To już dziś. W meczu z Levante Barcelona ma postawić kropkę nad i, matematycznie zapewniając sobie tytuł mistrza Hiszpanii - ósmy w ciągu ostatnich jedenastu lat. A co potem? Leo Messi ma odebrać puchar z rąk Luisa Rubialesa, ale kolejny krok to pełne skupienie się na dwumeczu z Liverpoolem w półfinale Ligi Mistrzów. Nie ma mowy o hucznym świętowaniu, choć skromna fiesta na Camp Nou na pewno będzie. Tryplet to cel nadrzędny, a dziś ma zostać przybita tylko pierwsza pieczątka.
Scenariusz na dziś jest już zaplanowany, natomiast nie zapominajmy, że musi on zostać zrealizowany na boisku. Ernesto Valverde powołał na mecz z Levante wszystkich dostępnych zawodników, chcąc, aby mogli oni świętować tytuł na Camp Nou po zakończeniu spotkania. Jeśli Barça chce dziś odebrać puchar, musi wygrać, chyba że wcześniej Atlético Madryt sensacyjnie potknie się z Realem Valladolid na Wanda Metropolitano. Jeśli Rojiblancos przegrają, Barcelona będzie mistrzem już ok. 18:00. Jeśli zremisują, Barcelonie w meczu z Levante wystarczy tylko remis. W przypadku zwycięstwa Atlético Blaugrana musi wygrać.
Niemal wszyscy w Hiszpanii zakładają jednak scenariusz, który polega na zwycięstwie Atlético, a potem Barcelony. Siedem tytułów w ciągu ostatniej dekady - hegemonia Barçy w LaLidze jest niepodważalna i wielu osobom trudno sobie wyobrazić, żeby Levante wystąpiło dziś w roli aguafiestas. Od 2011 roku Barcelona zawsze wygrywa z tym zespołem na Camp Nou, często bardzo wysoko - 5:0, 7:0, 5:1 czy 4:1. Inaczej jest na Ciutat de Valencia, ale męczarnie na tym stadionie w tym sezonie Blaugrana ma już za sobą.
Levante zajmuje 15. miejsce w tabeli i ma tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową, dlatego dziś na pewno będzie gryźć trawę. Barça ma jednak jeszcze większą motywację, ponieważ za wszelką cenę chce zamknąć LaLigę przed półfinałami Ligi Mistrzów. Może okazać się to kluczem do zdobycia trypletu na koniec sezonu. Przystąpienie do kolejnych meczów w Champions League z tytułem mistrza kraju na koncie będzie dużym atutem, szczególnie że Liverpool, Ajax i Tottenham zaciekle walczą o wygranie swoich lig lub znalezienie się w pierwszej czwórce.
Dziś Ernesto Valverde może zastosować umiarkowane rotacje. We wtorkowym meczu z Deportivo Alavés odpoczywali m.in. Leo Messi, Jordi Alba i Ivan Rakitić. Teraz z kolei na murawie od początku mogą nie pojawić się Gerard Piqué, Sergio Busquets, Luis Suárez, Philippe Coutinho oraz jeden z prawych obrońców (Nélson Semedo lub Sergi Roberto).
Rotacje w takiej skali nie były problemem we wtorek, więc tym bardziej nie powinny być problemem dziś. Barcelona ma jeden cel i niemal nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że może go wieczorem nie zrealizować. Tytuł i tak nie może jej się wymknąć, lecz wszyscy mają świadomość, że ze względu na Ligę Mistrzów trzeba go zdobyć dziś. A więc: ¡A cantar el alirón! Po raz 26. w historii!
Komentarze (17)