Głos w sprawie wprowadzenia rozwiązań technologicznych w lidze hiszpańskiej zabrał prezes LFP Javier Tebas. Zapowiedział on testowanie wideoweryfikacji oraz przyznał, że system Hawk-Eye, sprawdzający przekroczenie przez piłkę lini bramkowej, jest zbyt drogi.
– Były jeszcze trzy takie przypadki i nikt nic nie mówił. W meczu Deportivo z Valencią, bramka Carlosa Veli w spotkaniu Sociedad z Barçą, w spotkaniu Atlético – Real Madryt… Teraz powstało zamieszanie, bo piłka znacząco przekroczyła linię.
– FIFA jeszcze zezwala na testowanie wideoweryfikacji i w przyszłym roku będziemy to sprawdzać. Potrzebne jest kształcenie sędziów w tym kierunku. Przekazaliśmy to już Komitetowi Technicznemu Arbitrów, tak samo zrobi Bundesliga czy Premier League. Zawsze broniliśmy technologii w futbolu, a wideoweryfikacja jest jej najbardziej zaawansowaną formą.
– Testy nie oznaczają, że będzie to robione publicznie. MLS przeprowadza testy, liga holenderska również, to będzie podobny system. Jeśli się nie mylę, w lipcu 2018 roku, jeśli FIFA zatwierdzi to ostatecznie, zamontujemy to. Myślę, że w zależności od tego, jak wyjdą testy, wideoweryfikacja zostanie wprowadzona w lipcu 2018 roku.
– Rozmawiamy już z firmami rekomendowanymi przez FIFA, których jest 15. Zobaczymy, w jaki sposób to wprowadzimy, musi być zespół sędziowski do wideoweryfikacji, to wymaga czasu. Nie jest to Hawk-Eye, to coś innego. Były już próby w 2014 roku, kiedy ten system się pojawił. Odrzucono go nie tylko ze względu na cenę.
– Były tylko dwie firmy autoryzowane przez FIFA, które oferowały Hawk-Eye za prawie 4,5 miliona euro. Przez wszystkie te lata mieliśmy tylko siedem lub osiem akcji tego typu, więc wydało nam się to ceną barbarzyńską. Wiemy, że na rynku to się nie liczy. Mamy technologię, aby robić to za mniejszą cenę.
Komentarze (52)