Stałe fragmenty gry koszmarem Barcelony

Julia Cicha

14 kwietnia 2017, 12:30

Mundo Deportivo

34 komentarze

Barcelona traci ostatnio więcej bramek niż zwykle. W tym sezonie bramkarze Barcelony zostali pokonani już 48 razy, a pięć trafień rywali miało miejsce w dwóch ostatnich spotkaniach z Málagą (0:2) i Juventusem (0:3).

To aż o dziesięć goli więcej niż w pierwszym sezonie Luisa Enrique (38). W drugim sezonie hiszpańskiego szkoleniowca Barcelona straciła 51 goli, ale prawdopodobieństwo „pobicia” tego osiągnięcia w obecnej kampanii jest duże, ponieważ przed Barçą jeszcze przynajmniej dziewięć spotkań. W ostatnim czasie Katalończycy tracą również więcej bramek po stałych fragmentach gry, na co przykładem może być trafienie Chielliniego w Turynie.

W przegranym 1:2 meczu na Riazor oba gole dla gospodarzy padły po stałych fragmentach gry. Sytuacja powtórzyła się w spotkaniu z Valencią, a następnie z Juve. Z ostatnich 10 straconych przez Barcelonę bramek aż cztery padły po rzutach rożnych.

Nie jest to pierwsza taka sytuacja w tym sezonie. W obu pojedynkach z Betisem rywale trafiali do siatki po rzutach rożnych lub wolnych. Nie można również zapominać o pucharowym spotkaniu z Atlético, w którym Griezmann strzelił gola po dośrodkowaniu Godína. Najbardziej pamiętnym trafieniem jest z pewnością to autorstwa Sergio Ramosa w pierwszym w tym sezonie El Clásico. Dzięki temu Real wywalczył na Camp Nou remis 1:1. Barcelona traciła również bramki po innych akcjach, będących zasługą rywali. Mowa choćby o bezpośrednich rzutach wolnych Betisu, Leganes czy Manchesteru City oraz o presji wywieranej na ter Stegenie, która również zaowocowała jednym czy dwoma golami.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (34)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze