Xavi Hernández udzielił wywiadu, w którym opowiedział o nowym etapie w swojej karierze. Ocenił również miniony sezon w wykonaniu Barçy, podkreślając, że jego zdaniem nie ma lepszej drużyny. Hiszpan uważa, że w Katalonii niezwykle trudno jest osiągnąć sukces, ale wierzy w możliwości swoich kolegów oraz nowych nabytków Barcelony.
Jak będzie wyglądał twój drugi rok w Katarze?
Najbardziej lubię grać w piłkę i chcę zostać w Katarze jeszcze przynajmniej rok, może dwa, ale to zależy od mojej kondycji. Drużyna się poprawiła. Źle zaczęliśmy, zawodnicy nie zaadaptowali się w grupie, w październiku zmieniliśmy trenera, przyszedł nowy, dobrze przygotowany, lepszy taktycznie. Pozyskaliśmy dwóch, trzech piłkarzy i to pozwoliło nam rywalizować do końca. W ostatnich trzech miesiącach graliśmy najlepszą piłkę w Katarze, ale to nie oznacza, że wygrywaliśmy wszystkie mecze. Dotarliśmy do finału Pucharu Emira, gdzie rywale podnieśli się z wyniku 0:2. Jestem tam również po to, by pomagać młodym zawodnikom, którzy rozwijają się w centrum Aspire. To bardzo dobry projekt, biorąc pod uwagę Mistrzostwa Świata w 2022 roku. Jestem jednym z wielu i ufam osobom, które wszystkim zarządzają.
Kiedy skończysz karierę?
Chcę skończyć jako trener. Uczę się, gdzie będę pasował. Z pewnością cieszyłbym się również z bycia dyrektorem sportowym, ponieważ to także dotyczy piłki, ale też biznesu. Wolę być na boisku z młodymi zawodnikami. Jeszcze nie mam pozwolenia na trenowanie, jest za wcześnie.
Zdobędziesz je w Hiszpanii?
Tak, w Madrycie. W Katarze zajęłoby mi to więcej czasu, ze względu na język.
Ile czasu potrzebujesz? Pół roku?
Trzy kursy po dwa-trzy tygodnie. Staramy się ułatwiać to aktywnym zawodnikom, którzy chcą mieć już uprawnienia.
Twoim pierwszym przystankiem będzie Barcelona? Tutaj oczekują cię z otwartymi ramionami.
Jestem dumny, że o mnie myślą nawet rok po moim odejściu z Barcelony. Jest jeszcze wcześnie. Nie czuję się przygotowany do trenowania. W przyszłości bardzo chciałbym to robić, pasjonuje mnie to. Z Oscarem Cano i Feliksem Sánchezem w akademii Aspire wiele się uczę. Oglądam treningi i sposoby trenowania. Skoro przegrywanie wkurza mnie jako zawodnika, myślę, że jako trenera jeszcze bardziej. Będę grał tak długo jak wytrzyma moje ciało. Fizycznie czuję się dobrze i chcę wytrzymać jeszcze kilka lat.
Tiki-taka już umarła?
Nie, byłoby źle, gdyby tak się stało. Nie bylibyśmy Barceloną. Nikt nie gra jak Barca, nikt nie jest na jej poziomie.
Nawet Bayern Pepa w ostatnich latach?
Nie, nie dotarli do tego poziomu.
Czemu?
Barça gra najlepiej na świecie, nawet biorąc pod uwagę reprezentacje. Poza tym ma najlepszych zawodników, nie da się tego pokonać.
Nie podchodzisz do tego zbyt radykalnie?
Wiem jedynie tyle, że oglądam w telewizji wiele spotkań i bardzo często mnie nudzą. Pasjonuje mnie jedynie oglądanie Barçy.
Koniec końców liczą się rezultaty, a przecież nie wygrała Ligi Mistrzów.
Podaj mi lepszego napastnika od trójki z Barçy albo lepszego pomocnika od tych, którzy grają w pierwszym składzie. Nie da się. Nawet obrońcy i bramkarze. Trzeba doceniać to co mamy. Później można wygrać lub przegrać, Ligę Mistrzów przegrali przez zbiór okoliczności, niestrzelenie bramki, brak efektywności, skupienia. Futbol przez wielkie F gra tylko Barca.
Tridente obliguje do wymyślenia nowej wersji tiki-taki, prawda?
