AS: Barcelona ma obecnie dwóch trenerów bramkarzy

Dariusz Maruszczak

29 stycznia 2020, 12:40

AS

18 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Dziennik AS zauważa, że Barcelona jest niedopasowana nie tylko na boisku, ale również w sztabie szkoleniowym
  • W katalońskim klubie jest bowiem obecnie dwóch trenerów bramkarzy
  • Quique Setien włączył do sztabu swojego stałego współpracownika, a w klubie pozostał poprzedni szkoleniowiec golkiperów

Zmiany na stanowisku pierwszego trenera zazwyczaj wiążą się z korektami w całym sztabie. Nowi szkoleniowcy często zabierają ze sobą zaufanych współpracowników. Tak jest również w tym przypadku. Quique Setien przybył w towarzystwie m.in. swojego asystenta Edera Sarabii i specjalisty od przygotowania fizycznego Frana Soto. Te zmiany nie wzbudzały zastrzeżeń, ponieważ razem z Ernesto Valverde z Barceloną pożegnali się jego asystent Jon Aspiazu i trener przygotowania fizycznego José Antonio „Ros” Pozanco. Problem w tym, że przez Setiena został zaangażowany także szkoleniowiec bramkarzy Jon Pascua.

Tymczasem Barcelona ma stałego trenera golkiperów, który trwa na stanowisku niezależnie od wszelkich zmian w klubie. Od 2012 roku w drużynie Blaugrany pracuje José Ramon de la Fuente, który wcześniej sprawował tę funkcję w Herculésie, Racingu czy Gimnasticu. Do Barcelony trafił w momencie, gdy pierwszym szkoleniowcem został Tito Vilanova. De la Fuente pracował później także z Jordim Rourą, Gerardo Martino, Luisem Enrique i Ernesto Valverde. Żaden z nich nie zabrał ze sobą własnego trenera bramkarzy, nawet przedostatni z wymienionych, który powołał liczny sztab nowych współpracowników, nawet psychologa.

Obecnie więc Barcelona ma dwóch trenerów bramkarzy, co jest sytuacją dość niespotykaną. W klubie jest również dwóch specjalistów od przygotowania fizycznego, ale Fran Soto i Edu Pons pracują ze znacznie większą liczbą piłkarzy. Tymczasem z grona bramkarzy z pierwszym zespołem ćwiczą tylko Marc-André ter Stegen, Neto (obecnie kontuzjowany), Iñaki Peña i czasem jeden z młodszych golkiperów, jak Sergi Puig czy Arnau Tenas. Dlatego też ta sytuacja wydaje się dość skomplikowana.

Dziennik AS podaje, że De la Fuente został w klubie na wyraźną prośbę zawodników, którzy nie widzieli potrzeby rozstawania się z nim w połowie sezonu. Według tych doniesień trener bramkarzy ma mieć szczególnie dobre relacje m.in. z Leo Messim. Trudno jednak wskazywać, żeby wyłącznie stosunki towarzyskie z zawodnikami miały stać za pozostaniem De la Fuente. Podczas jego pracy w Barcelonie bramkarze czynili bowiem stałe postępy. Claudio Bravo spisywał się bez zarzutu w LaLidze (ostatni laureat Trofeo Zamora przed erą Jana Oblaka), a po odejściu do Manchesteru City nie potrafił już nawiązać do tej dyspozycji. Pod okiem De la Fuente utalentowany Ter Stegen stał się czołowym piłkarzem na świecie na swojej pozycji. Nawet Jasper Cillessen spisywał się znakomicie i potrafił długimi miesiącami utrzymać formę, mimo że był jedynie rezerwowym i grał bardzo rzadko. Warto też przypomnieć, że z De la Fuente długo pracował Jordi Masip, obecnie wyróżniający się w LaLidze bramkarz Realu Valladolid.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze