FCBarca.com w Barcelonie: Krok w dobrą stronę

Julia Cicha

12 stycznia 2017, 20:00

31 komentarzy

Mimo przeraźliwego zimna (chociaż wciąż powyżej zera, więc co to takiego dla Polaków) na stadion przyszło wczoraj ponad 70 tysięcy kibiców. Na pewno nie żałowali. Zaczynam myśleć, że zostałam urodzona w czepku i zawodnicy Barçy zawsze starają się stworzyć prawdziwą piłkarską ucztę, gdy już zawitam na ich mecz.

Nie po raz pierwszy rzuciło mi się w oczy, że błędów sędziowskich, o których tak głośno zrobiło się ostatnio, w ogóle z punktu widzenia trybun nie widać. Zauważenie spalonego graniczy z cudem, chyba że jest on pięciometrowy lub siedzisz akurat na linii podania. Z faulami jest już łatwiej, ale oczywiście popularne teatrzyki nie pomagają. W każdym razie na temat sędziowania nie mam zbyt wiele do powiedzenia, chociaż z niemałą satysfakcją obserwowałam, jak Camp Nou wygwizduje trójkę sędziowską wychodzącą na rozgrzewkę.

Nie sposób nie zauważyć, że Athletic nie zagrał wczoraj właściwie nic, a gola strzelił po dość ładnej, ale pechowej dla Barçy sytuacji. Obrona wyraźnie przysnęła. Dobrze, że tylko raz. Szczerze mówiąc, bardzo rozczarowała mnie postawa Basków oraz Ernesto Valverde, którego szanowałam jako trenera. Granie na czas niemal od pierwszej minuty spotkania jest nie tylko irytujące, ale kompletnie niszczy dynamikę, wytrąca z równowagi i utrudnia konstruowanie jakiejkolwiek akcji. Rozumiem, że o to właśnie chodzi, ale kiedy arbiter dopiero po 30-40 minutach takiego „widowiska” łaskawie pogrozi palcem i pokaże na zegarek bramkarzowi, to ręce opadają. Zupełnie nie dziwi mnie fakt, że kibice zaczynali gwizdać i buczeć, gdy tylko piłka zbliżała się do Gorki Iraizoza.

Wszystkie zgrzyty schodzą na dalszy plan, gdy obserwuje się grę tridente. Messi jak zwykle nie tylko błysnął geniuszem, jaśniał na boisku jak tylko on potrafi. Suárez wyglądał na dużo bardziej ożywionego niż w ostatnich tygodniach, jakby nie patrzeć strzelił dwie prawidłowe bramki i jak to ma w zwyczaju biegał za czterech. Po raz kolejny najsłabiej oceniłabym występ Neymara, który chyba nie dorósł jeszcze do wielkiego futbolu. Ma ogromne umiejętności, ale nie zawsze odpowiednio je wykorzystuje. Pora by zrozumiał, że nie zawsze jest odpowiedni czas na sztuczki techniczne i popisywanie się. Wiem, że wywalczył rzut karny, ale już samo jego wykonanie nie było najszczęśliwsze. Gdyby sędzia się uparł, mógłby stwierdzić, że Brazylijczyk zatrzymał się w trakcie rozbiegu.

Camp Nou po raz kolejny okazało też swoje ciepłe uczucia w kierunku Gerarda Piqué, który rozegrał kapitalny mecz. Z mojego punktu widzenia wychodziło mu prawie wszystko, był liderem obrony i czasem pomagał lub naprawiał niewielkie błędy Sergiego Roberto czy Umtitiego. Kibice wielokrotnie skandowali jego nazwisko po dobrych zagraniach. Ciepłe przyjęcie spotkało również Rakiticia, który moim zdaniem nigdzie się nie wybiera. Może i gra mniej, ale Luis Enrique nie zrezygnowałby z tak klasowego pomocnika bez wyraźnego powodu. Chorwat odpocznie i wróci.

Czy myślę, że Barça zagrała wczoraj lepiej niż w dwóch pierwszych meczach 2017 roku? Z pewnością tak, choć zmiana nie była tak radykalna jak pokazuje to wynik. Czy wracamy na właściwe tory? Nie sposób stwierdzić, mam nadzieję, że najgorsze już za nami. Najbardziej cieszy mnie fakt, że zawodnicy nie stracili charakteru i woli walki, choć o zdobycie mistrzostwa będzie bardzo bardzo trudno. Myślę jednak, że nie pogardzilibyśmy sezonem zakończonym triumfem w Lidze Mistrzów i Pucharze Króla.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (31)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze