Przed meczem z Manchesterem City nie było pewności, kto wystąpi na środku obrony Barcelony. Luis Enrique mógł postawić na Samuela Umtitiego, ale 22-latek rozegrał wcześniej tylko kilka spotkań w klubie, a ostatnie z nich miesiąc temu. Później pauzował z powodu kontuzji i nie było pewności, czy poradzi sobie z tak dużym wyzwaniem. Zagrał jednak znakomicie, będąc prawdziwą ostoją defensywy.
Umtiti przybył do Barcelony, żeby grać właśnie w takich meczach jak ten z Manchesterem. Francuz chciał zrobić skok jakościowy w swojej karierze, mimo że gdy przychodził, nie miał zapewnionego miejsca w pierwszej jedenastce. Wczoraj sztab szkoleniowy zaufał mu w jednym z najtrudniejszych meczów fazy grupowej Ligi Mistrzów. Umtiti wystąpił u boku Gerarda Piqué na środku defensywy i zagrał bezbłędnie. Był agresywny, z dużym spokojem wyprowadzał piłkę od tyłu, a przede wszystkim był bardzo skuteczny zarówno w grze w powietrzu, jak i przy odbiorach piłki. Świetnie asekurował partnerów i ustawiał się zawsze tam, gdzie powinien. Sprawiał momentami wrażenie, że zatrzyma każdą akcję przeciwników.
A nie był to łatwy mecz. Nie tylko ze względu na umiejętności i szybkość rywali, ale także kontuzje partnerów z formacji obronnej. Jeszcze w pierwszej połowie boisko musieli opuścić Jordi Alba i lider defensywy Piqué. W roli szefa obrony musiał zastąpić go właśnie Umtiti. I zrobił to. Mimo młodego wieku pokazał imponujący charakter. Nie tracił piłek i zrobił ogromny krok w kierunku podstawowego składu. Razem z Mascherano rozegrali wspaniałe spotkanie.
Po drugiej stronie medalu znajduje się Jérémy Mathieu. Były piłkarz Valencii zastąpił Piqué, a w drugiej połowie w trzy minuty obejrzał dwie żółte kartki, przez które musiał opuścić boisko. Luis Enrique był zdumiony. Na szczęście losy meczu były już rozstrzygnięte.
Komentarze (42)