Dzisiaj informowaliśmy o wstępnych rozmowach działaczy Barcelony z Sergim Roberto na temat nowego kontaktu. Jak informuje Marca, po pierwszym spotkaniu agenta piłkarza Josepa Marii Orobitga z przedstawicielami dyrekcji sportowej Barçy wszystko wskazuje na to, że z powodu rozbieżnych stanowisk obu stron w sprawie zarobków zawodnika negocjacje mogą znacznie się przedłużyć i potrwać nawet kilka miesięcy. Sam zainteresowany chciałby zostać w klubie, ale na innych warunkach. Wolałby mieć wyższą stałą pensję, która byłaby mniej zależna od różnego rodzaju bonusów.
Obecna umowa Roberto jest skonstruowana w taki sposób, że zarobki zawodnika znacząco wzrastają w momencie, kiedy rozegra on ponad 60% meczów w sezonie. W takim przypadku gracz może otrzymać ponad cztery miliony euro za sezon. Kontrakt Sergiego Roberto wygasa 30 czerwca 2019, więc klub ma czas do stycznia 2019 na dojście do porozumienia z trzykrotnym reprezentantem Hiszpanii (później piłkarz będzie mógł negocjować z dowolnym zespołem). Cały czas jednak istnieje ryzyko aktywowania klauzuli odstępnego, która wynosi 40 milionów euro, a więc niewiele jak na obecne standardy na rynku transferowym.
Sytuację chce wykorzystać Juventus, który ponownie wyraził zainteresowanie Sergim Roberto. Stara Dama miała go na oku już latem, podobnie jak londyńska Chelsea przed sprowadzeniem Bakayoko. Zwolennikiem transferu jest trener Massimiliano Allegri, który chciałby oprzeć budowę swojego zespołu właśnie o tego piłkarza. Widzi on w wychowanku Barcelony potencjał na miarę Sergio Busquetsa, pomimo innej charakterystyki obu zawodników.
Niezadowolenie Roberto z warunków umowy ma swoje uzasadnienie, ponieważ traci on szansę na dodatkowy zarobek m.in. w przypadku dłuższej kontuzji. Oprócz tego zawodnikowi nie odpowiadają częste zmiany pozycji – raz gra na boku obrony, innym razem w środku pola lub na skrzydle. Dobrze znana wszechstronność Roberto to kolejny powód, dla którego wiele zespołów chciałoby mieć go w swoim składzie.
Komentarze (31)