Analiza meczu Barcelony z Valencią wg Lobo Carrasco

Julia Cicha

26 stycznia 2020, 11:30

Mundo Deportivo

63 komentarze

Fot. Getty Images

Ekspert Mundo Deportivo Lobo Carrasco przeanalizował wczorajszy przegrany mecz Valencią.

Ter Stegen uratował pierwszą połowę

Piłkę miała Barca, a okazje Valencia. To podsumowanie pierwszej połowy na Mestalla. Setien chciał ukąsić rywali, ale Celades pokonał go taktycznie. Gospodarze dużo lepiej grali pressingiem i potrafili zwierać szyki na czas, uniemożliwiając Messiemu pokazanie jego umiejętności. Ter Stegen uratował Piqué, który sfaulował w polu karnym, oraz cały zespół. Bramkarz spisywał się dobrze również przy pozostałych strzałach rywali. Problemem ponownie była jednak łatwość dochodzenia przeciwników do sytuacji strzeleckich, która prześladuje Barcelonę od miesięcy i zmusza ją do odrabiania strat.

Jasne było, że Valencia będzie grać z kontry lewym skrzydłem, na nieszczęście Fatiego, Sergiego Roberto i Piqué. Wszystkie cztery akcje gospodarzy, wliczając w to rzut karny, miały miejsce dzięki szybkiej wymianie pozycji i wykorzystaniu wolnej przestrzeni.

Jeśli nie jesteś uporządkowany, rywale grają po swojemu

Podchodzenie pod pole karne jest korzystne, jeśli tylko pojawia się drybling. W środku pola grało bardzo wielu zawodników obu drużyn, przez co najlepszym wyjściem było przenoszenie akcji na skrzydła. Valencia to zrobiła, podczas gdy Barca, mając piłkę przez większość czasu, musiała zmierzyć się z uporządkowaną i skoordynowaną obroną rywali. Ansu Fati miał dobrą okazję na początku drugiej połowy, ale potem Jordi Alba pechowo skierował do własnej siatki piłkę po strzale Maxiego. Mimo to prowadzenie Valencii było zasłużone. Messi przyszedł na ratunek, ale Kondogbia i Coquelin zawsze byli na posterunku, by odebrać mu piłkę lub zablokować go. Paulista i Garay, skupieni na Griezmannie, nie cierpieli.

Pod polem karnym Valencii

Piqué przyzwyczaił nas do świetnej regularności, ale wczoraj źle poradził sobie z Gayą, a także razem z Sergim Roberto podążał za Rodrigo, zostawiając Maxiego Gómeza samego. To dość dziwne, a dodatkowo zbiegło się to ze spóźnionymi interwencjami Umtitiego w niektórych przypadkach. Przy golu na 2:0 Ferran Torres szybko wrzucił piłkę z autu, Barça spóźniła się z kryciem, a Umtiti mógł tylko oglądać strzał Gómeza. W ataku Messi stwarzał kolejne akcje z pomocą Vidala, ale nie przełożyło się to na gole. Kiedy na boisku pojawili się Rakitić i Collado, Valencia czuła się już niepokonana. Kontrola jest ważna, ale wraz z dryblingiem i strzałami, ponieważ prawdziwa piłka zaczyna się na 25. metrze od bramki.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (63)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze