Dyrektor ds. relacji instytucjonalnych i sportowych FC Barcelony Guillermo Amor wypowiedział się na temat wczorajszego spotkania z Chelsea.
– Trzeba przyznać, że mecz był trudny. Chelsea to świetna drużyna. Jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ to był ważny dzień. Musieliśmy awansować, więc liczyła się wygrana, a nie sposób, w jaki ją osiągniemy. Byliśmy skuteczni i zwyciężyliśmy, ponieważ graliśmy jak zespół, a w pewnych momentach Messi robił różnicę – podsumował spotkanie Amor.
50-latek pochwalił Leo Messiego, który strzelił swoją setną bramkę w Lidze Mistrzów. – Leo był fantastyczny od pierwszego zagrania. Strzelił gola na 1:0 po długim utrzymaniu się w posiadaniu piłki. Później asystował przy trafieniu Dembélé i zdobył bramkę na 3:0, kiedy najbardziej tego potrzebowaliśmy. Pytasz mnie, czy to jest rok Messiego, ale to są lata Messiego, cała dekada, a nawet trochę więcej. Zawsze prezentuje najwyższy poziom.
Amor był zadowolony ze wsparcia kibiców dla André Gomesa i najwyższej frekwencji w tym sezonie (97 183). – Reakcja publiczności była bardzo dobra. Wiemy, że z różnych przyczyn André nie czuł się komfortowo na boisku. Ważne jest, aby cieszył się grą. Wszyscy dobrze się spisaliśmy, ponieważ jeśli nie będziemy wspierać siebie nawzajem i naszych piłkarzy, sprawy nie będą układały się dobrze. Dlatego też kibice byli fantastyczni pod każdym względem.
Dyrektor FC Barcelony był też zadowolony z postawy Ousmane'a Dembélé, choć wyznał, że Francuz musi poprawić się w kilku aspektach. – Ousmane spisał się dobrze. Jego mentalność jest bardziej ofensywna i musi przyzwyczaić się do tego, że czasem musi zagrać w inny sposób. Dał z siebie wszystko, cofał się do obrony, biegał i włożył wiele wysiłku w to spotkanie. Musi złapać parę mechanizmów obronnych, ale zrobi to wraz z rozegranymi meczami.
Amor wypowiedział się także na temat możliwych rywali Barcelony w losowaniu par ćwierćfinałowych, które odbędzie się jutro o 12 w Nyonie. – Jesteśmy w ćwierćfinale i wszystkie drużyny są groźne. Nie mamy żadnego ulubionego rywala. Powiedziałbym, że wolałbym zagrać rewanż na własnym stadionie, ale widziałem, co zrobiła Sevilla w Manchesterze, Juventus w Londynie oraz Real w Paryżu, i już nie wiem, co jest lepsze.
Komentarze (5)