Do tej pory Ivan Rakitić był jednym z ulubionych piłkarzy zarówno Luisa Enrique, jak i Ernesto Valverde. Ten drugi sprzeciwił się, kiedy klub myślał o sprzedaniu Chorwata po ubiegłorocznym mundialu. Teraz sytuacja wygląda jednak inaczej.
AS podaje, że pomocnik może w najbliższej przyszłości zmienić klub, niezależnie od tego, czy zostanie włączony w operację ponownego sprowadzenia Neymara na Camp Nou.
Rakitić obydwa mecze ligowe rozpoczął na ławce rezerwowych. W Bilbao na placu gry pojawił się w drugiej połowie, zastępując Aleñę, a we wczorajszym meczu z Betisem nie rozegrał nawet minuty. Coś, co jeszcze rok temu wydawałoby się niemożliwe. Jego miejsce na boisku dwukrotnie zajął Sergi Roberto, który po długiej przerwie wrócił do gry w drugiej linii.
Przyszłość piłkarza nie jest więc jeszcze znana. Jego kontrakt jest jeszcze ważny przez dwa lata. Od dłuższego czasu mówi się o możliwym przedłużeniu przez niego umowy. Jak podawały media, po mundialu w Rosji Josep Maria Bartomeu obiecał zawodnikowi lepsze warunki, później jednak poinformował, że klub nie może sobie na to pozwolić.
Chorwat jest bez wątpienia jednym z piłkarzy, których Duma Katalonii może najdrożej sprzedać, a jego odejście nie wpłynęłoby na projekt sportowy klubu. Co więcej, do Barcelony cały czas wpływają podobno oferty za Chorwata, a Valverde nie jest już przeciwnikiem operacji. Szkoleniowiec wydaje się nawet pochwalać ten pomysł, o czym ma świadczyć rezygnacja z wystawiania Chorwata.
Rakitić jak do tej pory podkreślał, że ma zamiar zostać w klubie, gdzie czuje się bardzo szczęśliwy. Pierwsze dwie kolejki LaLigi pokazały jednak, że jego rola w zespole się zmniejszyła, oraz że, niezależnie od tego, co wydarzy się ws. Neymara, szanse na sprzedaż Chorwata będą istniały praktycznie do zamknięcia okienka transferowego.
Komentarze (28)