Klauzula „anty-Barça” w kontrakcie Isco

Dariusz Maruszczak

24 lutego 2017, 11:21

Mundo Deportivo

109 komentarzy

Isco lubi Barcelonę, ale jeśli kataloński klub chciałby go sprowadzić, obie strony musiałyby uzbroić się w cierpliwość. Od przejścia Luisa Figo z Barçy do Realu 18 lat temu obie drużyny zawarły pakt o nieagresji, żeby zabezpieczyć się przed bezpośrednimi transferami z jednego zespołu do drugiego. Florentino Pérez, który był architektem największej zdrady w historii Barcelony, związanej ze sprowadzeniem Figo do Madrytu, zlecił wpisywanie w kontrakty piłkarzy Los Blancos klauzuli „anty-Barça”. Oznacza ona, że dany zawodnik nie może przejść z Realu bezpośrednio do Barcelony.

Taką klauzulę ma również Isco, który będzie musiał czekać do zakończenia kontraktu z Realem Madryt, aby móc przejść do Barcelony. Umowa pomocnika z Los Blancos obowiązuje do 30 czerwca 2018 roku, ale raczej piłkarz nie będzie chciał jej przedłużyć.

Isco wypadł ostatnio z pierwszej jedenastki Realu i nie zagrał ani minuty w spotkaniu z Valencią. Na Mestalla przyjechał po świetnych występach z Osasuną na El Sadar, gdzie udało mu się strzelić gola, i z Espanyolem na Bernabéu (dwie asysty). Pojedynek z Los Pericos był dla niego pierwszym meczem od 29 października, w którym rozegrał pełne 90 minut. Jak informowała wczoraj Marca, Isco pozostawia swoją przyszłość otwartą i nie chce poruszać tematu odejścia z zespołu, gdy klub wciąż rywalizuje w Lidze Mistrzów i Primera División, zostawiając tę kwestię na koniec sezonu. Podąża z drużyną w tym samym kierunku, choć narzekał na zbyt rzadkie występy. To właśnie od tego Isco uzależnia przedłużenie kontraktu. Wszystko ma się wyjaśnić w czerwcu. Brak występu w spotkaniu z Valencią może zwiastować to, czego może oczekiwać od Realu.

Podczas gdy dla Realu żądania Isco stają się uciążliwe, Barcelona jest czujna i może chcieć otworzyć przed nim swoje drzwi. Jordi Alba, który poznał Isco jeszcze za czasów gry w Valencii, odniósł się do możliwości przejścia byłego zawodnika Málagi do Blaugrany. - Wszyscy dobrzy piłkarze są tutaj mile widziani. Cenię Isco, poznałem go w Valencii i wiem, że ma duże umiejętności. Mamy młodą drużynę, która ma przed sobą przyszłość. W lecie zobaczymy, co z tego wyjdzie - powiedział obrońca Barçy.

Isco przed przybyciem do Realu w 2013 roku był na celowniku Barcelony, ale ówczesny dyrektor sportowy Andoni Zubizarreta nie zdecydował się go sprowadzić.  Pomocnik Los Blancos nigdy nie ukrywał swojego podziwu dla Barçy i jej gry. Nawet własnego psa nazwał Messi, po swoim idolu.

Barcelona może chcieć postawić na Isco, a sam piłkarz zgodzić się przeczekać rok do zakończenia kontraktu. Te dwanaście miesięcy byłyby jednak dla niego niewątpliwie bardzo trudne nie tylko z uwagi na brak gry w podstawowym składzie, ale i podejrzenia kibiców o chęć podpisania umowy z Barçą. Bardziej prawdopodobne jest zatem, że 24-latek wyląduje w Anglii. Jeśli Isco nie będzie chciał przedłużyć kontraktu z Realem, klub zapewne będzie dążył do sprzedaży pomocnika, aby zyskać finansowo na jego odejściu. Isco mógłby trafić np. do Manchesteru City, ponieważ identyfikuje się ze stylem drużyn Pepa Guardioli. Zainteresowane jego sprowadzeniem były swego czasu także Arsenal i Manchester United.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (109)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze