Andrés Iniesta pojawił się dzisiaj na tradycyjnej przedmeczowej konferencji prasowej, na której rozmawiał z przedstawicielami mediów na temat jutrzejszego starcia z Sevillą w ramach finału Pucharu Króla.
Andrés, to będzie wasz czwarty mecz w tym sezonie przeciwko Sevilli. Jakie masz wspomnienia z tych rywalizacji? Z jakimi trudnościami się mierzyliście i czy spodziewacie się podobnego meczu?
Wiemy, z kim się mierzymy. Wiemy, że to zespół, który poza osiąganymi wynikami, komplikuje nam życie. Myślę, że mają wiele opcji podczas gry, posiadają dobrych zawodników oraz trenera, który nadaje tej drużynie tożsamość. Oni wiedzą, o co grają, każdy zawodnik wie, co ma wykonywać na boisku. Niezależnie od tego, czy wygrywają, czy przegrywają, mają jasną ideę odnośnie tego, jak grać, dlatego oczekuję ciężko finału na poziomie sportowym. My będziemy musieli rozegrać kompletne spotkanie, aby sięgnąć po ten tytuł.
Czy to, że Sevilla zagrała w środę finał Ligi Europy faworyzuje Barçę?
Ja postrzegam ich jako jeszcze bardziej niebezpiecznych. Wygrali tytuł, posiadają bardzo pozytywne odczucia, mają dodatkową motywację, aby zdobyć kolejne trofeum. Ja widzę ich jako bardziej niebezpiecznych, bez względu na to, że mogą być zmęczeni po finale. Na pewno po zakończeniu meczu, zależnie od wyniku, będzie się o tym mówiło, czy nie byli bardziej zmęczeni, czy to na nich nie wpłynęło, ale dla mnie ta sytuacja sprawia, że są groźniejsi.
Andrés, to jest wasz szósty finał Pucharu Króla w przeciągu ośmiu lat. Z tych finałów trzykrotnie wygrywaliście trofeum. Jakie masz doświadczenia związane z tymi meczami?
Każdy scenariusz jest inny, każda sytuacja ma swoje zalety i wady. Widzę, że zespół ma się dobrze, czuję, że drużyna jest na siłach, aby podnieść to trofeum i zakończyć bardzo dobry sezon. Wygraliśmy już Ligę i dodanie do niej Pucharu Króla byłoby czymś bardzo ważnym, dlatego podchodzimy do meczu z maksymalnymi nadziejami i chęciami na wygranie kolejnego tytułu. Polepszylibyśmy jeszcze rezultat tych wszystkich lat, w których wygrywamy.
Jak wpływa na was fakt, że wygraliście Ligę? Nie umniejsza ona nieco znaczeniu tego Pucharu?
Jak mówiłem, lepiej podchodzić do ważnego spotkania po dobrych, pozytywnych odczuciach, dlatego myślę, że wygranie już Ligi dodaje jeszcze tylko znaczenia temu pucharowi. Chcemy rozegrać kompletne spotkanie przeciwko rywalowi, który w pewnych momentach meczu sprawi, że będziemy cierpieć.
Wy wygraliście Ligę, a Sevilla Ligę Europy. Czy czujecie się bardziej zobligowani do zdobycia tego pucharu?
Myślę, że na każdym ciąży presja odniesienia zwycięstwa. Nigdy nie widziałem finału, aby ten klub nie był zobligowany do jego wygrania. Każdego sezonu walczymy o wszystkie trofea. Do niektórych się przybliżamy, a od innych nieco się oddalamy, jednak wymagania i obowiązek wygrywania jest tutaj niemal nieustanny. Jesteśmy zobligowani do zwycięstw niemal w każdym meczu. Wyobraź teraz sobie jak to wygląda w finale. Po całym wysiłku włożonym w te rozgrywki czujemy się na siłach, aby pokonać Sevillę, wiedząc, że posiadamy wobec niej dużo respektu. Oni będą mieli swoje okazje, a my postaramy się je zminimalizować.
Wiele w tym sezonie mówiło się o tryplecie. Wygraliście jednak w tym sezonie jeszcze Superpuchar Europy i Klubowe Mistrzostwo Świata. Dodając do nich zwycięstwo w Lidze i Pucharze Króla, jaką ocenę wystawiłbyś drużynie?
Powiedziałbym, że bardzo dobrą. Każdy może użyć takiego przymiotnika, jakiego chce. Myślę, że sezon, w którym wygrywasz Ligę i Puchar Króla, oprócz wspomnianego Superpucharu Europy i Klubowego Mistrzostwa Świata, to bardzo, bardzo dobry sezon. W ostatnich latach jesteśmy źle przyzwyczajeni, że prawie nie docenia się zwycięstwa w Lidze, bo niemal się do tego przyzwyczailiśmy, ale to oczywiste, że wygrywanie Ligi i Pucharu Króla ma ogromną wartość.
Widząc, jak dobrze grasz w tym sezonie, masz zamiar grać jeszcze wiele lat, aż do 40. roku życia?
Nie sądzę, aby dotrwał do 40. roku życia [śmiech]. Jak zwykło się mówić, nigdy nie wiadomo. To co czyni mnie szczęśliwym, to fakt, że w tym sezonie miałem bardzo pozytywne odczucia. Jeżeli płyną lata, a ty masz takie odczucia, czyni cię to jeszcze większym optymistą. Najważniejsze jest to, aby Barça jako zespół kontynuowała tę dynamikę osiągania wyników, trofeów. Podchodzę do tego finału z bardzo dobrymi odczuciami, które mam także wobec najbliższej przyszłości. Nie chcę wybiegać myślami dwa, trzy lata wprzód. Chcę zakończyć ten sezon w najlepszy możliwy sposób i rozpocząć kolejną kampanię z takimi samymi odczuciami.
