Po występach w 30 z 31 pierwszych kolejek LaLigi 2018/19 Ivan Rakitić otrzymał możliwość odpoczynku w dwóch z trzech kolejnych spotkań o mistrzostwo kraju.
We wcześniejszej fazie sezonu Chorwata zabrakło tylko w meczu z Atlético Madryt na Wanda Metropolitano z powodu zawieszenia za czerwoną kartkę, ale teraz Ernesto Valverde stara się oszczędzać jednego ze swoich podstawowych zawodników. 31-letni pomocnik nie zagrał w spotkaniu z Huescą, żeby zregenerować się po wysiłku na Old Trafford z lekką gorączką, i nie pojedzie do Vitorii na starcie z Deportivo Alavés. Wszystko po to, żeby znalazł się w jak najwyższej formie podczas meczów z Liverpoolem w półfinale Ligi Mistrzów.
W tym sezonie Rakitić rozegrał już 4177 minut, a przecież na miesiąc przed jego rozpoczęciem brał jeszcze udział w mistrzostwach świata. Jego Chorwacja potrzebowała trzech dogrywek z Danią, Rosją i Anglią, żeby niespodziewanie dotrzeć do finału. Ogromne obciążenia dały się we znaki wszystkim reprezentantom tego kraju, ale w przypadku Rakiticia zmęczenie turniejem nie było tak widoczne w tym sezonie jak na przykład u jego rodaka Luki Modricia. Forma pomocnika Barçy była dość regularna i nie wpłynął na nią również powracający temat starań o podwyżkę.
Rakitić to dla dzisiejszej Barcelony piłkarz niezastąpiony. Chorwat doskonale rozumie zawiłości taktyczne i gra bardziej dla kolegów z zespołu niż dla siebie, bierze udział w grze ofensywnej i zawsze dobrze się ustawia. W tym sezonie bronią go również liczby, ponieważ strzelił już pięć goli i zaliczył dziewięć asyst. Notowania Rakiticia u kibiców wzrosły jeszcze bardziej po bramce na Santiago Bernabéu, która pozwoliła Blaugranie odnieść dwa zwycięstwa w ciągu tygodnia na boisku odwiecznego rywala. W 34. kolejce LaLigi Chorwat obejrzy jednak zmagania swoich kolegów w towarzystwie żony i córek, żeby odpocząć przed ostatnią prostą sezonu.
Fot. הגמל התימני / CC BY-SA 4.0
Komentarze (58)