Po skromnym zwycięstwie w Eindhoven FC Barcelona zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie B Ligi Mistrzów, dzięki czemu w grudniu Ernesto Valverde będzie mógł rzucić wszystkie siły na rywalizację w LaLidze. Pierwszym przeciwnikiem Blaugrany podczas adwentowej serii niezwykle ważnych spotkań będzie Villarreal CF.
Trzy lata niepowodzeń w Champions League sprawiły, że w tym sezonie zawodnicy Barçy podchodzą do tych rozgrywek niezwykle zmotywowani, jednak nikt w klubie nie ma wątpliwości, że ważna będzie także obrona mistrzostwa Hiszpanii. Do osiągnięcia tego celu konieczna jest przede wszystkim regularność, której do tej pory nie potrafi wypracować żadna z drużyn LaLigi. Siedem zwycięstw w trzynastu kolejkach to wynik, który w Barcelonie nie może satysfakcjonować nikogo, ale pozwala na zachowanie miejsca w peletonie ścigającym się o tytuł. Każdy z czołowych zespołów tylko czeka na sposobność do ucieczki, dlatego Blaugrana nie może pozwolić sobie na kolejne potknięcie.
Z obozu rywala
Dzisiejszy rywal Barcelony zajmuje pozycję tuż nad strefą spadkową, jednak zdążyliśmy już przekonać się, że w tym sezonie sugerowanie się miejscami w tabeli może okazać się zgubne. Punkty podopiecznym Ernesto Valverde urywały już między innymi Leganés, Real Betis i Athletic Club, które znajdują się w bliskim sąsiedztwie Villarrealu w dolnej części stawki. W zeszłym tygodniu gracze Żółtej łodzi podwodnej pokonali Real Betis i przełamali trwającą niemal równo dwa miesiące serię bez zwycięstwa w lidze. Wśród pozytywów drużyny Javiera Callejy można na pewno wymienić grę defensywną. Mimo że Villarreal znajduje się na drugim biegunie tabeli niż Barcelona, może pochwalić się dużo mniejszą liczbą straconych goli. W ofensywie zespół z El Madrigal ma już jednak znacznie mniej argumentów – najlepszy strzelec drużyny Gerard Moreno trafił do siatki w tym sezonie zaledwie trzy razy.
Plaga kontuzji problemem dla Valverde
Swoje kłopoty ma jednak również Barcelona. Zespół Ernesto Valverde już dawno nie zagrał w lidze na zero z tyłu, a kolejne błędy w defensywie okazują się kosztowne. Ostatni tydzień przyniósł również prawdziwą plagę kontuzji. W krótkim czasie z kadry wypadli Sergi Roberto, Rafinha, Jasper Cillessen, Arthur i Luis Suárez, a już wcześniej z urazami zmagali się Samuel Umtiti i Thomas Vermaelen. Ławka rezerwowych Barçy kurczy się w zastraszającym tempie, a Valverde musi łatać ubytki graczami drużyny rezerw. Ograniczona możliwość wyboru dała się trenerowi we znaki już podczas meczu z PSV, w którym Txingurri długo zwlekał z wpuszczeniem pierwszego świeżego zawodnika i do końca spotkania nie wykorzystał wszystkich przysługujących mu zmian.
Historia daje powody do optymizmu
Dużo więcej optymizmu w serca kibiców Barçy powinna wlać najnowsza historia spotkań z Villarrealem. Blaugrana wygrała ostatnie siedem meczów ligowych z tym rywalem na Camp Nou i tylko raz strzeliła w nich mniej niż trzy gole. Ostatni punkt na stadionie Barcelony Żółta łódź podwodna zdobyła w 2010 roku, kiedy jej szkoleniowcem był Ernesto Valverde. Żeby znaleźć ostatnie ligowe zwycięstwo Villarrealu z Barçą, musimy cofnąć się o kolejne dwa lata. 9 marca 2008 roku dzięki bramkom Marcosa Senny i Jona Dahla Tomassona trzy punkty pojechały z Camp Nou na El Madrigal.
Dziś dla podpiecznych Ernesto Valverde nie liczy się nic poza zwycięstwem. Po meczu z Realem Betis Camp Nou utraciło miano niezdobytej twierdzy, jednak nawet trener Villarrealu podczas konferencji prasowej nie chciał odwoływać się do tego spotkania i upatrywać w nim szansy dla swojej drużyny. Dzięki dobrej postawie w Lidze Mistrzów zawodnicy Barçy będą mogli podejść do dzisiejszego meczu z czystą głową, a upragnione zwycięstwo pozwoliłoby im ze spokojem oczekiwać na odpowiedź Sevilli.
Obejrzyj mecz Barça - Villarreal w Canal+ Sport
- kliknij tutaj!
Komentarze (15)