Rakitić powiedział wczoraj, że jutrzejsze zwycięstwo nie jest niezbędne do tego, aby dobrze ocenić ten sezon? Czy w szatni jesteście zgodni z taką opinią?
Już kiedyś to mówiłem, że niemożliwe jest to, aby sezon był słaby, jeżeli wygrałeś Ligę. Wygranie Ligi zawsze oznacza dobry sezon. Potem masz pozostałe tytuły, które pozwalają ci dotrzeć jeszcze wyżej. Postaramy się, aby po wygraniu Ligi zajść jeszcze jeden stopień wyżej i mieć jeszcze szczęśliwsze odczucia na zakończenie sezonu. Potem każdy wyciągnie swoje własne wnioski. Ja myślę, że ma wielką wartość ponownie wygranie Ligi i Pucharu Króla.
Czy postrzegasz to tak, że jutrzejsze zwycięstwo tylko potwierdzi waszą hegemonię, szczególnie na krajowym podwórku?
Wygranie pucharu byłoby wykonaniem kolejnego kroku, nie tylko dla piłkarzy, ale też w historii całego klubu. Gramy przeciwko drużynie, która w ostatnich latach również przyzwyczaiła się do grania w finałach i ich wygrywania, dlatego spotkanie ma wiele smaczków. Obyśmy mogli dodać do kolekcji kolejny tytuł, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i drużynowym.
Po wygraniu Ligi masz na swoim koncie 27 tytułów z Barçą. Nie wiem, czy jesteś tego świadomy. Co oznacza dla ciebie zdobywanie tylu tytułów?
Tak, wiem o tym, ponieważ choćbyś tego nie liczył, to i tak wokół ciebie znajdują się ludzie, którzy ci o tym przypominają. Na dzisiaj nie jestem świadom tego, jaką wielkość może mieć zdobycie tylu trofeów. Jestem zmotywowany do tego, aby ta liczba rosła, lecz nie ze względu na mnie, ponieważ zawsze przedkładam kolektyw nad indywidualności, tylko ze względu na to, aby czynić ten klub jeszcze większym. To absolutne szczęście, ponieważ nawet w snach nigdy nie śniłem o czymś takim.
Jak ty, jako kapitan, widzisz zespół i fakt, że wszyscy możecie polecieć do Madrytu?
Zakończenie tego sezonu na boisku, gdy wszyscy są zdrowi i mister może powołać cały zespół daje ci bardzo dobre odczucia. Pozostaje nam ostatni mecz o ważny tytuł i postaramy się, aby powrócił on tutaj.
Jest to twój pierwszy sezon w roli kapitana. Podniosłeś już trzy puchary, teraz może być czwarty. Jak czujesz się w tej roli w tym sezonie?
Bardzo dobrze. To wyjątkowe i piękne uczucie. Noszenie opaski to wielka odpowiedzialność, polegająca na reprezentowaniu twoich kolegów, twojego klubu, dlatego pochodziłem do niej z wielką naturalnością i logiką, wiedząc, że posiadamy szatnię, w której panuje zdrowa atmosfera. Zawsze rozmawiamy, dochodzimy do porozumienia i przebywanie z takimi ludźmi czyni wszystko łatwiejszym.
Dziesięć lat temu Barça wygrała Ligę Mistrzów i rozpoczęła cykl. Co się najbardziej zmieniło w Barçy w ciągu tych ostatnich dziesięciu latach?
Oczywiście nastąpiła pozytywna zmiana. W ciągu ostatnich dwunastu lat mamy bardzo pozytywną dynamikę i nie wiem, czy którykolwiek klub osiągnął ją przez tak długi okres. Czucie, postrzeganie futbolu przez nas samych i kibiców zmieniło się bardzo pozytywnie. W tym klubie nie pozwala się na błędy, na spadki formy i brak tytułów i to coś, co nigdy się nie zmieni. Wygrywasz mniej lub więcej. Przegrywasz kolejne spotkanie i pojawiają się wątpliwości, jednak dynamika zmieniła się w znaczący sposób.
Jako kapitan, jak postrzegasz fakt, że początkowo zakazano na wniesienie estelad, a potem na to zezwolono?
Zawsze to powtarzam, że gdy mówimy o pozaboiskowych sprawach, zawsze wywołują one debatę i mnóstwo różnych opinii. Życzę sobie tylko, aby ludzi mogli pójść na stadion, obejrzeć mecz i się nim cieszyć, abyśmy mogli wygrać i żeby tytuł uczynił wszystkich szczęśliwszymi, niezależnie od tego, czy popiera flagi, czy nie.
Czy zespół nie znajduje się w jednym z najlepszych momentów w sezonie?
To oczywiste, że spadki formy pojawiają się zawsze. W tym sezonie nastąpiło to w decydującym momencie. Potem zespół powrócił na dobre tory, odzyskał dobre odczucia i tę energię, która była potrzebna do osiągnięcia tego, co zostało w Lidze. Teraz drużyna znajduje się w dobrym momencie i w dobrej formie, aby walczyć o kolejny tytuł.
Wracając do estelad. To temat, kiedy miesza się politykę ze sportem. Kiedy piłkarz zaczyna czuć się niewygodnie, kiedy musi wypowiadać się w imieniu klubu, takim jak wasz?
Myślę, że klub wyraził już swoją opinię, dlatego swoje zdanie zachowam dla siebie, ponieważ wiem, że zależnie od miejsca, moje słowa mogłyby zostać źle zinterpretowane, dlatego jedyne co mnie interesuje, to zakończenie spotkania niedługo po godzinie 23, i aby Barça wygrała ten puchar. To jedyne, co na dzisiaj mnie martwi.
Komentarze (9)