16 maja 2007 roku Sevilla pod wodzą Juande Ramosa zmierzyła się w finale Pucharu UEFA z Espanyolem, prowadzonym wówczas przez Ernesto Valverde. Mecz na Hampden Park w Glasgow miał niezwykle dramatyczny przebieg. Po 90 minutach było 1:1, a Espanyol grał w dogrywce w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Moisésa Hurtado. Kiedy drugiego gola dla Sevilli zdobył Frédéric Kanouté, wydawało się, że rywale już się nie podniosą, lecz bramka Jonatasa w 115. minucie dała im wyrównanie. Ostatecznie jednak w serii rzutów karnych lepszy okazał się zespół z Andaluzji.
Porażka w takich okolicznościach była ogromnym ciosem dla Espanyolu, a w szczególności dla Ernesto Valverde. Choć dojście do finału było samo w sobie wielkim sukcesem dla Los Pericos, po zakończeniu spotkania zawodnicy i członkowie zespołu mieli łzy w oczach. Espanyol znów zaprzepaścił szansę na zdobycie pierwszego europejskiego trofeum w swojej historii. Ernesto Valverde ciągle miał w pamięci rok 1988, kiedy zespół ze stolicy Katalonii przegrał w finale Pucharu UEFA z Bayerem Leverkusen. To właśnie po tamtym sezonie Txingurri przeniósł się z Espanyolu do FC Barcelony.
Dziś Ernesto Valverde, już jako trener Blaugrany, ma okazję zrewanżować się Sevilli za bolesną porażkę z 2007 roku i zdobyć swoje pierwsze trofeum w nowym klubie. Szkoleniowiec z Estremadury ma również szansę na pierwszy w swojej karierze trenerskiej Puchar Króla. Do tej pory jego największym osiągnięciem w tych rozgrywkach był finał w sezonie 2014/15, w którym jego Athletic przegrał z Barceloną.
Zwycięstwo w dzisiejszym meczu pozwoliłoby Ernesto Valverde zamknąć pewien rozdział w karierze szkoleniowca i na dobre zostawić za sobą porażkę z Glasgow. Po jedenastu latach Txingurri ponownie zmierzy się w finale z Sevillą, jednak tym razem to jego zespół przystępuje do spotkania w roli faworyta. Udany rewanż na tym rywalu miałby dla trenera Barcelony wyjątkowy smak.
Fot. Tunde Eludini / CC BY-SA 4.0
Komentarze (3)