Iniesta: Styl Barcelony się nie zmienia

Dariusz Maruszczak

14 października 2016, 20:00

Mundo Deportivo

9 komentarzy

Trafił do Barcelony 16 września 1996 roku, dwadzieścia lat temu. Debiutował w pierwszej drużynie 29 października 2002 roku w meczu z Club Brugge, prawie czternaście lat temu. Zdobył 29 tytułów (tyle samo co Messi) i rozegrał w klubie 600 oficjalnych spotkań (więcej ma tylko Xavi). Legenda piłki nożnej Andrés Iniesta z zadowoleniem przyjmuje uznanie, ale chce nadal cieszyć się grą. Kapitan Barçy wciąż czuje się młodo, mimo 32 lat na karku. Wszyscy w klubie cieszą się, że kolejni gracze Blaugrany mogą się na nim wzorować.

Kim jest Andrés Iniesta?

- Piłkarzem.

Tak po prostu?

- Tak. Jestem piłkarzem, którego jedynym celem w karierze jest rozwijanie się i uczenie wszystkiego od wszystkich, aby stać się możliwie najlepszym zawodnikiem, rozgrywać mecze i zdobywać trofea.

Mając na koncie wraz z Messim najwięcej tytułów w historii Barcelony, a także będąc najbardziej utytułowanym hiszpańskim piłkarzem, czujesz się normalnie czy nadzwyczajnie?

- Czasami, kiedy rzeczy nadzwyczajne stają się normalnością, możemy zgubić perspektywę, ale to olbrzymia duma. Staramy się rozwijać na poziomie zbiorowym, by klub i reprezentacja wciąż były wielkie. Prawda jest taka, że kiedy się nie gra, patrzy się na pewne rzeczy inaczej, ocenia się je w inny sposób. Natomiast codzienna konieczność ciągłego wygrywania sprawia, że nie ma czasu na delektowanie się zwycięstwami i rozpaczanie po porażkach. To wciąż trwa i się nie zatrzymuje.

Zagrałeś już sześćset meczów dla Barcelony. Co to oznacza?

- Oznacza to, że w ciągu tych wielu lat otrzymałem spore zaufanie ze strony trenerów i kolegów z drużyny. Każdego roku w większym lub mniejszym stopniu poprawiałem poziom swojej gry i potrafiłem utrzymać się w klubie o takich wymaganiach jak Barcelona. To wszystko, co oznacza bycie zawodnikiem tego klubu, wcale nie jest łatwe.

Xavi wystąpił w 767 spotkaniach Barçy. Różnica pomiędzy waszymi występami wynosi nieco ponad trzy sezony gry. Będziesz w stanie pobić klubowy rekord?

- To będzie trudne. Mówiliśmy już o wymaganiach wobec zawodnika w takim klubie jak Barcelona. Nigdy nie można jednak powiedzieć, że nie zdoła się rozegrać więcej meczów. Mam nadzieję, że wciąż będę prezentował wysoki poziom. Zobaczymy, jak daleko mnie to zaprowadzi. Na dzień dzisiejszy czuję się bardzo dobrze, a teraźniejszość jest obecnie najważniejsza. Nie ma potrzeby spoglądać dalej.

Barcelona chce, żebyś pozostał w klubie do końca życia. Czego oczekujesz od klubu?

- Tego, że wszystko będzie odbywać się normalnie i z taktem. Ważniejsze od tego, czy będę mógł grać, czy nie, jest to, czy Andrés Iniesta będzie prezentował się odpowiednio jako zawodnik. Jako pierwszy poczuję, że nie mogę dłużej być piłkarzem. Póki co jestem optymistycznie nastawiony. Mam 32 lata i czuję się dobrze pod każdym względem i to czyni mnie szczęśliwym. Jak długo to potrwa? Nie wiem, to zależy od konkretnych czynników, których nie mogę kontrolować. Na dzień dzisiejszy mam nadzieję na utrzymanie się na najwyższym poziomie.

A w przyszłości jaką rolę w klubie będziesz odgrywać? Trenera, dyrektora sportowego, szefa cantery czy ambasadora?

- Nie wiem, co przyniesie życie. Obecnie jestem piłkarzem i wolę mówić o rzeczach z tym związanych. Jeśli pozostałbym w Barcelonie, byłoby idealnie, ale mówimy o hipotetycznych sytuacjach, podczas gdy moim obecnym zadaniem jest wnoszenie do klubu jak najwięcej w roli aktywnego piłkarza.

Luis Enrique wprowadził cię do szatni jako pierwszy, a teraz jest twoim trenerem. Jak wyglądają wasze relacje? Czy wzajemne zaufanie sprawia, że bierzesz udział w procesie decyzyjnym?

- Nasze relacje są bardzo dobre. Byliśmy kolegami, a teraz jestem jego podopiecznym. Rozmawiamy o wszystkim, zarówno o piłce nożnej, jak i o innych sprawach. Mamy wobec siebie wystarczająco dużo zaufania, żeby rozmawiać o wszystkim, ale to trener podejmuje decyzje, a piłkarz musi realizować jego założenia.

Dlaczego mówi się, że będziesz szczęśliwy, dopóki trenerem będzie Luis Enrique?

- Ponieważ tak się czułem przez ostatnie dwa lata. Nie wiem, czy to ze względu na mój wiek, czy sytuacje, które przeżyłem, ale cieszę się jak nigdy, zarówno na boisku, jak i poza nim. Enrique i jego ludzie mają dużo do zrobienia. Kiedy wszystko idzie płynnie, jest dużo łatwiej.

Łatwiej idzie z nim niż z Rijkaardem czy Guardiolą?

- Tak, ale piłka nożna się zmienia, zarówno dla przeciwników, jak i twojego zespołu. Najważniejsze jest, żeby iść do przodu i rozumieć siebie nawzajem. W tym temacie czuję się dobrze i w tym sensie jestem bardzo zadowolony.

Styl Barcelony zmienił się za kadencji Luisa Enrique?

- Ciężko doszukiwać się większych zmian. Istnieją różne sposoby na osiąganie sukcesów, różni piłkarze i dyspozycja, ale istota gry moim zdaniem nie zmieniła się za bardzo.

W środę mecz z Manchesterem City. Czy to coś wyjątkowego zagrać przeciwko zespołowi Guardioli?

- Tak, podobnie było w przypadku pojedynków z Bayernem. Dzielimy spotkania na ważniejsze ze względu na osoby i poziom klubu. To będzie trudny rywal.

To będzie podobny pojedynek do starcia Barcelona - Bayern?

- Może tak być. Guardiola zawsze odciska wyraźne piętno na prowadzonych przez siebie zespołach, dając zawodnikom konkretne wskazówki. Ponadto w Manchesterze mają wspaniałych piłkarzy.

Cztery razy wygrałeś Ligę Mistrzów. Jeśli zdobędziesz to trofeum po raz piąty, będziesz gorszy od Gento tylko o jeden triumf w tych rozgrywkach. Czy dojdziesz do absolutnego rekordu sześciu wygranych Pucharów Europy?

- Człowieku (śmiech). Najpierw muszę wygrać Ligę Mistrzów po raz piąty, żeby zbliżyć się do tego osiągnięcia. Teraz o tym nie myślę. Mam nadzieję, że w kwietniu wciąż będziemy rywalizować o to trofeum. Mamy na tyle mocną drużynę, by walczyć o triumf we wszystkich rozgrywkach.

Znów spotkacie się z Bravo. Czy rozumiesz jego decyzję o odejściu do Manchesteru City?

- Takie decyzje zawsze są bardzo osobiste. Wolałbym, żeby został, ponieważ jest obecnie jednym z najlepszych bramkarzy na świecie, ale jego decyzja była inna. Życzę mu jak najlepiej, bo spędziliśmy razem wyjątkowe chwile.

Co jest najlepsze dla Barcelony?

- Ludzie są bardzo zaangażowani w nasze próby wygrywania kolejnych trofeów. W ciągu dwóch lat zdobyliśmy ich wiele, ale nie zamierzamy się zatrzymywać. W każdym sezonie wszystko zaczyna się od zera i chcemy w obecnych rozgrywkach znów zgarnąć jak najwięcej trofeów.

Myślenie o trzecim tryplecie jest próżne czy realistyczne?

- Zawsze myślimy o największych celach, ale w październiku jest za wcześnie, by o tym mówić.

Czy obecna Barcelona jest najbardziej kompletna?

- Nie mogę powiedzieć, czy jest najbardziej kompletna. Każdy rok jest inny, ale mamy świetny zespół. Przyszło kilku młodych, utalentowanych graczy, którzy wiele wnoszą do naszej drużyny, do tego, co już mieliśmy. Mamy możliwości, żeby osiągać nasze cele.

Czy można sobie wyobrazić Messiego w innym miejscu?

- Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Najlepiej dla nas wszystkich będzie, jeśli zostanie tu jak najdłużej.

Największy komplement pod jego adresem?

- Piłkarze nie mówią sobie nawzajem "jak dobry jesteś". Z Messim łączy nas przyjaźń i szacunek. To przyjaźń, która idzie dalej niż możliwość powiedzenia sobie czegoś na osobności.

Tridente jest kluczowe, zarówno na boisku, jak i poza nim?

- Są bardzo ważni i niezmiernie utalentowani, ale również świetnie się uzupełniają i pomagają drużynie w każdym aspekcie.

Co może powiedzieć kapitan Barcelony na temat sytuacji Aleixa Vidala?

- Takie sytuacje nie są łatwe. Piłkarz musi zrobić wszystko, co może, żeby odmienić swój los i liczyć, że trener postawi na niego, kiedy będzie trzeba. Aleix jest jednym z członków naszego zespołu i ma odpowiednie umiejętności, żeby grać. Kiedy nadejdzie jego moment, musi go wykorzystać. Każdy z nas walczy o możliwość występów i nie ma wyjątków. Vidal cieszy sę pełną sympatią kolegów z drużyny.

Czy Hiszpanii uda się awansować na mundial w Rosji?

- Mam nadzieję, że się zakwalifikujemy. Nasza grupa nie jest łatwa. Patrząc na to, jak gramy, można powiedzieć, że awansujemy, ale zobaczymy. Do imprezy jeszcze dwa lata. Wszystko może się zmienić i nie chcę zbyt daleko wybiegać w przyszłość.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (9)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze