ojciec ma nadzieję, że przyjaciele pomogą im dostać się do USA.
- Mój syn Murtaza Khan otrzymał koszulkę Messiego i ma nadzieję pewnego dnia go poznać. Nie jest jednak szczęśliwy, bo tu nie może wyjść i grać w piłkę. Można się tu poczuć jak w więzieniu - wyznał ojciec. Afgańska Federacja Piłki Nożnej próbowała zorganizować spotkanie z Argentyńczykiem, jednak ostatecznie nie doszło ono do skutku.
Komentarze (41)