Barcelona pewnie pokonała Las Palmas 4:1, podtrzymując nadzieje kibiców na tytuł mistrzowski.
Pierwszą dogodną okazję do zdobycia gola miał już w 5. minucie Messi, gdy uderzał głową po rzucie rożnym, ale Argentyńczyk nieznacznie się pomylił. Chwilę później sporo emocji było na połowie Barçy, gdy oko w oko z ter Stegenem mógł znaleźć się Jesé, ale faulem zatrzymał do Digne. Mimo protestów gospodarzy, którzy domagali się wyklucznia Francuza, arbiter zdecydował się na pokazanie żółtej kartki.
W 25. minucie Barcelona otworzyła wynik spotkania. Wspaniałą sztuczką techniczną popisał się Busquets, zagrywając do Iniesty, ten podał w uliczkę do Suáreza, a Urugwajczyk wyłożył jak na tacy piłkę Neymarowi, który skierował ją do pustej bramki. Dwie minuty później goście prowadzili już 2:0. Ney odwdzięczył się asystą Suárezowi, zagrywając mu idealną piłkę między obrońcami, a w sytuacji sam na sam z Varasem El Pistolero nie miał problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce.
Po zmianie stron Barcelona spuściła z tonu. Dwubramkowe prowadzenie zadowoliło podopiecznych Luisa Enrique, którzy nie forsowali tempa gry, starając się wymieniać jak najwięcej podań.
Taka gra zemściła się w 62. minucie, gdy kontrę Las Palmas i dokładne dośrodkowanie Boatenga w pole karne mocnym, płaskim strzałem wykończył Bigas. Na szczęście ta sytuacja ożywiła ofensywne poczynania Barcelony, która nie potrzebowała wiele czasu na odpowiedź. Dośrodkowanie Rakiticia w pole karne strzałem głową na bramkę zamienił Neymar. Chwilę później Brazylijczyk ustrzelił hat-trick, wykorzystując podanie od Jordiego Alby i sprytnym strzałem pokonując z bliskiej odległości Varasa.
Barça pewnie wygrała swoje spotkanie, trzy punkty zdobył również Real, wygrywając w takim samym stosunku bramkowym. Losy tytułu mistrzowskiego rozstrzygną się zatem za tydzień.
Komentarze (441)