Barça pokonała Espanyol w bitwie o Camp Nou

Challenger

8 maja 2016, 16:41

1051 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

5:0

Herb FC Barcelona

RCD Espanyol

ESP

  • Lionel Messi 8'
  • Luis Suárez 52', 61'
  • Rafinha 74'
  • Neymar Jr 83'
  • Niedziela, 8 maja 17:00
  • Camp Nou
  • Eleven

Po wspaniałym strzale Lionela Messiego z rzutu wolnego, dublecie Suáreza oraz dzięki trafieniom Rafinhi i Neymara FC Barcelona pokonała Espanyol w derbach stolicy Katalonii 5:0. Barça miała trudności do 45. minuty, w drugiej części meczu rozsupłała worek z bramkami. Trafienie Suáreza tuż po przerwie było kluczowe dla przebiegu meczu i otworzyło drużynie drogę do efektownej "manity"!

Tego dnia na wielu europejskich arenach zapadały ważne rozstrzygnięcia. Poniżej mistrzowskiego Leicester Anglia walczy o kolejność w czołówce, w Holandii Ajax w ostatniej kolejce przegrał mistrzostwo. Zaskakującym remisem z De Graafschap podopieczni Franka de Boera wręczyli tytuł rywalom z PSV. W Hiszpanii ostatnia runda gier czeka nas za tydzień, ale sytuacja jest równie napięta. W pojedynku z Espanyolem Barça potrzebowała trzech punktów, aby nadal zależeć od siebie w wyścigu o tytuł.

Mecz, zwłaszcza w pierwszej połowie, przebiegał w atmosferze dalekiej od piłkarskiego spektaklu. Sędzia Gil Manzano puścił płazem przybyszom z południowej części miasta wiele brutalnych fauli.

Derby Barcelony poprzedziła minuta ciszy dla „głosu Camp Nou” Manela Vicha. Legendarny spiker odszedł przed paroma dniami. W hołdzie tej wyjątkowej postaci nie odczytano nazwisk piłkarzy. Zawodnicy Espanyolu błyskawicznie wyrwali trybuny z zadumy. Szybko zobaczyliśmy plan na wieczór czternastej przed meczem ekipy tabeli, kiedy w jednej akcji na trawie wylądowali Alba i Mascherano. Ten drugi został bandycko zaatakowany w kolano przez Hernana Arsenio Péreza, po czym gracz Espanyolu powinien zobaczyć czerwoną kartkę. Na zegarze nie minęły nawet trzy minuty gry.

Niezrażona Barça dobrze weszła w mecz. Na ostrą grę rywala odpowiedziała najlepiej jak można, ze zdecydowaniem atakując połowę rywali. Jedna z szybkich akcji gospodarzy została w 7. minucie zakończona powaleniem Messiego przez Álvareza tuż przed polem karnym. Do piłki podszedł sam poszkodowany. Zachwycająco uderzył na bramkę Pau Lópeza. Piłka pofrunęła w samo okienko. Gospodarze nie spuszczali z tonu. W kolejnych minutach widzieliśmy wiele dynamicznych akcji Iniesty, Messiego, Neymara i Suáreza. Espanyol zabarykadował się na własnej połowie. Podopieczni Lucho mieli okazje na szybkie podwojenie wyniku, lecz byli w nich nieskuteczni.

Zanim upłynęła 20. minuta gry, po ostrych wejściach rywali upadali też Rakitić, Iniesta, Neymar, Alves i Suárez. Goście z Estadi Cornellà-El Prat robili co mogli, z łapaniem za ręce włącznie, ale rzadko udawało im się złapać piłkę. Po świetnym początku Barça dalej dyktowała tempo gry. Piłka szybko krążyła między gospodarzami w ataku pozycyjnym, dzięki częstym górnym piłkom zespół komfortowo czuł się w kontrze. Przed upływem pół godziny Espanyol prowadził tylko w faulach: 1:9.

Pierwszą groźniejszą sytuacją pod bramką ekipy Luisa Enrique była okazja Caicedo w 30. minucie. Piłkę pewnie w ręce chwycił Marc-André ter Stegen. Niemiec zastępował Claudio Bravo i przez cały mecz spisywał się skutecznie. W kolejnej akcji (32.) dobrze interweniował Piqué, który wybił piłkę z własnego pola karnego. Barça odgryzła się szybką kontrą. Piłkę wyprowadził Suárez i znalazł precyzyjnym podaniem wpadającego w „szesnastkę” Messiego. Crack Barçy oddał strzał, który został zablokowany. Zamiast dobitki Messi został zahaczony interwencją rywala. Gospodarzom należał się rzut karny, ale sędzia uznał, że Barça dostała ich w tym sezonie zbyt wiele i nie użył gwizdka.

Między 30. i 35. minutą gracze Espanyolu częściej pojawiali się na połowie Barcelony. W końcowym fragmencie pierwszej połowy liderzy tabeli odzyskali inicjatywę, ale nie podwyższyli prowadzenia.

Nic nie zmieniało się w wyniku i nic nie zmieniało się w metodzie na powstrzymanie kolejnych akcji Barçy. Zawodnicy Galki konsekwentnie atakowali na wyprostowanych nogach i brak kontuzji w szeregach Barcelony był równie dużym sukcesem, co uzyskanie prowadzenia. Sędzia odgwizdał do przerwy mniej niż połowę przewinień piłkarzy „Papużek”. Wiele z nich groziło poważnymi urazami.

Najskuteczniejszą metodą zraszania rozpalonych emocji są kolejne bramki. Blaugrana perfekcyjnie otworzyła drugą połowę. Luis Suárez! Urugwajczyk wybornie wyszedł na piłkę zagraną od Messiego i mając przed sobą tylko Lópeza strzelił nie do obrony. Minęła 52. minuta, po niecałych dziesięciu publika zgromadzona na Camp Nou otrzymała okazję po raz drugi oklaskiwać trafienie El Pistolero. Dośrodkowanie Neymara z rzutu rożnego „na nos”, Suárez zamienił w pocisk pod poprzeczkę bramki Espanyolu. Trzybramkowe prowadzenie na tym etapie meczu oznaczało wymarzoną sytuację dla Barçy w kontekście rywalizacji o mistrzostwo Hiszpanii. Analogicznie w tabeli strzelców: na dwa trafienia Cristiano Ronaldo Suárez też odpowiedział dubletem.

Przez kolejne bramki FC Barcelony rywale stracili ochotę do gry w kości. Bronili ciasno na swojej połowie, a Barça szukała kolejnych okazji w cierpliwym ataku pozycyjnym. Pod bramką ter Stegena nie działo się nic godnego uwagi. Nieliczne dośrodkowania w pole karne gospodarzy czujnie łapał golkiper Barçy albo główką wybijali stoperzy.

Komfortowy rezultat zachęcił Luisa Enrique do przeprowadzenia tak nielubianych przez niego zmian. W 70. minucie Albę zmienił Mathieu. Dla Francuza był to powrót po kilku tygodniach z powodu urazu kolana, który, jak się wydawało, mógł zakończyć mu sezon. Trzy minuty później na boisko weszli Rafinha z Turanem i po ładnej akcji zespołowej z udziałem tej dwójki Barça objęła prowadzenie 4:0. Duży błąd popełnił bramkarz Espanyolu (piłka wymsknęła mu się z rąk), a drugą asystę w meczu zaliczył Neymar.

Barcelona bombardowała połowę Espanyolu kolejnymi akcjami. Gasnące zaangażowanie „Papużek” otwierało na boisku spore przestrzenie. Bezpieczni o swoje piszczele barceloniści częściej niż w pierwszej odsłonie okazywali swój kunszt i cieszyli trybuny efektownymi akcjami. Po jednej z nich gospodarze „rozklepali” obronę rywala na tyle skutecznie, że Neymarowi pozostało dostawienie nogi przed pustą bramką. Podawał Luis Suárez po znakomitej piłce od świetnego w całym meczu Daniego Alvesa.

Były w tym meczu wielkie emocje, piękne akcje, „kanaliki” między nogami piłkarzy Espanyolu i rabona Neymara, ale najważniejsze pozostają trzy punkty. Na kolejkę przed końcem sezonu, Barcelona jest na prowadzeniu ligi hiszpańskiej, a po porażce z Levante z wyścigu o mistrzowski tytuł odpadło Atlético.Pozostało jedno spotkanie, a drużyna Luisa Enrique ma punkt przewagi nad Realem. Oby tak dalej, do samego końca!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1051)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze