Rola Ivana Rakiticia w ostatnich tygodniach uległa znaczącemu pogorszeniu. Chorwat rozpoczął sezon jako niekwestionowany zawodnik pierwszego składu, a obecnie jest tylko rezerwowym. Mimo to pomocnik w przekonujący sposób zdementował doniesienia o rzekomych nieporozumieniach z Luisem Enrique.
Rakitić wciąż wierzy w projekt prowadzony przez Lucho i nie ma pretensji do trenera Barcelony za odstawienie go od podstawowego składu. W wywiadzie dla France Football Chorwat w zdecydowany sposób broni Luisa Enrique.
– Luis Enrique bardzo mi pomógł. Od razu dał mi wielki zastrzyk pewności siebie. To samo moge powiedzieć o kolegach w szatni. To bardzo mnie uspokoiło, mogłem skupić się wyłącznie na grze – powiedział Rakitić.
– To Enrique chciał sprowadzić mnie do klubu. Jestem tu dzięki niemu. Gdybym miał skoczyć z mostu dla 'Mistera', zrobiłbym to bez wahania. Jednym spojrzeniem, uśmiechem albo paroma słowami daje ci zapewnienie twojej wartości. To potrzebne do odniesienia sukcesu na tym poziomie – zapewnił Rakitić, pokazując swoją lojalność względem asturyjskiego szkoleniowca. Tak jednoznaczne słowa dementują doniesienia The Sun, że Chorwat rzekomo krytykował trenera w jednej z grup na WhatsAppie i rozważa odejście do ligi angielskiej.
W obszernym wywiadzie Rakitić odsłania również pewne wątki osobiste. 28-latek żałuje, że porzucił studia na architekturze, a także komplementuje Xaviego Hernándeza, z którym miał przyjemność występować w swoim pierwszym sezonie w Barcelonie. – Dał mi bardzo wiele. Mam tylko dwa słowa wobec Xaviego: 'Dziękuję ci'. Jedyne, czego żałuję, to, że graliśmy ze sobą tylko rok. Starałem czerpać od niego z każdej spędzonej z nim chwili: na boisku, podczas podróży, w szatni. Co Xavi dał klubowi, kolegom, drużynie - to coś wyjątkowego.
Swoją obecną sytuację w klubie Rakitić przyjmuje z pokorą. – Trzeba wiedzieć, kiedy zostawić ego z boku. Nie chcę być facetem, który jest w tym miejscu tylko dlatego, żeby dobrze wychodzić na zdjęciach.
Komentarze (44)