Już dzisiejszej nocy czeka nas otwarcie turnieju Copa América Centenario. To rozgrywki wyjątkowe, bowiem nie tylko upamiętniają setną rocznicę pierwszego turnieju, ale też przydarzyło im się wywędrować aż do Stanów Zjednoczonych. Jak na amerykańskich arenach poradzą sobie barceloniści z Ameryki Południowej? Kto sięgnie po wymarzone trofeum? Na przytania na temat tegorocznego Copa América odpowiadają redaktorzy FCBarca.com.
Czy będziesz oglądać Copa América?
Maciej Machaj (Makaj): Trudno będzie zrywać się w środku nocy, żeby oglądać mecze, a później iść na 8 do pracy, ale kto by opuścił takie perełki jak Argentyna-Chile?
Marcin Poreda (Ściahu): Niestety prawdopodobnie nie obejrzę żadnego spotkania - za dużo obowiązków w ciągu dnia, żeby zarywać nocki - poza tym wolę EURO.
Magdalena Żywicka (Eoren): Nie wiem w jaki sposób mi się to uda, ale będę. Copa América to świętość, a skoro czeka nas Centenario to już świętość nad świętości. W skrajnych sytuacjach oglądam powtórki mecze CA następnego dnia. Zwykle jednak działam wypracowanym systemem - jeśli spotkanie jest później niż w okolicach północy kładę się spać, nastawiam budzik, oglądam, nastawiam kolejny budzik, a potem zastanawiam się: czemu mam wrażenie, że spałam tylko pół godziny. Pewnie dlatego, że tak było. Pamiętam, że podczas CA 2011 miałam na studiach zajęcia terenowe z botaniki. Dwanaście godzin chodzenia po bagnach, dwie godziny snu, Copa, dwie godziny snu, bagna, CA, bagna, CA... Polecam!
Julia Cicha: Prawda jest taka, że nie będę. Sesja nie sypia, ale człowiek spać musi. Pewnie ograniczę się do najważniejszych spotkań i najciekawszych skrótów.
Piotr Miękus (n00stress): Głupie pytanie. Szczególnie, że już na starcie czekają nas pojedynki Meksyku z Urugwajem, czy Argentyny z Chile, czyli rewanż za zeszłoroczny finał.
Challenger: Obejrzę wybrane spotkania. System sprawdzony przy NBA i innych okazjach: mecze nagrywam w TV na dekoderze i oglądam później w dogodnym terminie. Trzeba się tylko odciąć w międzyczasie od doniesień o wyniku, ale daje się. W Centenario nie gra Lewandowski, więc i tak nikt o tym nie napisze.
Zespół Moderacyjny FCBarca.com: Zespół Moderacyjny będzie obecny na wszystkich meczach Copa América. Będziemy lawirować pomiędzy La Rambla, a poszczególnymi meczami w telewizji.
Jakie ekipy uważasz za faworytów turnieju? Będziesz śledzić występy pozostałych drużyn z innych powodów?
Maciej Machaj (Makaj): Myślę, że w końcu czas na Argentynę, która nie wygrała Copa od ponad 20 lat. Nieźle namieszać może również gospodarz turnieju. Jeśli chodzi o występy innych drużyn, ciekawy jestem, jak wypadnie głodna sukcesów Kolumbia z Jamesem, Baccą i Cuadrado.
Marcin Poreda (Ściahu): Na przekór wszystkim postawię na Brazylię. "Ekspert" Dunga zaskoczy sam siebie i przygotowany na kolejną sromotną porażkę, wygra turniej - oczywiście zawdzięczając sukces szczęściu i zbiegom okoliczności. Gdybym mógł śledzić inne drużyny, to na pewno ze względu na barcelonistów - Chile i Argentynę - oni także stoją w kolejce do tytułu. No może jeszcze Kolumbia - James, mający pokaźne odciski od siedzenia na madryckiej ławce, może mieć całkiem sporo sił na liderowanie kadrze.
Magdalena Żywicka (Eoren): Będę śledzić tyle meczów ile fizycznie dam radę. Najbliższa mojemu sercu, tak jak pewnie wielu z Was, jest Argentyna. i to nie tylko ze względu na Leo. Oprócz Albicelestes darzę ciepłymi uczuciami kilka reprezentacji z Ameryki Południowej. W pierwszej kolejności są to Urugwaj, Peru oraz Wenezuela. Te drużyny to moje "must-watch" podczas tegorocznego turnieju. Faworyt? Przecież faworytem zawsze jest Argentyna. Tymczasem podczas mojego trwającego 24 lata życia nie doczekałam się sukcesu na miarę możliwości tej reprezentacji. Za każdym razem słyszymy „tym razem musi się udać”, a potem fiasko, klęska, katastrofa. bo w końcu dla takiego składu porażka w finale jest katastrofą. Cały czas marzę, że będzie to jednak Argentyna, ale z tego właśnie powodu nie postawię jej w roli mojego faworyta. Dostanie się ona innej drużynie z La Platy, czyli Urugwajowi. Czy ekipie Tabareza do zwycięstwa wystarczy świetna obrona i Luis Suárez? Sama mam wątpliwości, ale styl, jaki prezentują Charruas ma duże szanse przynieść sukces w formule turniejowej.
Julia Cicha: Faworyci są dość oczywiści: Argentyna i ponownie Chile. Nie wydaje mi się, by Brazylia była w stanie coś zdziałać, w ostatnich latach wisi nad nimi fatum, które zapewne i tym razem uniemożliwi im sukces.
Piotr Miękus (n00stress): Naturalnie jednym z głównych faworytów pozostaje Argentyna, szczególnie, że rywale mają swoje problemy i sami się eliminują z rywalizacji. Wypada zadać pytanie: jak nie teraz, to kiedy? Z drugiej strony warto obserwować potrafiącą pozytywnie zaskoczyć drużynę Oscara Tabareza. Mnie również ciekawi jak zaprezentuje się Chile pod wodzą nowego szkoleniowca. a kto wygra? Chciałbym powiedzieć Argentyna, ale stawiam na Meksyk. Sporo namiesza również Ekwador.
Challenger: Czas na Argentynę. Wysoko zajdzie Urugwaj. Jeśli obie ekipy wygrają swoje grupy, drabinka pozwala, aby spotkały się w meczu o złoto. Inny skład finału będzie zaskoczeniem. Aktualną formę Chile wiernie oddaje tabela eliminacyjna Mundialu 2018, gdzie są na 4. miejscu. Ich dwie ostatnie przegrane z Urugwajem i Argentyną (bilans goli 1-5) i słabiutki styl tych porażek pokazują, że po zwycięstwie w domowej Copie 2015 sukcesów na razie im wystarczy. Brazylia bez Neymara, ze składem z jakiejś łapanki i Dungą u steru moim zdaniem nie osiągnie niczego poza wyjściem z grupy - zresztą drastycznie najłatwiejszej w turnieju. Jestem ciekaw, co pokażą Kolumbia, nowy faworyt piłkarskich hipsterów znany jako Ekwador, a także mająca w mojej opinii mocne szanse na ćwierćfinał Kostaryka. Spodziewam się, że gospodarze ugrzęzną w grupie. Z rywalami jakich mają, grozi im tak modne w USA określenie "sweep", komplet porażek.
Zespół Moderacyjny FCBarca.com: Faworytami Moderacji są wszyscy Użytkownicy, którzy w zgodzie z regulaminem będą przeżywać emocje towarzyszące turniejowi. Przypominamy o pisaniu na temat Copa América w specjalnie do tego wyznaczonych miejscach. Będziemy śledzić „występy” wszystkich Użytkowników.
Król strzelców?
Maciej Machaj (Makaj): Stawiałbym na Luisa Suáreza, ale wobec jego nieobecności w pierwszych meczach typuję będącego w życiowej formie Gonzalo Higuaína.
Marcin Poreda (Ściahu): Carlos Bacca.
Magdalena Żywicka (Eoren): Paolo Guerrero po raz trzeci. Czemu nie?
Julia Cicha: Według mnie najlepszych strzelców będzie kilku, a walka o tytuł króla będzie zacięta. Może Higuaín? Jednak tylko zakładając, że Tata wymyślił coś sensownego...
Challenger: Cavani, Enner Valencia i Bacca to moi główni kandydaci. Może formę z eliminacji potwierdzi Paragwajczyk Lezcano. Z listy można na zapas skreślić Higuaína. Siłą kadry w obecnym wydaniu jest zespół, więc nie wymienię innego Argentyńczyka. Jeśli Peru jednak wypchnie z turnieju Brazylijczyków, rosną szanse Paulo Guerrero, tym bardziej pod nieobecność pominiętego Farfána.
Zespół Moderacyjny FCBarca.com: Jeśli chodzi o bany to liczymy na osobisty rekord – najmniejsza liczba banów podczas wielkiego turnieju. Liczymy na pomoc wszystkich Użytkowników.
Czy Gerardo Martino jest w stanie osiągnąć coś z kadrą?
Maciej Machaj (Makaj): Tata rozpoczyna trzeci sezon pracy z kadrą. Rok temu był bardzo bliski zdobycia tytułu, ale nieskuteczność jego piłkarzy w karnych przekreśliła szansę na wygraną. Wydaje mi się, że tym razem stoi przed wielką szansą. Jeśli nie teraz to kiedy?
Marcin Poreda (Ściahu): Jest duża szansa na dojście Argentyny do finału, więc jeśli w meczu o złoto Tata posadzi Higuaína na trybunach, to Albicelestes mają realną szansę na zwycięstwo.
Magdalena Żywicka (Eoren): To jest pytanie, które autentycznie mnie boli i chyba odpowiedziałam już na nie w pytaniu o mojego faworyta. Mam szczerą nadzieję, że tak, że Martino jest w stanie coś osiągnąć. Czy raczej, że Argentyna jest w stanie coś osiągnąć. Trudno mi wyzbyć się wrażenia, że ewentualny sukces tej reprezentacji będzie bardziej zależeć od oddolnej kreatywności składu, niż decyzji trenerskich. Nie mogę odżałować odejścia Alejandro Sabelli, który poradził sobie znacznie lepiej niż oczekiwałam tego po jego zatrudnieniu. W samej Argentynie wokół osoby selekcjonera coraz więcej jest już nie wątpliwości, a rezygnacji. Mimo wszystko pozostaję w naiwnej nadziei, że nawet jeśli nie sam Martino, to jego piłkarze pozytywnie mnie zaskoczą.
Julia Cicha: Tak, ale nie wiem, ile w tym jego zasług. Na pewno jest dobrym trenerem, ale czy na miarę reprezentacji o takim potencjale? Można powiedzieć, że z taką drużyną i Smuda zaszedłby daleko. Jednak życzę mu jak najlepiej, Argentyna zapracowała sobie na sukces.
Piotr Miękus (n00stress): Ciągle nie jestem w stanie się do niego przekonać, a powołania i kadra reprezentacji Argentyny na turniej wcale nie pomagają mi uwierzyć, że będzie lepiej. Jeżeli brak Carlosa Teveza, czy Ángela Correi jeszcze jestem w stanie zrozumieć, tak nieobecność na tej imprezie Paulo Dybali, Geronimo Rulliego, czy Roberto Pereyry już nie. W przypadku napastnika Juventusu zabrakło przede wszystkim komunikacji - Martino chciał go na igrzyskach olimpijskich, ale Stara Dama jasno postawiła sprawę, że do Brazylii go nie puści. Dlaczego zatem nie pojedzie do USA? Z drugiej strony Martino znów powołał niewnoszącego niczego do gry Lavezziego, który dodatkowo od pół roku siedzi w Chinach i „zawija w sreberka”. Jeżeli Argentyny wygra to pomimo trenera, a nie dzięki niemu.
Challenger: Argentyna ma dziś jedną z lepszych defensyw na swoim kontynencie. Duża zasługa trenera. To Martino "wymyślił" w kadrze Mercado i Funes Moriego. Konsekwentnie stawia na Otamendiego, który do wysokiej formy takiego zaufania bardzo potrzebuje. Martino był niedoceniany w Barcelonie i podobna "renoma" ciągnie się za nim w kadrze. Przecież to wina jego "gwiazd" i ich zmarnowanych okazji, że Martino nie jest zdobywcą Copy z zeszłego roku. Po mundialu 2014 i poprzednim trenerze drużyna była rozbita i Martino zrobił wiele, aby ją pozbierać. Nie wszystkie jego decyzje uważam za idealne (nadmierne zaufanie na zeszłorocznym turnieju do Higuaína i Banegi kosztem Pastore i Teveza; długa niechęć do Lameli), ale choćby powołaniami na tegoroczny turniej pokazał, że wyrobił własną koncepcję zespołu i ma "cojones". Może nie rozmiarów Paco Jémeza, ale przy końcowym triumfie to Martino będzie wygrany. Tego mu życzę.
Zespół Moderacyjny FCBarca.com: Użytkownicy FCBarca.com często wyrażają swoje opinie na temat trwających meczów w dziale La Rambla. Bywa, że intensywnie komentowane są sposoby działania trenerów. Oczywiście lubimy czytać także te skrajne opinie (patrz wyżej). Jednak Moderacja będzie tolerować tylko takie wypowiedzi, które nie będą obrażające, bądź wyrażone w sposób niekulturalny w stosunku do dowolnego trenera, piłkarza lub działacza.
Jak oceniasz rozegranie Copa América w USA?
