- Uderzyłem piłkę zewnętrzną częścią buta, też trochę podbiciem - wspomina swoją bramkę w meczu z PSG Sergi Roberto. Gol ten zwieńczył pamiętną remontadę, która już na zawsze przejdzie do historii nie tylko FC Barcelony, ale i całego światowego futbolu.
4:0 na Parc des Princes brzmiało jak wyrok dla Barcelony. Drużyna Luisa Enrique była skazana na pożegnanie się z Ligą Mistrzów na etapie 1/8 finału. Przed rewanżem piłkarze Barçy podkreślali, że wierzą w odrobienie strat, ale obserwatorzy z zewnątrz i eksperci kręcili głowami. "To niemożliwe" - słychać było z każdej strony. Barcelona dokonała więc niemożliwego.
Luis Suárez otwiera wynik meczu już w 3. minucie, do przerwy jest 2:0 dzięki geniuszowi Iniesty. Do szatni Barça schodzi z nadziejami przed drugą połową. Tuż po zmianie stron Messi podwyższa na 3:0 z rzutu karnego. Camp Nou szaleje, ale po chwili ucisza je Cavani. Czy to już koniec? Czy wszystko stracone? Czy cały dotychczasowy wysiłek włożony w ten mecz poszedł na marne przez jeden błąd w kryciu? Wydaje się, że odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi "tak". W końcu Barcelona ponownie musi zerwać się do heroicznej walki o trzy gole. Bo teraz musi wygrać 6:1, żeby awansować do ćwierćfinału. Mijają kolejne minuty, bramki nie padają. Niektórzy opuszczają stadion po 80 minutach, nie wiedząc, że będą tego bardzo żałować.
Piękna bramka Neymara z rzutu wolnego tuż przed upływem 90 minut gry. Wydaje się, że na pocieszenie. Luis Enrique bije brawo, ale na jego twarzy nie widać entuzjazmu. Jednak minutę później w sercach culés pojawia się nadzieja - rzut karny! Tym razem nie Messi, a Neymar. Brazylijczyk wykorzystuje jedenastkę. Szał radości. Jeszcze pięć minut! W ostatniej z nich pada gol Sergiego Roberto i wszyscy łapią się za głowy. Niemożliwe nie istnieje.
Barcelona po raz kolejny zapisuje się na kartach historii futbolu. Dokonuje czegoś, co nigdy nie udało się nikomu. Ma dwa tryplety i tę historyczną remontadę. Sergi Roberto ma natomiast wyjątkowe wspomnienia na całe życie. 8 marca 2018 żyje jednak teraźniejszością. Dokładnie rok temu jego kariera wystrzeliła. Ostatni rok był dla wychowanka Barcelony najlepszy w karierze. Niedawno Sergi Roberto przedłużył umowę z klubem, który bardzo na niego liczy i dlatego podwyższył klauzulę piłkarza do 500 milionów euro. Za tyle można kupić obecnie Sergiego Roberto. Wspomnienia z remontady przeciwko PSG są natomiast bezcenne i jeszcze długo będą towarzyszyć wszystkim culés.
Komentarze (118)