Posiadanie napastników, którzy sami kreują akcje, jest luksusem. Nie ma potrzeby wychwalać poszczególnych zagrań, ponieważ każdy z nich potrafi cię ograć. To działa na korzyść Barcelony. Rywale nie wiedzą, co robić. Czy grać wysokim pressingiem, czy czekać z tyłu. Barça ma wiele opcji w ataku, może grać z kontry i tworzy spektakl. W meczu z Arsenalem pokazali podręcznikową kontrę.
Posiadanie trójki najlepszych napastników ma też swoją wadę: nikt nie chce przyjść.
Trzeba przyjrzeć się, czego potrzeba Barcelonie. Nie potrzebuje wielu nowych zawodników, wystarczy jeden napastnik. Poza tym jest Denis Suárez, Turan też może grać w ataku.
Jak przekonałbyś dobrego napastnika, by przyszedł grać z MSN?
Ale po co nam dobry napastnik, skoro już mamy trzech. Należy poszukać kogoś na niższym poziomie, kogoś, kto szybko wpasuje się w grupę.
Nolito chciał przyjść.
Tego nie wiem, nie wiem, dlaczego nie wyszło. Na pewno by się zaadaptował.
Czyli nie wzmacniałbyś już zbytnio składu.
Barcelonie niewiele trzeba. Jedno, dwa wzmocnienia, resztę już mają. Przedłużenie kontraktu z Neymarem, Busquetsem, Messim, Iniestą. Trzeba dbać o piłkarzy, którzy zdobywają tytuły.
A jeśli trafi się jakaś okazja przed zamknięciem okienka transferowego?
A jakie wzmocnienie może być lepsze niż obecni piłkarze Barcelony? Kogo byś wymienił? Według mnie są najlepsi. Podaj mi kogoś lepszego od Busquetsa, Iniesty albo trójki napastników...
Pominąłeś Rakiticia.
Rakitić jest najlepszy do gry w Barçy. Gdyby przyszedł ktoś inny, nie byłoby tak samo.
W takim razie nad czym pracuje Robert Fernández, skoro wszystko jest takie świetne?
Uważam, że Real lub City mogą sobie kupić Pogbę. Mnie jest wszystko jedno.
Gdybyś mógł sprowadzić jakiegoś gracza Realu, zrobiłbyś to?
Nie. Nie trzeba nikogo sprowadzać, Barça ma wszystko. Po co iść aż do Realu? Nie trzeba.
Być może problemem jest posiadanie najlepszej jedenastki, ale nie całej drużyny?
Nie. Niektórzy zawodnicy, np. Vermaelen, graliby lepiej, jeśli dostaliby więcej szans. Ale kogo tu zdjąć z boiska? Piqué? Mascherano?
Ze względu na wiek Mascherano niedługo trzeba mu będzie znaleźć następcę.
Co ty mówisz, Mascherano jest świetny, bez względu na wiek. To, co robi na boisku, gra agresywnie, jest liderem. Jest niedoceniany, tak jak Alves...
Mówisz o najlepszym prawym obrońcy na świecie...
Tak, oczywiście. Mówiono, że źle dośrodkowywał, że zostawiał dziury w obronie. Zobaczysz, że jeszcze za nim zatęsknimy.
Rozczarował cię pierwszy rok Ardy?
Grał jedynie cztery miesiące, spokojnie. System Barcelony wymaga czasu, jest skomplikowany, to nie jest łatwe. Pamiętam wielu zawodników, którzy potrzebowali czasu. Bądźmy cierpliwi. Co roku krytykuje się kogoś i teraz padło na niego. Jest doświadczony, ma 30 lat.
Proszenie o cierpliwość w Barcelonie i w piłce nożnej jest niemożliwe.
Wszyscy to przeżyliśmy. Kto nie był krytykowany w Barçy? Każdy, nawet Messi. Arda da sobie radę, to kwestia czasu.
Skoro wspomniałeś Messiego, uważasz, że kwestie pozasportowe wpłynęły na niego?
Myślę, że nie. Ile czasu ciągnie się już temat procesu? Dwa, trzy lata? A Messi wciąż jest najlepszy na świecie, robi różnicę na boisku. Jest szczęśliwy w Barcelonie, może niepokoją go jakieś kwestie pozasportowe, ale na boisku jest taki sam. Trzeba pilnować, by był zadowolony. Mam nadzieję, że wszystko się rozwiąże jak najszybciej. Messi jest silny mentalnie, da sobie radę ze wszystkim.
Jesteście w kontakcie?