Maciej Machaj (Makaj): Trudno zrozumieć mi taką decyzję organizatora. Turnieju przewidzianego dla drużyn z Ameryki Południowej z wysokości trybun na pewno nie obejrzy tylu kibiców z Argentyny, Kolumbii, Chile czy Wenezueli, których po prostu nie stać będzie na kosztowny wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Poza tym trudno przypuszczać, by potężne stadiony były zapełnione po brzegi, szczególnie podczas takich meczów jak na przykład Haiti-Peru czy Panama-Boliwia. Nie trafia do mnie też argument dotyczący popularyzacji piłki nożnej w USA. Taki eksperyment przeprowadzono już podczas mistrzostw świata w 1994 roku z nie najlepszym skutkiem.
Marcin Poreda (Ściahu): Bardzo dobry pomysł. W USA żyje w tym momencie około 60 mln ludzi o korzeniach latynoskich, więc wcale bym się nie zdziwił, gdyby na trybunach było znacznie więcej kibiców niż przy okazji turnieju rozgrywanego w Ameryce Południowej. Do tego standard organizacyjny na pewno będzie na bardzo dobrym poziomie - na plus brak meczów w "lejach po bombie". Poza tym, jeśli ten turniej ma się rozwijać, to powinna zostać zachowana koncepcja eliminacji spośród wszystkich krajów obu Ameryk, więc większe zaangażowanie Ameryki Północnej jest bardzo wskazane.
Magdalena Żywicka (Eoren): A jak oceniam organizację mistrzostw świata w Katarze? Ktoś powiedziałby, że realia obu krajów się różnią. Ok, ale pobudki, dla których otrzymały one rolę gospodarza nie różnią się ani trochę. Kasa. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa. W każdej federacji musi się ona zgadzać, niezależnie od tego czy to FIFA, CONMEBOL czy CONCACAF. Wobec wypływających wokół organizacji turnieju w USA skandali korupcyjnych z udziałem panów ze wspomnianych federacji frazesy na temat promocji imprezy, łączenia obu Ameryk, przyjaźni, braterstwa etc. etc... No właśnie, to tylko frazesy. I nic innego.
Julia Cicha: Rozumiem, że rocznica, że coś nowego, że tam też są kibice... ale ten pomysł zupełnie mi nie pasuje. Żyjemy w takich czasach, że za kilka lat przyjdzie nam oglądać finał Ligi Mistrzów o 14, bo rozegrany zostanie w Chinach. Kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Może i jestem staromodna, ale CA powinno być rozgrywane w Ameryce Południowej.
Piotr Miękus (n00stress): Wydawało się, że będzie to pomysł doskonały - szczególnie z marketingowego punktu widzenia, a sama idea Copa América na stulecie była szczytna. Piękne stadiony, wielkie gwiazdy biegające po boiskach w Stanach zjednoczonych i futbol z najwyższej półki. Tylko szkoda, że przez ostatni rok więcej mówiło się o aferach, kolejnych zatrzymaniach, a najciekawsze konferencje związane z turniejem organizowało FBI do spółki z Interpolem. Mam nadzieję, że piłka nożna wraz z pierwszym gwizdkiem wróci na pierwsze strony gazet.
Challenger: Mówi się w kontekście Copa Centenario o popularyzacji futbolu w USA, tymczasem chodzi wyłącznie o zmienioną demografię. Od czasu rozegrania tam Mistrzostw Świata w 1994 Amerykanom nie przybyło miłości do piłki nożnej, za to przybyło przybyszy z południa. Wystarczy porównać dzisiejsze wskaźniki oglądalności MLS z tymi sprzed choćby pięciu lat. Tylu ludzi zakochanych w futbolu to argument, koniunktura, z którymi trudno polemizować. Spodziewam się kolejnych CA w USA lub połączenia mistrzostw obu Ameryk w jeden turniej.
Zespół Moderacyjny FCBarca.com: Moderacja czuwa bez względu na miejsce oraz porę rozgrywania turnieju.
Kto z trio MSN wypadnie najlepiej?
Maciej Machaj (Makaj): Wobec nieobecności Neymara i problemów zdrowotnych Suáreza odpowiedź może być tylko jedna. Pytanie tylko, czy Messi znajdzie siły i motywację, żeby pokazać magię.
Marcin Poreda (Ściahu): Jako że Higuaín pewnie zagra w finale, więc Argentyna przegra, a gromy polecą też standardowo na niewinnego Leo, zaś Suárez z Urugwajem odpadnie wcześniej, to stawiam na nieobecnego Neymara. na pewno będzie odwiedzał kolegów na treningach, pokazywał sztuczki i to dzięki jego sile mentalnej Brazylia osiągnie sukces. Czy można zagrać lepiej, będąc nieobecnym?
