Ernesto Valverde odpowiedział na pytania dziennikarzy przed jutrzejszym meczem z Athletikiem Bilbao. Przyznał, że będzie to dla niego wyjątkowe spotkanie, oraz ostrzegł, że zwycięstwo nie przyjdzie Barcelonie łatwo.
Od lat jest bardzo silny u siebie, gra intensywnie. Musimy poradzić sobie z jego pressingiem, wiemy, że nigdy się nie poddaje, a kibice bardzo go wspierają. Wszyscy znają ducha Athleticu, nawet gdy przegrywa, zawsze stara się znaleźć pod bramką rywali. Spróbuję wygrać, wiem, że statystyki nie działają na moją korzyść. Jutro postaram się to zmienić.
To pytanie często pojawia się ostatnio na konferencjach prasowych. Nie zaprzeczam, obserwuję wydarzenia tak jak wszyscy. Mam swoją opinię, którą jednak się nie podzielę. Wolałbym skupić się na aspektach sportowych, przede wszystkim dlatego, że w polityce wszystko zmienia się co pół godziny. Nie wiem, czy to, co powiem, będzie aktualne za godzinę albo jutro. Zobaczymy, jak to się skończy.
Nie, byłoby to niemożliwe. Wczorajszy dzień był intensywny, dzisiejszy również. W klubie wszyscy skupiamy się na naszych sportowych obowiązkach.
Do tej pory nie miało to miejsca, mówimy o przypuszczeniach. Rzeczywistość jest taka, że jutro gramy mecz ligowy, który musimy wygrać.
Niezależnie od trenera Athleticowi zawsze trudno zaczyna się dany sezon. Musi przyzwyczaić się do zmian, poza tym ważni zawodnicy odnieśli kontuzje, choćby Muniain i Marcos. Ma czasem trudności, ale znajduje się w połowie tabeli. Mniej więcej tyle samo punktów dzieli go od miejsc pucharowych, co od dołu tabeli. W Lidze Europy nie radzi sobie najlepiej, ale dwa z pozostałych trzech meczów gra u siebie i może włączyć się do walki o awans z grupy. Obecna sytuacja nie jest nowa, ja też miewałem trudne początki. W miarę upływu czasu Athletic radzi sobie coraz lepiej i kończy wysoko.
Mecze z Barceloną zawsze były dla mnie wyjątkowe, to jeden z klasyków ligi hiszpańskiej, każdy chce zagrać w tym spotkaniu. Właśnie to czuliśmy oprócz sportowego obowiązku, by zagrać perfekcyjnie i móc pokonać Barçę. Teraz jestem po drugiej stronie i wiem, że musimy zrobić dokładnie to samo co przeciwnicy. Athletic się nie podda, nawet w trudnych sytuacjach. Na San Mamés doszło do wielu remontad. Nie mogę się doczekać tego meczu.
Dobrze, że rzadziej grający piłkarze oraz gracze rezerw mogli się pokazać. Nie chodzi tylko o wynik, ale również o dyspozycję meczową. Zagrali bardzo dobrze, a rezultat był tego konsekwencją. Trenerzy zawsze wolą skupić się na swoich zawodnikach oraz ich rozwoju. Później przyjdzie czas na transfery, teraz jesteśmy w trakcie rozgrywek i najważniejsi są gracze, których posiadam.
Athletic zawsze jest groźny, w stresujących sytuacjach daje z siebie wszystko. Zawodnicy są zjednoczeni, identyfikują się z klubem i bardzo dużo mu dają. Powtórzę, że drużyna ta nie jest obecnie w trudnej sytuacji, ma 11 punktów i znajduje się w połowie tabeli, wszystko przed nią. Potrzeba czasu, dwóch graczy przechodzi z rezerw i grają w pierwszym składzie. Nasi rywale mają możliwości, by rozegrać dobry sezon oraz dobre spotkanie jutro. Musimy być bardzo uważni.
Nie pierwszy raz zagram przeciwko Athleticowi. Zawsze witam się ze znajomymi, najpierw mniej wylewnie, bo przed meczem myślę o grze, po spotkaniu jest już luźniej. Nie możemy zapominać, że w tym wszystkim chodzi o mecz piłki nożnej. Musimy odłożyć emocje na bok, być pragmatyczni i spróbować wygrać. Niezależnie od wyniku wciąż będę miał tam przyjaciół. Ostatnio pracowałem w Athleticu przez cztery lata i zawsze mówiłem, że najlepszy jest tam nastrój. Zawsze mówi się o tym, czego szuka się w drużynach, oni to mają. Mieliśmy lepsze i gorsze momenty, ale sekretem klubu jest jego wnętrze, które zawsze pobudza się do dalszej pracy.
Nie pierwszy raz przytrafia mi się taka sytuacja. Kiedy grałem w Barcelonie, również musiałem przyjechać do Bilbao. Rozumiem, czemu nalegacie na ten temat, ale dla mnie to wciąż sprawa zawodowa. W końcu jedziemy tam, żeby wygrać. Mam w Bilbao wielu przyjaciół, ale to nie zmieni się niezależnie od tego, co stanie się jutro.
Im więcej się o tym mówi, tym gorszy skutek można osiągnąć. To jedna z okoliczności gry. Inni piłkarze są wygwizdywani również na innych stadionach i nie przeszkadza im to kontynuować grę. Przypadek Andrésa jest taki sam.
Tak, to ta sama drużyna. Nie zmieniają wielu zawodników z powodów, które wszyscy znamy. Koniec końców to piłkarze mają określone cechy wpływające na grę. Cuco potrzebuje czasu tak jak każdy trener, również ja. Spróbuje wprowadzić do zespołu swoje pomysły. Zawsze zdarzają się lepsze i gorsze momenty.
Wszyscy mają się dobrze. Najbliższy tydzień będzie trudny, przed przerwą reprezentacyjną gramy z Athletikiem, Olympiakosem, a następnie Sevillą. Widzę chęci do gry, zobaczymy, jak nam pójdzie. Nigdy nie wiadomo, jak ułożą się mecze. Jesteśmy pewni siebie i mamy nadzieję, że będzie tak, jak tego chcemy. Zawsze zdarza się okres, kiedy wydaje się, że kalendarz jest trudny lub łatwy. Po przerwie reprezentacyjnej czekają nas kolejne wielkie wyzwania, tak już jest.
Tak, trenował wczoraj i myślimy, że będzie mógł zagrać. Musimy poczekać do zakończenia dzisiejszego treningu.
Znamy się od trzydziestu lat, ufam mu. Poszczególni szkoleniowcy powierzają drugim trenerom różne role. Ja konsultuję z nim opinie, Jon wie, jaki styl gry lubię. Rozmawiamy też o piłkarzach, o tych którzy mogą przyjść z innych klubów lub z Barçy B...
Suárez ma się dobrze i myślę, że rozgrywał już dobre spotkania i jest pewny siebie. Potrzebuje dobrych występów tak jak wszyscy, nie ma w tym nic specjalnego. Wydaje się, że pytanie sugeruje, że do tej pory nie grał dobrze. To nieprawda, mam nadzieję, że dalej będzie dobrze się prezentował.
Myślisz, że usiądziemy przy jednym stole?
[śmiech i brak komentarza]
Mają się dość dobrze, tak jak ja. Skupiamy się na swojej pracy i wygrywaniu.
Komentarze (9)