Błędy w planowaniu
Pep Segura był architektem Barcelony B, ale we wrześniu stery przejęli José Mari Bakero i Guillermo Amor, którzy starali się wzmocnić zespół w zimowym okienku transferowym. Łącznie do drużyny rezerw trafiło w tym sezonie 16 zawodników, ale tylko pięciu z nich można uznać za wzmocnienia. Z dobrej strony potrafili zaprezentować się David Costas, Christian Rivera, José Arnaiz, Iñigo Ruiz de Galarreta i Jorge Cuenca, który został jednak sprowadzony głównie z myślą o przyszłości. Przebłyski miał Nahuel, ale jednak 21-latek przez prawie trzy miesiące nie potrafił zdobyć bramki. Bardzo niewiele wnieśli do Barçy B tacy piłkarze jak Ezekiel Bassey, Ballou Tabla, Vitinho, Samu Araujo, David Concha, Martín Hongla czy Marcus McGuane. W ciągu ostatnich dwóch lat do rezerw trafiło 25 zawodników i ta rewolucja okazała się zbyt daleko posunięta, ponieważ w składzie zabrakło stabilizacji.
Słaba gra u siebie
Gubienie punktów na Mini Estadi było jednym z największych problemów Barcelony B. Żaden zespół w lidze nie grał równie słabo na własnym stadionie. Katalończycy wygrali u siebie tylko pięć spotkań, tyle samo razy zremisowali i ponieśli aż 10 porażek. Być może wpływ na to miała kiepska frekwencja na Mini Estadi, najgorsza w Segunda División zarówno pod względem średniej liczby widzów na mecz (2586), jak i procent wypełnienia stadionu (17%).
Prawie trzy miesiące bez zwycięstwa
Barcelona B od 18 lutego do 12 maja miała fatalną serię spotkań bez zwycięstwa. Po czterech remisach Katalończycy ponieśli wówczas siedem porażek. Zanim nadeszła ta katastrofalna passa Barça B miała cztery punkty przewagi nad strefą spadkową, a gdy przyszedł jej kres, traciła do bezpiecznej pozycji już sześć oczek.
Spóźniona reakcja
Wydawało się oczywiste, że po tak fatalnej serii drużyna potrzebuje wstrząsu. Często jedynym wyjściem w takiej sytuacji jest zmiana trenera. Klub rozważał zwolnienie Gerarda Lópeza po przegranej z zespołem Cultural Leónesa, ale ostatecznie szkoleniowiec dostał jeszcze szansę na rehabilitację w dwóch starciach z Huescą i Rayo. Oba te mecze zakończyły się porażkami Barcelony B. García Pimienta zdołał odmienić oblicze zespołu, ale zabrakło mu już czasu na uratowanie rezerw przed spadkiem: pierwsze zwycięstwo pod jego wodzą drużyna odnotowała dopiero w trzecim spotkaniu, na cztery kolejki przed końcem sezonu.
Kontuzje ważnych piłkarzy
Barcelona B miała też problemy z kontuzjami istotnych zawodników. Najpierw urazu doznał Ferran Sarsanedas, a następnie Oriol Busquets, czyli dwóch defensywnych pomocników. Barça B była osłabiona również w ofensywie po tym, jak całą drugą rundę stracił José Arnaiz, który był rewelacją początku rozgrywek. Z kolei Ruiz de Galarreta nie mógł występować przez miesiąc, właśnie wtedy, gdy drużyna przeżywała swój najgorszy okres.
Porażki z bezpośrednimi rywalami
Po nowym roku Barcelona B odniosła cztery zwycięstwa w pięciu meczach. Obiecujący początek 2018 roku zmienił się w koszmar, gdy Blaugrana traciła punkty z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie. Rezerwy katalońskiego klubu najpierw zremisowały z Lorcą, a następnie przegrały z Sevillą Atlético, Cultural Leónesa i Almeríą.
Brak doświadczenia w ważnych momentach
Barcelonę B wiele kosztowało utrzymanie korzystnego rezultatu. Przyczyną były gorsze warunki fizyczne i brak doświadczenia. Z pewnością jednym z powodów takiego stanu rzeczy było to, że rezerwy miały najmłodszy skład w lidze. W kluczowym momencie stało się to problemem, kiedy trzeba było udźwignąć presję i pociągnąć zespół do wygranej, tak jak to można było zauważyć w ostatnich minutach meczu z Albacete.
Komentarze (15)