Thomas Vermaelen podczas zgrupowania reprezentacji Belgii udzielił wywiadu dla Derniere Heure, w którym wyjawił, że nadal jest piłkarzem Barcelony, ponieważ klub nie pozwolił mu odejść w letnim okienku transferowym.
Obrońca otrzymał taką informację od Barcelony zaraz po powrocie z wypożyczenia do Romy. – Klub powiedział mi, że nie mogę odejść, więc musiałem zostać, mimo zainteresowania kilku drużyn [dziennik Sport wymienia m.in. Everton i Anderlecht - przyp. red.]. Teraz nie gram, więc jestem w trudnym położeniu. Nie mogę występować nawet w Barcelonie B i ta sytuacja jest dla mnie fatalna.
31-latek może za to wystąpić w meczu Belgii z Bośnią w obliczu kontuzji Vincenta Kompany’ego. – Vincenta nie ma tutaj i dlatego są duże szanse, że będę mógł zagrać. Byłoby dobrze, jeśli mógłbym wrócić do Barcelony z rozegranymi minutami. Zobaczyliby, że jestem w gotowości, gdyby mnie potrzebowali.
Vermaelen zdaje sobie sprawę, że jego dyspozycja może budzić wątpliwości. – Rozumiem wątpliwości, ponieważ nie gram w moim klubie, ale nie czuję potrzeby udowadniania czegokolwiek. Oczywiście chciałbym grać więcej, aby być w rytmie, gdy przyjeżdżam na reprezentację. Cieszę się, że tu jestem.
– Rozmawiałem z Ernesto Valverde i w sztabie są zadowoleni z tego, jak trenuję. To oczywiste, że w takim klubie jak Barcelona trzech środkowych obrońców nie wystarczy, potrzebnych jest czterech lub pięciu. Jedno zawieszenie bądź kontuzja i mogę wrócić na listę powołanych. To może wydarzyć się szybko, w tym momencie sprawy nie układają się dobrze, ale w przyszłym tygodniu może być inaczej – dodał z nadzieją środkowy obrońca.
– Mistrzostwa świata i możliwy transfer w styczniu są problemami na później. Zobaczymy, obecnie nie mam nic do powiedzenia. Mam ważną klauzulę odejścia w moim kontrakcie, nawet dla klubów z Premier League – zakończył Vermaelen.
Komentarze (22)