Jeison Murillo zadebiutował wczoraj w barwach Barcelony w meczu z Levante. Kolumbijczyk miewał pewne trudności w trakcie spotkania, ale potrafił też pokazać się z dobrej strony.
Murillo pomógł drużynie uniknąć straty dwóch goli. W 12. minucie utrudnił Boatengowi oddanie skutecznego strzału na przedpolu bramki, a w 80. minucie wygarnął piłkę Mayoralowi. Łącznie sześć razy odzyskiwał futbolówkę, razem z Mirandą najwięcej wśród obrońców. 26-latek dwukrotnie faulował rywali, a więc na jedno przewinienie przypadły trzy odbiory. Wygrał jedenaście z czternastu pojedynków. Jeden z fauli zakończył się pokazaniem Murillo żółtej kartki po tym, jak obrońca chciał zatrzymać kontratak w 22. minucie meczu. Wydawało się, że może to być spory problem dla Barcelony, ale Kolumbijczyk wiedział, jak grać w tej sytuacji.
W pierwszej połowie Murillo nie zanotował żadnej straty, jednak w drugiej odsłonie starał się grać odważniej, co poskutkowało jedenastoma nieskutecznymi podaniami. Obrońca trzy razy wybijał piłkę z pola karnego, a dodatkowo raz zrobił to po zagraniu głową. Ponadto Murillo zaliczył cztery skuteczne wślizgi (tyle samo było nieudanych). Zanotował najwięcej przechwytów w zespole (trzy), a także długich podań (dziewięć). Był drugi pod względem liczby celnych podań (61) oraz kontaktów z piłką (92). W obu tych klasyfikacjach nieznacznie przegrał z Arturo Vidalem. Murillo najczęściej podawał do Nélsona Semedo (dwanaście razy), a jemu samemu najczęściej zagrywali Cillessen, Busquets, Semedo i Lenglet. 26-latek podawał do kolegów ze skutecznością 82%.
Występ Jeisona Murillo z pewnością nie był idealny, a przy drugiej bramce Kolumbijczyk powinien był zablokować strzał Borjy Mayorala. Niemniej jednak był to jego debiut w Barcelonie, a musiał tworzyć linię obrony z dwoma młodymi piłkarzami Barçy B. Dziennik AS pokusił się nawet o stwierdzenie, że Murillo zdał egzamin, który oblał jego rodak Yerry Mina, przypominając porażkę Blaugrany z Levante 4:5 w przedostatniej kolejce poprzedniego sezonu.
Komentarze (19)