Barcelona zapewniła sobie 26. mistrzostwo Hiszpanii na trzy kolejki przed końcem rozgrywek, jednak wywalczenie tytułu nie przyszło drużynie Ernesto Valverde tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Dzień po mistrzowskiej fecie w stolicy Katalonii AS przypomina kluczowe momenty sezonu 2018/19 w wykonaniu Blaugrany, które doprowadziły ją do końcowego triumfu w LaLidze.
Sezon 2018/19 rozpoczął się zaledwie miesiąc po zakończeniu mistrzostw świata, na których wielu piłkarzy Blaugrany doszło co najmniej do czołowej ósemki. Mundialowe zmęczenie było zatem od początku obecne w drużynie. Ernesto Valverde zdecydował się też na istotną zmianę ustawienia i przeszedł z systemu 4-4-2 na 4-3-3. Taki ruch wynikał między innymi z transferów dokonanych przez klub w letnim okienku: Arthur i Arturo Vidal to zawodnicy przystosowani do gry na boku pomocy, a Malcom najlepiej radzi sobie na skrzydle. Za wzmocnienie w porównaniu z początkiem poprzedniego sezonu należało też uznać obecność ofensywnie usposobionych Ousmane'a Dembélé i Philippe Coutinho, a także Carlesa Aleñi, który awansował z drużyny rezerw.
Po czterech zwycięstwach na począku rozgrywek, w tym niezbyt przekonujących z Realem Valladolid na Estadio José Zorrilla i z Realem Sociedad na Anoeta, Barcelonę dopadła pierwsza zadyszka. W tamtym momencie rozpoczął się pierwszy z kluczowych momentów sezonu 2018/19:
Fatalny tydzień: W ostatnim tygodniu września Barcelona dwa razy z rzędu straciła punkty u siebie w meczach z Gironą i Athletikiem, a w międzyczasie przegrała na wyjeździe z Leganés. Do tych trzech potknięć w dużym stopniu przyczyniły się błędy Gerarda Piqué. Stoper Barçy został łatwo ograny przez Stuaniego, następnie złym wybiciem sprokurował utratę gola na Butarque, a w meczu z Athletikiem znów zabrakło mu koncentracji przy bramce dla gości. Działania drużyny po raz pierwszy zaczęły wzbudzać wątpliwości. Wtedy Ernesto Valverde zdecydował się sięgnąć po Arthura w spotkaniu Ligi Mistrzów z Tottenhamem i w ligowej potyczce z Valencią na Mestalla. Txingurri zauważył, że ustawienie z Coutinho, Dembélé, Messim i Suárezem razem na boisku jest zbyt niebezpieczne, ponieważ zaburza równowagę w zespole.
Złamana ręka Messiego: Argentyńczyk uszkodził kość promieniową w meczu z Sevillą, ale po utracie swojego kapitana zespół potrafił znakomicie zareagować. Barcelona pokonała rywala z Andaluzji 4:2, później rozbiła Real Madryt 5:1 po hat-tricku Luisa Suáreza, a następnie wygrała na wyjeździe z Rayo Vallecano 3:2. Po powrocie Messiego drużynie Valverde przytrafiła się jednak porażka z Realem Betis 3:4, która okazała się ostatnią ligową wpadką Blaugrany do tej pory.
Nabranie rozpędu: Po przegranym spotkaniu z Betisem Barcelona udała się na Wanda Metropolitano, gdzie wywalczyła punkt po golu Ousmane'a Dembélé w końcówce. Później Katalończycy wygrali osiem kolejnych meczów ligowych, dzięki czemu zaczęli wypracowywać przewagę nad resztą stawki. Potknięcia przytrafiały się Realowi i Atlético Madryt, zaś Barça dała się poznać jako solidna drużyna, która konsekwentnie punktuje w każdej kolejce.
Decydujące El Clásico: Przed 26. kolejką sytuacja Barcelony w tabeli LaLigi wyglądała już bardzo dobrze, ale właśnie w tej serii gier Katalończycy mieli okazję pozbawić szans na tytuł Real Madryt. Zespół zbudowany ważnymi zwycięstwami na Ramón Sánchez Pizjuán w poprzedniej kolejce (4:2) oraz na Santiago Bernabéu w Pucharze Króla (3:0) wrócił na stadion Los Blancos po kilku dniach i znów okazał swoją wyższość. Gol Ivana Rakiticia wyeliminował Real z rywalizacji o mistrzostwo, w której liczyły się już tylko Barça i Atlético.
Ostateczny cios Suáreza: Podobnie jak w poprzednim sezonie, bezpośredni mecz Barcelony z Atlético był kluczowym momentem walki o mistrzostwo Hiszpanii. W 31. kolejce podopieczni Diego Simeone jechali na Camp Nou z ośmioma punktami straty do lidera. W przypadku zwycięstwa goście mogliby zbliżyć się do Barçy na pięć punktów, a bilans spotkań bezpośrednich również przemawiałby na ich korzyść. Remis oznaczałby dalszą walkę, zaś zwycięstwo Blaugrany praktycznie rozstrzygało losy tytułu. Przebieg meczu w dużej mierze ustawiła szybka czerwona kartka Diego Costy, ale Jan Oblak długo utrzymywał Atlético przy życiu. Wreszcie w 85. minucie bramkarza Rojiblancos pokonał Luis Suárez, a chwilę później dzieła zniszczenia dopełnił Messi. Podniesienie pucharu za mistrzostwo Hiszpanii przez kapitana Barcelony stało się w tamtym momencie już tylko kwestią czasu.
Komentarze (14)