Tak, przede wszystkim za pośrednictwem Whatsapp. Przyjaźnimy się. Rzadko się widujemy, ale rozmawiamy. Nie codziennie, ale często, tak jak z innymi kolegami z Barcelony.
Kto będzie następcą Messiego w świecie piłki nożnej?
Według mnie nie ma i nie będzie następcy. Będzie wielu dobrych piłkarzy, ale żaden z nich nie dotrze do poziomu Messiego. Przez tyle lat jest na szczycie, zdobywa indywidualne i drużynowe tytuły. To będzie nie do pobicia. W przyszłości najlepsi będą na wyrównanym poziomie. Teraz chce się nam wmówić wojnę między Cristiano a Messim, ale wiadomo, że tutaj nie ma porównania. Kiedy Messi skończy karierę, będzie Neymar, Hazard, pięciu, dziesięciu zawodników na podobnym poziomie.
Real Madryt zawsze jest obecny, nieważne, czy gra dobrze, czy źle. W trzy lata dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów. Niewiarygodne, prawda?
Są wielcy i dlatego zawsze musimy ich szanować. Wydaje się, że nie mają szans, a oni wyciągają asa z rękawa. Taki jest Madryt, to zespół, który wygrywa, historyczna drużyna. Zawsze będzie rywalem do pokonania dla Barcelony. Trzeba ich szanować nawet mając przewagę dwunastu punktów. Tak już jest. Zmienili trenera w grudniu i wygrali Ligę Mistrzów, takie rzeczy nie miałyby miejsca w Barcelonie.
Na pewno. Kiedy Barça wygrywa LM, robi to po niesamowitym sezonie.
To pokazuje, że w Realu są bardziej zjednoczeni. Trzymają się razem i idą aż do finału. Tutaj niestety tak nie jest. Każdy zajmuje się sobą. Drużyna, prasa, klub. Jest trudniej. Dlatego Barça jest najtrudniejszą drużyną na świecie. Z zewnątrz widać to jeszcze lepiej. Grają najlepszą piłkę, a wciąż są krytykowani. To czy tamto nie działa, nie gramy dobrze, tracimy bramki...
Na to nie ma lekarstwa, taki już jest kataloński charakter, między krytyką a cierpieniem.
Jeśli nie zmieni się tego teraz, to kiedy? W ostatnich dziesięciu latach wygraliśmy wszystko. Co się stanie, gdy passa się skończy? Krytyka potrafi być bardzo ostra. Dlatego nalegam, by doceniać to, co mamy.
Barcelona wciąż jest faworytem każdych rozgrywek?
Bez wątpienia.
Mimo środowiska, krytyki i wszystkiego, co otacza klub.
Oczywiście! Mają wszystko i nie doceniają tego. Ciągle narzekają. To niesprawiedliwe. W Madrycie wspierają wszystkich. Do Realu przychodzi zawodnik, którego można ocenić na siódemkę i już jest ósemką, a w Barçy szóstką. Dlaczego?
Więc Umtiti i Digne już stracili na wartości.
Tak. Niestety, jeśli ktoś przejdzie do Realu, kibice i prasa chwalą go więcej niż powinni. My pozyskaliśmy Umtitiego i Digne'a i już nie wydają się tak dobrzy. Zawsze patrzymy negatywnie. Trudniej jest zacząć w Barçy niż w Realu.
Mentalność ponad talentem?
Nie wiem, czy aż tak, ale mentalność jest kluczowa. Albo jesteś tu silny, albo cię skreślają. Czasem presja jest nieludzka i to na co dzień. Trzeba być silnym psychicznie.
Trzeba dwa razy pomyśleć przed przejściem do Barçy?
Barça jest jak ostateczny egzamin, tu nie ma półśrodków. Albo jesteś swietny, albo musisz odejść. To egzamin dla każdego profesjonalisty. Byłem tam 18 lat i każdy wytrzymał to, co musiał. Trzeba przyzwyczaić się i umieć radzić sobie ze wszystkim, bo ostateczna nagroda jest niesamowita.
Nie żałujesz odejścia z Barcelony?
Nie. Odszedłem w odpowiednim momencie. Uważam, że moja kariera była perfekcyjna, nie mogłem zrobić więcej. Tęsknię za przyjaciółmi, Barçą i kolegami, ale teraz pora na nowy etap. Bycie piłkarzem Barcelony mam już za sobą. Nie mogło być lepiej.
Komentarze (19)