Barcelona B wciąż musi poczekać na swoje czwarte zwycięstwo w rozgrywkach ligowych. Tym razem walcząca o fotel lidera Huesca pewnie zwyciężyła 2:0 na Mini Estadi, a prawdziwy popis umiejętności dał kolumbijski napastnik gości Juan Camilo Hernández, który strzelił obie bramki.
Po remisie z Cultural Leónesa w ubiegłej kolejce rezerwy Barcelony przystąpiły do dzisiejszego spotkania z Huescą w tylko nieznacznie zmienionym składzie. Do podstawowej jedenastki powrócił De Galarreta, a na środku ataku zameldował się Marc Cardona. Wybór napastnika był dość zaskakujący, bowiem hiszpańscy dziennikarze spodziewali się występu Abela Ruiza, o którym zrobiło się głośno po udanych występach w reprezentacji Hiszpanii do lat 17.
Mecz z wiceliderem zapowiadał się bardzo ciekawie i pierwsze minuty wskazywały na to, że kibice zgomadzeni na Mini Estadi będą usatysfakcjonowani. Już w 3. minucie goście mogli objąć prowadzenie po rzucie rożnym, ale zabrakło dokładności. Chwilę później José Arnáiz minimalnie minął się z piłką zagrywaną przez Cucurellę. Wraz z upływem czasu tempo gry stało się bardziej jednostajne, a kontrolę w środku pola przejął tercet gospodarzy: Oriol Busquets, De Galarreta i Carles Aleñá. Niestety brakowało podań otwierających – większość piłek zagrywanych za plecy obrońców była niedokładna. Goście byli natomiast całkowicie bezradni, a swoją frustrację zaprezentowali kilkakrotnie ostro faulując podopiecznych Gerarda Lópeza. W efekcie sędzia rozdał w pierwszej połowie aż trzy żółte kartki. Bramek się jednak nie doczekaliśmy.
Druga połowa rozpoczęła się najgorzej, jak tylko mogła. Najpierw Palencia za faul przed polem karnym obejrzał żółtą kartkę, a później Hernández zamienił rzut wolny na bramkę. Niestety był to dopiero początek bolesnego przebudzenia w przypadku gospodarzy. W 61. minucie rozgrywający bardzo słabe spotkanie Arnáiz stracił piłkę na własnej połowie, a kontratak wykończył doskonale dysponowany tego dnia Hernández. Prawdziwy popis Kolumbijczyk dał w jednej z kolejnych akcji, kiedy w wydawałoby się niegroźnej sytuacji uderzył z półobrotu, sprawiając golkiperowi Barcelony B spory problem. Gra gospodarzy stała się bardzo chaotyczna, a w formacji ofensywnej brakowało ruchu. Dopiero wejście Abela Ruiza w miejsce bezproduktywnego Vitinho wprowadziło pewne ożywienie. Młody napastnik w 71. minucie oddał swój pierwszy celny strzał i od razu zmusił bramkarza rywali do sporego wysiłku. Najlepszą okazję zmarnował jednak inny z rezerwowych, Carles Pérez, przegrywając pojedynek jeden na jeden z bramkarzem w 89. minucie spotkania.
Kolejnych bramek w dzisiejszym meczu już nie oglądaliśmy i Huesca pewnie pokonała rezerwy Barcelony. Trzeba przyznać, że gra gości w drugiej połowie dobrze odzwierciedlała lokatę w tabeli – imponowali skutecznością i rozsądnie się bronili, dzięki czemu zdobyli trzy punkty dające pozycję lidera. Przy odrobinie szczęścia mogli strzelić przynajmniej dwie bramki więcej i wręcz upokorzyć gospodarzy. Barça B zupełnie zawiodła w drugiej połowie. Raziła nieodpowiedzialna i samolubna gra Arnáiza, Vitinho był niemal całkowicie niewidoczny, a Marc Cardona nie przypomniał zawodnika z ubiegłego sezonu. Jedynie David Costas, Carles Aleñá oraz wprowadzony na ostatnie 20 minut Abel Ruiz zasłużyli na ciepłe słowa. Cóż z tego, skoro kolejne punkty odjechały z Barcelony.
Bramki:
0:1, Hernández (51’)
0:2, Hernández (61’)
Składy (w nawiasach oceny w skali 1-10, wg FCBarca.com):
Huesca: Remiro, Brezancić, Jair, Pulido, Akapo, Aguilera, Sastre, Melero, Ferreiro, Ávila oraz Hernández, a także Luso, Gallar i Rescaldani.
FC Barcelona B: Ortolà (6.5), Cucurella (6.5), David Costas (7.5), Cuenca (6.0), Palencia (6.0), Oriol Busquets (6.0), De Galarreta (6.5), Aleñá (7.0), Vitinho (5.0), José Arnáiz (5.0) oraz Cardona (5.5), a także Abel Ruiz (7.0), Concha (6.5), Carles Pérez (BO).
Zawodnik meczu wg FCBarca.com: Juan Camilo Hernández
Dzisiejsze spotkanie było w zasadzie popisem jednego zawodnika. Juan Camilo Hernández już w pierwszej połowie robił co mógł, żeby utrudnić rozgrywanie obrońcom Barcelony B, ale dopiero po przerwie zaprezentował szeroki wachlarz swoich możliwości. Strzelił piękną bramkę z rzutu wolnego, a później podwyższył prowadzenie, świetnie wykańczając dośrodkowanie ze skrzydła. Zaledwie osiemnastoletni snajper wypożyczony z Watfordu zupełnie przyćmił kandydatów na gwiazdy ze stolicy Katalonii i schodził z boiska przy akompaniamencie oklasków, co na stadionie rywali nie zdarza się przecież zbyt często.
Komentarze (4)