Magdalena Żywicka (Eoren): Messi. Amen.
Julia Cicha: Messi, oczywiście, bo właściwie tylko on zagra na 100%.
Piotr Miękus (n00stress): Neymar nie wystąpi, Luis Suárez z powodu kontuzji nie zagra w fazie grupowej, a poturbowany i przeciągnięty po sądach Leo Messi również początkowo nie będzie w pełni sił. Stawiam, iż żaden z dwójki, która zagra na Copa América nie będzie początkowo największą gwiazdą turnieju. Błyszczeć będą inni.
Challenger: Messi odbije sobie problemy z fiskusem i przegraną Ligę Mistrzów w najlepiej znany sobie sposób: futbolem. Poza tym to najważniejszy dla niego turniej od lat. Punkt, w którym jest dziś Brazylia, uraz Suáreza i przeciętna forma innych ekip z Chile na czele tworzą Argentynie dużą okazję do końcowego triumfu, tak ważnego dla gracza Barçy. Podczas CA 2019 Messi będzie mieć 32 lata. Turniej odbędzie się w Brazylii. Duże szanse, że na boiskach USA zobaczymy najlepszą wersję Leo.
Zespół Moderacyjny FCBarca.com: Ten na literę „M” jak Moderacja. Jednak o tym najlepiej zadecydują Szanowni Użytkownicy FCBarca.com.
Czy uważasz, że FC Barcelona dobrze zrobiła puszczając Neymara na igrzyska olimpijskie, a nie na Copa América?
Maciej Machaj (Makaj): Skoro klub kategorycznie nie zgodził się na udział piłkarza w dwóch turniejach, Neymar - zapewne w porozumieniu z Dungą - wybrał igrzyska. Nie ma tu zatem pola do dyskusji.
Marcin Poreda (Ściahu): Trzeba było wypracować z Neymarem jakiś kompromis, bo w przeciwnym razie już w lipcu mielibyśmy Brazylijczyka w Madrycie. Skoro Barcelona nie chciała go puszczać na żaden turniej, a CBF (a także Neymar) żądała dwóch, to kompromis jest oczywisty - jeden turniej do wyboru przez samego zainteresowanego. Poza tym na IO poziom i intensywność gry będą dużo mniejsze, więc nasz crack mniej się zmęczy - brzmi dobrze.
Magdalena Żywicka (Eoren): Dobrze, biorąc pod uwagę fakt, że wybór w największym stopniu leżał w gestii samego zawodnika. Zresztą trudno się Neymarowi dziwić. Jedną kwestią jest to, że dla każdego piłkarz medal IO czy CA może mieć nieco inne znaczenie i nieco inny balans. Druga sprawa to fakt, że nawet gdyby sam Ney uważał inaczej to Dunga wysłał dość jasny sygnał względem tego, który z turniejów jest priorytetem. Powołania kadry Brazylii nie pozostawiają wątpliwości. Jakkolwiek mogłoby się nam to wydawać dziwne Canarinhos stawiają na sukces na IO, a nie CAC.
Julia Cicha: Uważam, że klub powinien był pozwolić mu pojechać na oba turnieje, ale zdecydowano inaczej. Co do wyboru samych igrzysk - to była decyzja Neymara, więc po wszystkim będzie mógł ocenić, czy naprawdę dokonał dobrego wyboru.
Piotr Miękus (n00stress): Barcelona od razu postawiła sprawę jasno - albo Copa América, albo Igrzyska Olimpijskie. Nie było żadnych gierek, niedomówień, czy problemów z komunikacją pomiędzy brazylijską federacją, a zarządem Dumy Katalonii. Logiczne jest, że klub nie może zezwolić na udział swojej gwiazdy w obu turniejach, co po prostu wiązałoby się z nieustanną grą przez cały rok. Jak wyglądałby Neymar po takim wysiłku w przyszłym sezonie? Takiego pytania najlepiej po prostu uniknąć, dlatego Barcelona zrobiła najlepiej jak mogła - i dla zawodnika, i dla siebie.
Challenger: Nie. Uważam, że takie decyzje szkodzą futbolowi. Choć ta jest z korzyścią dla Barçy, Neymar powinien móc zagrać na obu turniejach.
Zespół Moderacyjny FCBarca.com: Moderacji nie robi to różnicy, gdyż będziemy obecni także podczas igrzysk olimpijskich.
Komentarze (27)