Do niedawna występujący w Barcelonie Jasper Cillessen udzielił wywiadu dziennikowi AS. Holenderski golkiper podzielił się wrażeniami na temat nowego klubu i podsumował swój pobyt w zespole Blaugrany.
Jak ci idzie w Valencii?
Podoba mi się w klubie i podoba mi się również samo miasto. Atmosfera w szatni jest dobra, a Marcelino pracuje na pełnych obrotach.
Spodziewałeś się właśnie tego?
Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się niczego. Chciałem po prostu grać w piłkę. Oferta przedstawiona przez Valencię przypadła mi do gustu. Zaakceptowałem ją i jestem zadowolony, że mogę tutaj być.
W momencie gry w finale Pucharu Króla wiedziałeś już o zainteresowaniu ze strony Valencii?
Nie miałem o tym pojęcia. Dowiedziałem się, kiedy byłem już na zgrupowaniu reprezentacji Holandii.
Czy na twoją decyzję wpłynął fakt, że obecny sezon zakończy się mistrzostwami Europy?
Nie. Koeman nigdy mi nie powiedział, że powinienem grać regularnie, aby móc występować w reprezentacji. Oceniał jedynie reprezentowany przeze mnie poziom gry.
Jest gorzej poza takim klubem jak Barca?
Zupełnie nie. Nie tęsknię za niczym. W Valencii jestem dopiero od trzech tygodni, ale w moim przekonaniu ten klub ma wszystko. W Barcelonie nie grałem. Ter Stegen to znakomity bramkarz, który z czasem stawał się coraz lepszy. Występowałem w Barcelonie przez trzy sezony i było mi dobrze. Brakowało mi jednak regularnej gry. A ja chcę grać, nie tylko trenować.
Przystałeś zatem na propozycję Valencii.
Nie miałem żadnych wątpliwości. Valencia skontaktowała się ze mną, a ja powiedziałem "tak, chcę". To było łatwe. Mówiłem już wcześniej, że przybycie do Valencii jest krokiem naprzód w mojej karierze. Chcę grać w piłkę. Po trzech latach spędzonych na ławce rezerwowych Barcelony chcę po prostu grać. Tutaj mam ku temu większe możliwości. Oczywiście o tym zadecyduje trener, ale ja chcę grać.
Treningi z Messim sprawiają, że bramkarz podwyższa swoje umiejętności?
Czasami tak, czasami nie (śmiech). Messi to Messi. Sprawia, że stajesz się lepszy, i jednocześnie doprowadza cię do rozpaczy swoją jakością.
Zawsze byłeś bramkarzem?
Nie. Kiedy zaczynałem przygodę z piłkę, grałem w linii ataku i później w pomocy. W tym samym czasie zajmowałem również pozycję bramkarza. Gra na tej pozycji mi się podobała, ale moja mama mówiła, że lepszą opcją jest gra w polu. Mówiła, że dzięki temu można spalić więcej energii (śmiech). W pewnym momencie grałem jednocześnie jako bramkarz w jednej drużynie i jako gracz z pola w innej. To było szaleństwo. W końcu postawiłem na bramkę.
Jak znosisz presję?
Grałem w Ajaksie i Barcelonie. W tych klubach zawsze gra się o zwycięstwo.
Komentarze (30)