W środę Riqui Puig zadebiutował w oficjalnym meczu pierwszej drużyny FC Barcelony, ale dziś wrócił już do zespołu rezerw katalońskiego klubu i pomógł kolegom wygrać 2:1 z Badaloną. Młody pomocnik od kilku dni jest w centrum uwagi społeczności Blaugrany, ale znosi tę sytuację z właściwą sobie naturalnością i spokojem.
– Nie, ten powrót nie był dla mnie trudny. My, zawodnicy, powinniśmy wiedzieć, jak sobie z tym radzić, zwłaszcza w tym klubie, który zawsze stawia na wychowanków. Wszyscy koledzy mi pomogli, dzięki czemu jest mi dużo łatwiej – przyznał Puig po meczu Barçy B z Badaloną.
Po debiucie Riquiego w Pucharze Króla jego ojciec Carlos apelował, by zachować zdrowy rozsądek i dać jego synowi spokojnie się rozwijać. – Tak jak mówi mój ojciec, trzeba twardo stąpać po ziemi. Nie jest łatwo radzić sobie z tym wszystkim i jednego dnia grać na Camp Nou przy 76 tysiącach ludzi, a następnego dnia na stadionie Badalony. Musimy jednak wiedzieć, jak znosić takie sytuacje, a jeśli nam się to udaje, stajemy się lepszymi piłkarzami – twierdzi pomocnik wychowany w La Masii.
Riqui wspomniał też swój oficjalny debiut na Camp Nou. – Jestem bardzo zadowolony. Nie było łatwo dotrzeć do tego miejsca, wymagało to poświęceń i przede wszystkim wiele wysiłku. Nikt nie dał mi niczego za darmo – wyjaśnił Puig, dla którego ten występ był pierwszym krokiem do spełnienia marzeń. – Wszytko jest łatwiejsze, kiedy gra się z najlepszymi na świecie, na przykład z Messim, ale w drużynie rezerw też są najlepsi zawodnicy z naszego pokolenia. Gra z najlepszymi rozwija. Jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa w Badalonie, ponieważ na wyjeździe było nam o to trudno. Mieliśmy nieco problemów pod koniec meczu, ale udało nam się wywieźć ważne trzy punkty – podsumował dzisiejszy mecz 19-latek.
Komentarze (14)