Przypomnijmy, że sprawa dotyczy wypłaty premii za przedłużenie przez Neymara umowy z FC Barceloną w 2016 roku. Barça nie przelała na konto piłkarza całej uzgodnionej kwoty (64,4 mln euro), która wg prawników zawodnika miała być rekompensatą za niekorzystne opodatkowanie w Brazylii, ponieważ zawodnik nie wypełnił całego kontraktu z klubem. Z kolei Neymar uważa, że należy mu się dodatkowe ponad 43 miliony euro (z odsetkami). W obecnym procesie Barcelona domaga się zwrotu tego, co zdążyła już zapłacić piłkarzowi (20,75 mln), gdyż uważa, że ten działał w złej wierze. Z kolei brazylijski gracz walczy o pełną pulę.
Brak porozumienia, zaporowe warunki Neymara
Dziś przed południem adwokaci brazylijskiego piłkarza i katalońskiego klubu mieli okazję na osiągnięcie porozumienia i uniknięcie procesu, ale rozmowy były bezowocne. Według informacji Cadena SER Neymar był gotowy na rezygnację ze wspomnianych 43 milionów euro, ale zażądał, aby FC Barcelona na piśmie zapewniła, że go kupi (w ten sposób Neymar na pewno odzyskałby wspomniane 43 miliony po podpisaniu nowej umowy z Blaugraną). Barça kategorycznie odmówiła.
Zeznania świadków
W związku z tym rozpoczęły się zeznania obu stron i przesłuchiwanie świadków. Neymar osobiście nie pojawił się na sali sądowej. Mimo że wczoraj był w Barcelonie i, jak donoszą media, bawił się do 6 rano (wieczorem widziano go w towarzystwie m.in. Arthura), dziś rano wrócił do Paryża. Adwokaci Brazylijczyka przekonywali na sali sądowej, że Barça nie zapłaciła ich klientowi 43,65 mln euro do 31 lipca 2017 roku i w związku z tym 3 sierpnia napastnik podpisał umowę z PSG. Z kolei adwokaci reprezentujący FC Barcelonę podkreślali, że zdeponowali tę sumę u notariusza (dokładnie kwotę netto w wysokości 24 mln euro) w oczekiwaniu na to, czy Neymar pozostanie w klubie. Jako że zawodnik opuścił zespół, Barça nigdy nie wypłaciła mu tych pieniędzy.
Dziś przed sądem zeznawali także świadkowie. Rzecznik prasowy FC Barcelony Josep Vives zapewnił, że nie brał udziału w negocjacjach dotyczących nowej umowy dla Neymara. Dodał jednak, że już przed latem 2017 roku były przesłanki wskazujące na to, że Brazylijczyk rozmawia z PSG.
Główny prawnik klubu Román Gómez Ponti wyjaśnił, że przedłużanie kontraktów na długo przed zakończeniem obecnej umowy jest powszechną praktyką. Mówił również o lojalności i zaangażowaniu, jakie powinny cechować najważniejszych dla klubu piłkarzy. Dodał też, że pewne sumy zostały wypłacone Neymarowi wcześniej w związku z potrzebami, które miała rodzina piłkarza. Barça nieustannie podtrzymuje, że kwoty, o które toczy się spór, były częścią pensji zawodnika, rozłożonej na kilka lat. Dlatego też klub domaga się dodatkowo 1,7 mln euro zwrotu z premii, jaką Neymar otrzymał za podpisanie pierwszej umowy do 30 czerwca 2018 roku.
Ostatnim świadkiem był jeden z prawników brazylijskiego napastnika Gustavo Ribeiro Xisto. Powiedział on, że 1 sierpnia 2017 roku spotkał się z Raúlem Sanllehím, który poinformował go, że Barça złożyła pieniądze u notariusza i nie wypłaci ich Neymarowi. Zawodnik wrócił z presezonu w Stanach Zjednoczonych, został poinformowany o wszystkim i odszedł do PSG.
Po tym, jak skończył on odpowiadać na pytania, sędzia zarządził przerwę do 21 października. Tego dnia obie strony powinny przedstawić swoje wnioski.
Komentarze (58)