Dziś o 21:30 Barcelona zmierzy się z Villarrealem w 30. kolejce LaLigi. W tym spotkaniu odbywającym się w środku tygodnia Blaugrana ma jeden cel - utrzymanie przewagi nad Atlético przed bezpośrednim starciem z wiceliderem tabeli w sobotę. Jednocześnie Ernesto Valverde musi mieć na uwadze również kondycję swoich piłkarzy.
Barcelona podchodzi do meczu z Villarrealem zaledwie trzy dni po derbowym starciu z Espanyolem. Ważniejsze od przeszłości jest jednak to, co przed Blaugraną, a więc potyczka z Atlético w sobotę i konfrontacja z Manchesterem United na Old Trafford w następną środę. Wydaje się, że Ernesto Valverde powinien zdecydować się na rotacje w obliczu tak napiętego terminarza, ale mimo to trener postanowił zabrać do Villarrealu wszystkich kluczowych piłkarzy. W wyjściowej jedenastce może być jednak kilka zmian. Szansę mogą otrzymać m.in. Samuel Umtiti czy Malcom, który zaliczył asystę w spotkaniu z Espanyolem. Valverde musi brać pod uwagę nie tylko kondycję swoich zawodników i przygotowanie ich na kolejne wyzwania, ale również to, że Ivan Rakitić, Gerard Piqué i Arturo Vidal nie będą mogli zagrać w meczu z Atlético, jeżeli dziś otrzymają żółtą kartkę.
Barcelona dobrze spisuje się w ostatnich latach na stadionie Villarrealu, a w lidze wygrała sześć meczów z rzędu, w tym na wyjeździe z Sevillą, Realem Madryt i Betisem. Estadio de la Ceramica w tej sytuacji nie powinno być zbyt wymagającym terenem. Ponadto Barça jest najgorszym możliwym rywalem dla Żółtej Łodzi Podwodnej, ponieważ nikt równie często nie pokonywał tego zespołu (25 razy) i nie strzelał mu więcej bramek (84) w historii Primera División.
Rozczarowanie sezonu
Niezależnie od składu, na jaki zdecyduje się Ernesto Valverde, Katalończycy powinni walczyć o pełną pulę. Villarreal należy do największych rozczarowań tego sezonu i pozostała mu już jedynie walka o utrzymanie. Drużyna Javiera Callejy ma tylko punkt przewagi nad strefą spadkową, ale ostatnio zaczęła robić postępy i wygrała cztery spotkania z rzędu, w tym dwumecz z Zenitem w Lidze Europy. Co prawda w ostatni weekend Villarreal przegrał z Celtą 2:3, ale prowadził już 2:0 i był bliski wywalczenia kolejnych punktów na Balaídos. Barcelona nie w każdym spotkaniu zachwyca, często wręcz się męczy, ale konsekwencji w gromadzeniu punktów nie można jej odmówić. Ta konsekwencja będzie najważniejsza w rywalizacji z Villarrealem przed kluczowym starciem z Atlético.
Cazorla wciąż groźny
W barwach Barcelony z pewnością nie zagra Ousmane Dembélé, a być może zabraknie także kilku innych podstawowych piłkarzy, którzy mogą odpoczywać przed meczem z Atlético. W drużynie Villarrealu nie zobaczymy m.in. kontuzjowanych Manu Triguerosa, Jaume Costy, Gerarda Moreno i Bruno Soriano. Jednym z najgroźniejszych piłkarzy gospodarzy jest Santi Cazorla. Nie jest to informacja sprzed dekady, gdy był on czołowym hiszpańskim pomocnikiem i nie miał jeszcze za sobą serii ponad dziesięciu operacji i niemal trzech lat przerwy w grze. Mimo takich problemów i zaawansowanego wieku (34 lata) Cazorla udowadnia, że pewnej klasy się nie traci. Pomocnik jest liderem punktacji kanadyjskiej w swoim zespole (cztery gole i sześć asyst) w LaLidze i wciąż potrafi napędzić grę jednym zagraniem. Barcelona będzie musiała też uważać na dynamicznego napastnika Karla Toko Ekambiego, który w tym sezonie zdobył piętnaście bramek i zanotował siedem asyst we wszystkich rozgrywkach. Wielkim talentem dysponuje również inny pomocnik Pablo Fornals. 23-latek w tym sezonie strzelił cztery gole i zaliczył pięć asyst.
W szeregi Barcelony może wkraść się pewne rozprężenie. Zespół może oszczędzać siły po derbach Katalonii przed kluczowymi meczami z Atlético i Manchesterem United. Ernesto Valverde powinien więc oprzeć grę na zawodnikach rzadziej występujących, którzy chcą udowodnić swoje możliwości. Jeżeli Barça wygra w takich warunkach z Villarrealem, będzie mogła podejść z całkowitym komfortem do rywalizacji z Rojiblancos.
Komentarze (17)