Fanfiction: Pozor! Pozor!

Sylwia Ruła

16 listopada 2016, 22:24

Tekst własny

6 komentarzy

Trofea wygrywa się na wiosnę – rzekł niegdyś mędrzec, a później już nikomu nie przyszło do głowy tego kwestionować. To wtedy odbywają się finały najważniejszych rozgrywek, jedni walczą o tryumf w lidze, inni o utrzymanie. Każdy chce wyrwać dla siebie jak najwięcej, wielkim łatwiej o potknięcie, a maluczkim o zebranie upragnionego punktu. Na wiosnę budzą się do życia zarówno natura, jak i nadzieja na jak najlepszy rezultat we wszystkich możliwych rozgrywkach. Trudno jednak obudzić coś, co samemu być może pogrzebie się kilka miesięcy wcześniej.

Po powrocie z przerwy reprezentacyjnej Barcelonę czeka terminarz najtrudniejszy z możliwych, bo pełen złudzeń o łatwych zdobyczach punktowych. W ciągu najbliższego miesiąca przed nami spotkania ligowe u siebie z Málagą, Realem Madryt i Espanyolem, wyjazdowe z Realem Sociedad i Osasuną, wyjazd do Glasgow w Lidze Mistrzów oraz ostatni w fazie grupowej tychże rozgrywek pojedynek na Camp Nou z Borussią Mönchengladbach. Dodajmy do tego dwumecz z Herculésem w 1/16 Pucharu Króla, a nagle otrzymamy maraton dziewięciu meczów, po dwóch na tydzień aż do Bożego Narodzenia. Patrząc na to, z kim przyjdzie nam się mierzyć, na pierwszy rzut oka mamy przed sobą dwa piekielnie trudne starcia i siedem całkiem znośnych. Które z nich zaliczone zostały do każdej z grup chyba nikomu nie trzeba wskazywać palcem. Real i Real. Gran Derbi i wyjazd na Anoeta. Spotkania, na których wspomnienie każdemu culé zaczyna szybciej bić serce.

Tłumaczenie jakiemukolwiek kibicowi, czym jest święta wojna madrycko-barcelońska, można by uznać za obelgę. Czym są derby, każdy widzi, i chociaż ostatnimi laty straciły one swój specyficzny „smaczek”, nadal są widowiskiem, na które czeka z niecierpliwością połowa galaktyki. 3 grudnia jest datą zaznaczoną na czerwono w kalendarzu każdego kibica, nawet pomimo tego, że w tym roku może nie będzie to zbyt atrakcyjne piłkarsko widowisko. Nie oszukujmy się, obydwaj rywale prezentują obecnie co najmniej dyskusyjny poziom. Forma Blaugrany jest istną sinusoidą, a i Real pomimo braku porażki ma poważne problemy w defensywie, a czystego konta próżno się u niego dopatrywać nawet w starciach z drużynami o kilka klas słabszymi. Zaś biorąc pod uwagę najbliższe derby Madrytu, całkiem możliwe, że będzie to dla nas mecz nie tylko o zwycięstwo nad odwiecznym wrogiem, lecz głównie o zdobycie koszulki lidera, a przy odrobinie pomocy ze strony Atlético może i nawet podwyższenie prowadzenia w lidze.

By jednak do tego doszło, najpierw sami musimy odrobić lekcje, a zwłaszcza te, które od sześciu lat daje nam Anoeta. Od czasu powrotu Realu Sociedad do najwyższej klasy rozgrywkowej stadion tej drużyny dorobił się wśród sympatyków Barcelony niemal mistycznego statusu. Po dobroci czy siłą zespół z Katalonii nie jest w stanie wywieźć z tego terenu więcej niż punktu. Czasami po prostu brakuje szczęścia: a to ktoś dołoży trafienie w końcówce meczu, innym razem to zawodnicy Barçy pomagają rywalowi kartkami lub bramkami samobójczymi. W przeważającej jednak większości przypadków to my sami dajemy drużynie z Kraju Basków nóż do ręki i grzecznie nadstawiamy plecy. Nieprzemyślane eksperymenty kadrowe i brak koncentracji nie są rzadkim obrazkiem w przypadku tego specyficznego meczu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejsze nauczki ze strony biało-niebieskich, podobne podchodzenie do rywala po macoszemu powinno być piętnowane z całą stanowczością. Także w tym roku będzie to piekielnie trudne spotkanie. Txuri-urdin jak na razie konsekwentnie punktują słabszych rywali i zacięcie walczą z tymi pozornie lepszymi. Miejmy nadzieję, że chociażby ostatnie zwycięstwo Realu Sociedad nad Atlético Madryt zapali lampkę ostrzegawczą w głowach sztabu szkoleniowego Barcelony, rywal nie zostanie zlekceważony, a klątwa Anoeta nareszcie zostanie przełamana.

Czy na tych dwóch spotkaniach kończy się problem? Właśnie nie do końca! Skupiając się na najtrudniejszych sprawdzianach, Barça nie może zapominać o innych rywalach, którzy wbrew pozorom mogą nam napsuć jeszcze więcej krwi. Tracimy ostatnimi czasy niewspółmiernie dużo bramek po błędach indywidualnych, problemy z koncentracją i liczne kiksy stały się udziałem nawet tych, którzy do tej pory nie zawodzili. Najłatwiej zaś stracić czujność podczas starć „do odfajkowania”, stanowiących teoretycznie okazję do odpoczynku. Grając na najwyższym poziomie, i takie spotkania są potrzebne, nikt nie jest w stanie rzucać wszystkich sił nawet przeciwko beniaminkom. Ekonomia jest cechą zwycięzców, należy jednak uważać, przeciwko komu można ją stosować.

W ostatnich kilku sezonach chyba niewiele było w La Lidze drużyn, z którymi wycierpieliśmy równie wiele co z Málagą i grającą u siebie Osasuną. Zawsze, bez wyjątku, są to spotkania „na styku”, w których o końcowym rezultacie decyduje jedna bramka w tą czy inną stronę. Pomimo braku zwycięstwa w meczu wyjazdowym Boquerones i odległej pozycji w tabeli beniaminka z Pampeluny nie należy mieć wątpliwości, że rywale ci popuszczą nam boiska choćby na paznokieć. Widzą, jak powinno się grać przeciwko Barcelonie, co zdążyli już niejednokrotnie udowodnić. W końcu to właśnie Osasuna odarła nas brutalnie z szans na mistrzostwo w sezonie 2011/12. Nie inaczej ma się sytuacja z Espanyolem. Pomimo kiepskich występów w lidze na rywala zza miedzy zawsze można liczyć pod względem podkręcania derbowych emocji. To właśnie na spotkanie z Barçą Papugi nagle nabierają chęci do gry, a zwłaszcza do ich ulubionej gry w kości.

Tak więc na chwilę oddechu będziemy mogli liczyć chyba jedynie w meczach pucharowych i to nawet nie do końca. Wszystko zależy od tego, ile ugramy w 5. kolejce Champions League przeciwko Celticowi. Pomimo że podczas spotkań na Camp Nou Szkoci zwykli zbierać nielichy oklep, w deszczowym Glasgow Blaugrana zawsze miała pod górkę. I chociaż na Celtic Park nie zobaczymy już dwumetrowego Frasera Forstera, w meczu z Manchesterem City Celtowie udowodnili, że grając u siebie, nie mają względu na rywala. Niezależnie zaś od rezultatu rozgrywanego równolegle meczu w Mönchengladbach, dwa tygodnie później Borussia przyjedzie na Camp Nou, by powalczyć o dalszą grę w europejskich pucharach. Grać będzie na pewno o trzecie, przy odrobinie szczęścia może nawet i o drugie miejsce w grupie. Trudno o większą motywację. Źrebaki grają w tym sezonie nie najlepiej, na wyjazdach wprost fatalnie, lecz słysząc dźwięk monet za uszami, mogą się pokusić o niespodziankę. Od rezultatu meczu ze Szkotami będzie zależeć, czy z naszej strony będzie to gra o pietruszkę, czy  o pierwsze miejsce w grupie.

O końcowym zwycięstwie w maratonach nie decyduje wcale to, jak szybko ktoś biega, lecz czy potrafi odpowiednio rozłożyć siły na całą trasę. Nie inaczej jest w futbolu. Odpowiednie zestawienie składu na każde z tych spotkań będzie wymagało od Luisa Enrique niebywałej dojrzałości i inteligencji. Już teraz przychodzi mu radzić sobie z licznymi kontuzjami kluczowych piłkarzy, a biorąc pod uwagę styl gry niektórych ze wspomnianych rywali, całkiem możliwe, że namnoży się ich jeszcze więcej. Przy agresywnej grze przeciwników nietrudno także o inne prowokacje czy chęć rewanżu naszych zawodników za ostre wejścia. Już przeciwko Máladze do pauzowania za kartki będzie zmuszony Luis Suárez, przed El Clásico będzie musiał wykartkować się również Neymar (cztery kartki na koncie), kolejni w klasyfikacji Messi i Busquets mają już na swoim koncie już po trzy napomnienia. Pech chciał, że są to akurat ci zawodnicy, których zastąpić będzie najtrudniej, a ich absencja jeszcze bardziej zawęży pole manewru trenera.

Na dobrą sprawę można się pokusić o stwierdzenie, że od tego miesiąca zależeć będzie strategia na całą resztę sezonu. Równie dobrze możemy rozpocząć nowy rok cztery punkty przed, co osiem punktów za rywalami. Zgarnięcie pełnej puli na wszystkich frontach będzie graniczyło z cudem. Niemniej miejmy nadzieję, że nie tylko D10S się do tego przyczyni.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (6)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze