Barcelona Ernesto Valverde notuje historyczne wyniki. Od przyjścia trenera na Camp Nou zespół stał się niezwykle stabilny w obronie, co nie jest typowe dla tak ofensywnie usposobionych drużyn. Sukces szkoleniowca tkwi w umiejętnym połączeniu obu tych aspektów. Wykorzystuje fakt, że ma najlepszych napastników na świecie, ale nie zapomina o defensywie. Na konferencji prasowej przed meczem z Atlético przyznał nawet, że ważne jest dla niego, by zawodnicy bronili i atakowali zespołowo. Ter Stegen i Cillessen czują się chronieni, a Barça jest w stanie utrzymać minimalną przewagę, nie pozwalając rywalom na stworzenie niemal żadnych okazji bramkowych.
Barça straciła jedynie 13 goli w pierwszych 27 kolejkach LaLigi. To historyczny wynik, który do tej pory Katalończycy osiągnęli jedynie trzykrotnie, w sezonach 1972/73, 1986/87 i 2010/11. Co ciekawe w dwóch pierwszych przypadkach nie pozwoliło to Barcelonie na zdobycie mistrzostwa Hiszpanii, choć po 27 kolejkach była liderem tabeli. W tym sezonie wydaje się jednak, że tytuł już Katalończykom nie ucieknie. W kampanii 1972/73 zespół prowadzony przez Rinusa Míchelsa był nieskuteczny w ataku, strzelając jedynie 32 gole w 27 pojedynkach. Mistrzostwo zdobyło Atlético.
W sezonie 1986/87 trenerem Blaugrany był Terry Venables, a jej bramki strzegł Andoni Zubizarreta. Tę kampanię określano później jako najdłuższą w historii, ponieważ rozegrano aż 44 kolejki. Po fazie zasadniczej osiem najlepszych zespołów przechodziło do fazy play-off. Barcelona nie wytrzymała presji Realu i straciła pewność w defensywie. Na koniec sezonu miała już aż 29 straconych goli. Z kolei w sezonie 2010/11, już za czasów Pepa Guardioli, Barça straciła jedynie 21 bramek, a strzeliła aż 96.
Obecne wyniki obrony Barcelony również są imponujące. W lidze zespół zachował czyste konto aż 16 razy i jedynie Celta oraz Real Sociedad strzeliły Katalończykom dwie bramki. Ter Stegen dojrzał piłkarsko, ale na dobre wyniki składa się praca całej drużyny. Sergi Roberto i Jordi Alba grają ofensywnie, ale nie zaniedbują krycia, a pomagają im skrzydłowi (w systemie 4-3-3) lub pomocnicy (w ustawieniu 4-4-2). To duża różnica w porównaniu z poprzednimi sezonami. Odejście Neymara nie zaszkodziło zbytnio atakowi Barcelony, która wyszła z tej sytuacji zwycięsko. Teraz zaczyna pressing już w linii ataku, do czego niezbędny jest Luis Suárez.
Kolejną kwestią wartą wspomnienia jest postawa stoperów. Umtiti, choć w ostatnim czasie nieco niepewny, pokazał się z dobrej strony w meczu z Atlético. Z kolei Gerard Piqué jest obecnie w świetnej formie. Thomas Vermaelen stawał na wysokości zadania, gdy dostawał szansę na grę, a Yerry Mina liczy na utrzymanie pozytywnego wrażenia, które wywarł na wszystkich w pierwszych tygodniach spędzonych w klubie. Kolumbijczyk chce dać z siebie wszystko, gdy Valverde będzie go potrzebował.
Txingurri potrafi dostosować grę zespołu do wymagań danego meczu, a jego decyzje są zwykle trafne. Czasem tęskni się za spektakularną grą z minionych lat, ale stabilna defensywa sprawia, że wpadki nie są częste. Obrona Barcelony pisze historię, ale nie jest to jedyny aspekt gry, w którym drużyna pokazuje się z dobrej strony. Od porażki w Superpucharze Hiszpanii statystyki Barçy są nienaganne. W Lidze Mistrzów straciła tylko dwa gole w siedmiu meczach, a w Pucharze Króla - dwa w ośmiu. Strzelcami wspomnianych bramek byli Nikolaou, Willian, Pione Sisto i Melendo. Połączenie ataku z obroną jak na razie zdaje egzamin i jest kluczem do sukcesu Katalończyków.
Komentarze (29)