Ostatnia nieeuropejska drużyna poza mundialem. Belgia pokonała Brazylię 2:1 i awansowała do półfinału mistrzostw świata, gdzie zmierzy się z Francją.
Wieczorne spotkanie stało na wyższym poziomie niż wcześniejsze starcie Francji z Urugwajem. Obie drużyny atakowały, a już w pierwszym minutach dwie bardzo dobre okazje zmarnował Paulinho. Brazylijczycy byli niedokładni, ale tylko pod bramką rywali. W 13. minucie Fernandinho strzelił samobójczego gola po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Canarinhos nie mieli pomysłu na grę, a podopieczni Roberto Martíneza wykazywali się siłą oraz szybkością. Szczególnie groźni byli w kontratakach, co idealnie pokazała akcja z 31. minuty. Lukaku poprowadził szybką akcję, oddał piłkę do Kevina De Bruyne, a ten celnym strzałem pokonał Alissona.
W drugiej części gry canarinhos rzucili się do ataku, choć Belgowie nie skupiali się jedynie na obronie. Do najbardziej kontrowersyjnej sytuacji meczu doszło w 56. minucie. Sędzia, po analizie VAR, nie zdecydował się podyktować rzutu karnego dla Brazylii, mimo że Kompany mógł sfaulować w polu karnym Gabriela Jesúsa. Trudno jednak stwierdzić, czy arbiter podjął właściwą decyzję. Podopieczni Tite dopięli swego w 76. minucie za sprawą Renato Augusto. Zawodnik głową umieścił piłkę w siatce po dośrodkowaniu Coutinho. Warto dodać, że świetnie w belgijskiej bramce spisywał się Courtois, który wielokrotnie ratował swój zespół. Jedna z najbardziej spektakularnych parad golkipera miała miejsce w doliczonym czasie gry po uderzeniu Neymara. W końcówce spotkania na boisku pojawił się jeszcze Thomas Vermaelen, który zmienił Chadliego. Belgowie dowieźli przewagę do końca i euforycznie świętowali awans do półfinału mistrzostw świata.
Komentarze (125)