Ostatnie dwa mecze Barcelony ponownie przekonały kibiców o niszczycielskiej sile tridente MSN. Południowoamerykański tercet bardzo dobrze rozpoczął obecny sezon i na ten moment (choć do końca kampanii jeszcze długa droga) wydaje się, że strzeleckie osiągnięcie trójki napastników Barçy z poprzednich rozgrywek jest poważnie zagrożone.
W najbliższą środę na Camp Nou przyjeżdża Atlético, a Barça nie może pozwolić sobie na wpadkę po tym, jak zawiodła w spotkaniu przeciwko Deportivo Alavés w trzeciej kolejce Primera División. Po nieszczęsnym starciu z Baskami Barça zareagowała we wspaniały sposób, rozbijając Celtic (7:0) oraz Leganes (5:1). W obu tych konfrontacjach główną rolę odegrali Messi, Suárez i Neymar, którzy zdobyli dla zespołu łącznie dziesięć bramek. Jedynie Iniesta z Celtikiem i Rafinha z Leganes zdołali pomóc tridente w strzeleckich łowach.
Na ostatniej konferencji prasowej z udziałem Neymara Brazylijczyk został zapytany o to, czy widzi szanse na pobicie osiągnięcia tridente z zeszłego sezonu, gdy licznik bramkowy całej trójki zatrzymał się na 131 trafieniach (rok wcześniej były to 122 gole). Crack Barçy okazał swoje przekonanie co do wykonalności tego skomplikowanego zadania. Jak na razie słowa Neymara znajdują odzwierciedlenie w boiskowych czynach południowoamerykańskiego tercetu.
Na ten moment Messi, Suárez i Neymar zdobyli łącznie 17 goli we wszystkich rozgrywkach. Najlepszym wynikiem może pochwalić się Leo, który uzbierał osiem trafień. Tuż za jego plecami plasuje się Suárez z siedmioma golami, a Neymar zdobył do tej pory jedynie dwa gole, choć trzeba mieć na uwadze, że Brazylijczyk wziął udział tylko w trzech meczach, co jest pokłosiem jego występu na igrzyskach olimpijskich w Rio.
19 września 2015 roku tridente Barçy mogło pochwalić się ośmioma trafieniami, zaś rok wcześniej były to tylko cztery gole, choć pamiętajmy, że wówczas do gry nie był uprawniony Luis Suárez, który odbywał karę do 25 października. Mimo to pierwszy wspólny sezon na Camp Nou cała trójka zakończyła z dorobkiem 122 goli. Rok później było to już 131 bramek, a teraz, gdy do końca sezonu pozostało ponad osiem miesięcy, wydaje się, że tridente Barcelony dąży do pobicia kolejnego rekordu.
Jak do tej pory w szesnastu meczach miał miejsce scenariusz, w którym do siatki rywala trafiał każdy z członków tridente (siedem w pierwszym i siedem w drugim sezonie). W trwającej kampanii taka sytuacja przydarzyła się dwukrotnie (Celtic i Leganes). Trzeba natomiast powiedzieć, że tylko w tych dwóch spotkaniach obecnego sezonu cała trójka pojawiła się na placu gry od pierwszej minuty. Co warte zauważenia w sezonie 2014/15, od momentu debiutu Suáreza na Bernabéu, musieliśmy czekać aż 2,5 miesiąca na to, aby tridente dobiło do dwóch spotkań, w których każdy jego członek zdobywał bramkę. W minionej kampanii trio z Barçy kazało czekać na ten scenariusz do 17 stycznia. Z biegiem czasu Messi, Suárez i Neymar grają coraz bardziej na pamięć, podarowując sobie kolejne asysty i gole.
Na ten moment w indywidualnych statystykach świetnie wypadają Suárez i Messi. Z czterema ligowymi trafieniami Argentyńczyk i Urugwajczyk prowadzą w klasyfikacji Pichichi wspólnie z Rubenem Castro (Real Betis) oraz Griezmannem (Atlético). Z kolei w Lidze Mistrzów tylko Leo Messi i Sergio Agüero mogą pochwalić się trzema bramkami po pierwszej kolejce fazy grupowej.
Na chwilę obecną osiągnięcia tridente MSN wyglądają znakomicie. Jeżeli cała trójka utrzyma w miarę równy poziom przez cały sezon (co będzie niezwykle ciężkie), wówczas rekord z zeszłego sezonu będzie poważnie zagrożony, a trójka z ataku Barçy będzie mogła napisać zupełnie nową, jeszcze wspanialszą historię swojej boiskowej współpracy.
Komentarze (21)