Nawet po zwycięstwie na Bernabéu Ernesto Valverde zdaje sobie sprawę, że niewiele sportów jest tak nieprzewidywalnych jak piłka nożna. Mimo że Barcelona jest ewidentnym faworytem do zdobycia mistrzostwa Hiszpanii, do końca sezonu pozostały do zdobycia 63 punkty. Obecnie Katalończycy mają 9 oczek przewagi nad Atlético, 11 nad Valencią i 14 nad Realem, choć ten ostatni ma do rozegrania jedno zaległe spotkanie. W drugiej połowie sezonu to Camp Nou zdecyduje o losach tytułu.
Jeśli spojrzymy na tabelę oraz na kalendarz spotkań, zobaczymy, że oprócz Sevilli wszystkie drużyny zajmujące obecnie miejsca gwarantujące grę w europejskich pucharach przyjadą wiosną na stadion Barcelony. Atlético zawita na Camp Nou w 27. kolejce, Valencia - w 32., Villarreal - w 34., a Real Madryt - 36. Najtrudniejszym wyjazdem Barcelony wydaje się ten na Anoeta. 14 stycznia piłkarze Barçy spróbują przełamać złą passę i wygrać na stadionie, na którym ta sztuka nie udała im się od 5 maja 2007 roku. Do tego dojdą derby Barcelony na Cornella oraz spotkanie z Málagą, z którą w poprzednim sezonie Blaugrana przegrała 0:2, co w znacznym stopniu ograniczyło jej szanse na mistrzostwo. W 33. kolejce Barça zagra na Balaídos (w ostatnich sezonach przegrała tam 3:4 i 1:4), a nieco wcześniej pojedzie na Sánchez Pizjuán.
Faktem pozostaje, że Barça Valverde jest równie pewna na wyjeździe (23 na 27 możliwych punktów), co u siebie (22 na 24). Zespół nie pozwala sobie na wpadki na Camp Nou. Ostatnia miała miejsce w meczu z Alavés 15 miesięcy temu.
Komentarze (16)